RAPORT: Szczęki 2010
Na podstawie zmian w jamach ustnych Polaków można prześledzić nowy układ nierówności społecznych. 40 proc. uzębienia zostało w poprzedniej epoce: z ruchomą sztuczną szczęką refundowaną przez NFZ.
Aine D/Flickr CC by SA

Polityka

Polityka

Badacze społeczni dostrzegają, że Polak swojego pecha, przejawiającego się utratą pracy lub współmałżonka, coraz częściej wiąże ze stanem uzębienia. Aparaty ortodontyczne, do niedawna biżuteria zarezerwowana tylko dla nastolatek, noszą kobiety w wieku 30 plus jako ozdobę pełniącą funkcję godową. Dają sygnał: dbam o siebie.

Kto zrobił dobrą robotę? Rodzice należący przymusowo do szkolnych klubów Wiewiórka w latach 70.? (Choć z punktu widzenia współczesnej ortodoncji wybór na logo wiewiórki z przerośniętymi jedynkami wydaje się nietrafiony, to jednak kluby zobowiązywały członków do posiadania woreczka z osobistą szczoteczką i kubeczkiem). Może upadek wraz z komuną jedynej dostępnej pasty miętowej? Wakacje na Zachodzie? Hollywoodzki smile z amerykańskich seriali?

Siekacz w koronie

Dr Ryszard Majkowski, lubiący być z nowoczesnością na bieżąco, odwiedza warszawskie International Dental Fair. Doktor mający staż półwieczny pamięta czasy, kiedy podczas ostatniej wizyty przedwakacyjnej przypominał pacjentom, żeby na urlop zabrali zęby. I niech nie kładą ich przy łóżku. Będą spać w nowym miejscu, zechcą nocą iść do toalety, zrzucą przypadkiem szczękę na podłogę, haczyk wbije się w stopę, dojdzie do zakażenia i po urlopie.

Dziś hity na stoiskach Dental Fair to:

1. Korony ceramiczne, naśladujące refleksy światła na zębach naturalnych. Pozwalają cieszyć się uśmiechem nawet w dyskotece przy ultrafiolecie.

2. Zęby akrylowe trójwarstwowe. Wychodzą białe nawet na zdjęciach z fleszem (oferta obejmuje 10 fasonów zębów przednich górnych, dwa fasony przednich dolnych i po cztery boczne).

3. Gabinet stomatologiczny na kółkach. Przeznaczony do pracy w terenie. Pozwala obsłużyć wojsko, pacjentów obłożnie chorych w domach spokojnej starości, więzienia itp. W skład mobilny wchodzą: fotel pacjenta, unit, lampa halogenowa, stołek dla lekarza, pojemnik na narzędzia i inne. Rozłożenie wagi poszczególnych składników pozwala na łatwy transport samochodem osobowym nawet drobnej kobiecie.

4. Soniczna szczoteczka. Efekt czyszczący zawdzięcza pracy włókien wymiatających (31 tys. drgań na minutę). Doceniona przez inżynierów NASA jako najbardziej zaawansowana technologicznie. Na świecie przekonało się do niej 17 mln użytkowników, w Polsce już 10 tys. Dostępna też w wersji Go Care – czyli po lunchu w pracy, oraz KidPacer dla dzieci, z odtwarzaczem wesołych dźwięków. Całkowicie atraumatyczna (to znaczy nie rani). Użytkownicy mówią, że jak przestają jej używać, czegoś im brakuje.

5. Szwajcarska szczoteczka ręczna. Ma 6 tys. ultracienkich włosków. Ze zwykłych szczotek sterczy ich góra 500.

6. Siedziska do gabinetów. Credo firmy: najważniejszym meblem w życiu człowieka współczesnego jest krzesło. Więc krzesło dentystyczne powinno być inteligentne, prowokować do zmian pozycji, co umożliwia lepszy wgląd w jamę ustną. Pokaż mi, jak siedzisz, a powiem ci, ile wytrzyma twój kręgosłup.

7. Kapsułki miłego oddechu Air Lift Good Breath. Ileż to razy w życiu musieliśmy sobie odmówić ostatniego drinka lub porannego klina? Po zażyciu dwóch kapsułek nawet najbardziej wrażliwa żona nie poczuje czosnku, alkoholu, papierosów itp.

8. Pluszaki Star Smilez. Wyedukowały miliony dzieci na całym świecie. Mają uzębienie dwa razy większe od ludzkiego, rękę i język na rzep. Możliwość zabawy w nitkowanie, wbudowany rozpylacz wody.

9. Doktorzy odwiedzający targi dostają branżowe pismo gratis. Numer jest poświęcony dzieciom. Doktorzy mają uczulać ciężarne pacjentki, że należy zabrać dziecko na pierwszą wizytę w czwartym miesiącu życia płodowego. Podczas wizyty (już po porodzie) używać wysokiego tonu głosu; szybkość – od 120 do 170 słów na minutę (preferowana przez dzieci). Są fanatykami prawdy, więc kontakt wzrokowy należy utrzymywać przez 40–60 proc. czasu trwania wizyty (mniejszy daje poczucie, że coś ukrywamy, większy może być odebrany jako manipulacja).

Jeśli chodzi o dzieci, za kulisami targów trwa środowiskowa dyskusja. Kontraktować je z NFZ czy nie? Jak zejdzie z fotela nieprzekonane do zabiegu, dentysta ma do tyłu, bo choć 30 minut bawił się z nim w małpkę, nie wykonał usługi i NFZ nie zapłaci mu 13 zł (na tyle kontraktuje wizytę dziecka).

10. Branżowa gazeta publikuje wywiad z Krzysztofem Zanussim. Powód: mimo 70 lat posiada uzębienie własne. Co najmniej dwie rzeczy zawdzięcza mamie. Znajomość języków obcych i zęby. Choć w jego filmach dentystka pojawia się tylko raz. Film nosi tytuł „Stan posiadania”.

Z marmuru, ale bez kłów

Agnieszka Sicińska, stomatolog i dyrektor medyczny warszawskiego centrum Eurodental, autorka uzębienia wielu celebrytów, leczy od 1987 r. Z początków kariery zapamiętała elegancką panią Wandę, rocznik 1920, emerytowaną urzędniczkę ambasady fińskiej. Na przyjęciach dyplomatycznych była pytana natrętnie: dlaczego komuniści nie lubią zębów?

Jeszcze ma przed oczami te kobiety z PRL. Uważały, że jedna ciąża kosztem jednego zęba to prawo natury. Ich mężowie, często inteligenci-opozycjoniści w tureckich sweterkach, chowali pod brodami uzębienie obrośnięte kamieniem, którego zły stan był nawet nobilitujący. Wiadomo, nerwowo palone papierosy w tak zwanym internacie. Dziś patrzy w telewizor ze smutkiem, gdy przemawiają ci byli ludzie z marmuru i żelaza, archetypiczni konspiratorzy. W kwestii zębów zostali jednak w tamtej epoce.

Spektakularny przełom – w odczuciu dr Sicińskiej – nastąpił w połowie lat 90. Ludzie dorabiający się szybkich pieniędzy pokonywali własną brzydotę sprzed transformacji, fundując zęby sobie, potem najbliższym, łącznie z sekretarką i kierowcą (co często było formą gratyfikacji dla pracowników, którzy mieli udział w sukcesie biznesu). Na bazie sześciu implantów obstalowywali sobie (i bliskim) komplet 12 niewyjmowalnych, wygodnych zębów. Niezniszczalnych. Nie topią się nawet po kremacji. Wtedy jeszcze implanty były Rolls-Royce’em stomatologii. Dziś są autem średniej klasy.

Drugim przełomem był reality show Polsatu „Chcę być piękna”. Zapraszano zróżnicowane społecznie i estetycznie panie w celu przeprowadzenia metamorfozy na wizji. Na etapie castingu panie spychały zęby na dalszy plan, podobnie jak popękane pięty. Liczyły w pierwszej kolejności na metamorfozy biustów. Po przemianie, w nowej sukience, fryzurze oraz biuście, pytane o najwspanialsze odczucie, mówiły jednym głosem: zęby. Zdały sobie sprawę, że tu się wszystko zaczyna i na tym kończy – młodość, zdrowie i piękno. Więc po programie z różnych stron przyjeżdżały fanki programu, że chcą tak samo, są nawet gotowe zrezygnować z wakacji.

Na pytanie Dentim Clinic: Czy zaciągnęłaby pani/pan kredyt na leczenie zębów, prawie 60 proc. badanych odpowiada, że tak. W gabinecie za pośrednictwem dentysty w 24 godziny można podpisać umowę z bankiem do 55 tys. zł. Oprocentowanie – 1 proc. w skali miesiąca.

W Eurodentalu uśmiech kosztuje od 180 zł (jedno czyszczenie) do 180 tys. za superwyrafinowaną zmianę. (Kobieta, 37 lat, bezzębna. Z powodu zaniku kości konieczny był przeszczep z biodra. Wybrała kredyt na zęby zamiast mieszkania, w którym i tak byłaby samotna. Po zabiegu jej relacje z płcią przeciwną zmieniły się radykalnie).

Oczywiście i w tej branży szarlatani są czujni, zwłaszcza w stosunku do kobiet 40 plus, cierpiących na hiperestetyzm, czyli bycie coraz młodszą. Do Eurodentalu przychodzą masowo z wycinkami z prasy. Pokazują modelki nastoletnie, zamawiając ten sam fason zębów. Szarlatan by się nie zawahał, dr Sicińska delikatnie perswaduje: najlepiej udawać, że zęby są młodsze o lat 15, a nie 40. Poza tym modelka ze zdjęcia jest amerykańska. One mają kwadratowe białe zęby przypominające kafle z pieca, co wynika z tego, że tam laboratoria protetyczne nie szyją na miarę, lecz są jak fabryki, gdzie robi się taśmowo te szuflady.

Szczęka odzyskana

Prywatne gabinety na swoich stronach www motywują Polaków. Gabinet Clinika, Dąbrowa Górnicza: „Protetyka XXI w. jest podstawą nieskrępowanego samopoczucia oraz pewnego funkcjonowania w społeczeństwie, otworzy Ci drzwi do wspaniałego świata i imprez towarzyskich, których zapewne sobie odmawiałeś”.

Centrum Zdrowego Uśmiechu, Kraków: „Pracujesz, bawisz się, odpoczywasz, kochasz i… wyglądasz. Znajdziesz tu uśmiech na miarę nowego Ciebie”.

Dr Michał Flis, Koszalin: „To, że czytasz te słowa, świadczy, że wiesz już, jak wielkie znaczenie w osiągnięciu szczęścia mają zęby. Biedni nieudacznicy straszą ich stanem”.

I inne: białe zęby decydują o wyższych stopniach w szkole, zarobkach, ilości przyjaciół, niższych wyrokach, zwłaszcza dla mężczyzn (bezzębni są postrzegani jako przemocowi). Jama ustna jest najbardziej unerwioną częścią człowieka; gdyby tak nie było, nikt by się nie chciał całować.

Dr Jerzy Brydak z Dental Atelier w Warszawie już na studiach (pierwsza połowa lat 90.) doceniał terapeutyczną wartość amerykańskiego smile. Tymczasem jego profesorzy, praktykujący w komunie, tonowali zbytnią białość materiałów, które Brydak preferował na zajęciach: Co pan?! Kobieta ma 80 lat, a pan jej wstawia kafla z pieca? Byli wychowani w traumatycznych czasach powojennych, gdy na ulicach handlarze rozstawiali leżaki, z których sprzedawali odzyskane szczęki sztuczne w różnych rozmiarach.

Doktor był zbuntowanym uczniem. Dlaczego emerytka polska nie może się cieszyć jak amerykańska? Doktor widział na westernach, jak Amerykanin się cieszy. Szczęśliwie dziś już polskie dzieciaki dogryzają sobie w szkołach tekstem: torfem ci leci. A 57 proc. Polaków odpowiedziało w ankietach Dentim Clinik, że odnowienie zębów traktuje jako lokatę, nie wydatek. Doktor widzi, jak pacjent zmienia się po zabiegu, jak cieszy się aż do dziąseł z byle powodu, jak staje się wręcz zaczepialski, aż musi prosić – głównie kobiety – o stonowanie, żeby nie rzucały się w oczy tak nachalnie.

Doktor śledzi losy swoich pacjentów z procentującą lokatą w jamie ustnej. Przykład: naczelniczka urzędu skarbowego, zaniedbana, ciułająca na zęby dwa lata, postanawia po zmianie – no, to dziś wywalamy mężowi walizeczki, całe życie mnie terroryzował. I wywaliła. Teraz jest jak wulkan. Przykład: dyrektor wielkiej korporacji nie miał dwóch jedynek. Po wstawieniu ich osiągnął amerykańską stabilizację.

Stomatologa współczesnego musi cechować wyrozumiałość psychoterapeuty i cierpliwość księdza. Zanim dr Brydak zainstaluje w jamie ustnej klienta docelowe implanty, trzeba odczekać cztery miesiące, żeby rany wygoiły się pod zębami prowizorycznymi. Więc doktor bardzo denerwuje się, kiedy z gazet typu na żywo i gorąco, zalegających w poczekalni, dowiaduje się, że klient rozpoznawalny publicznie, którego on puścił na protezie czasowej, jedzie na motorówkę z panią 20 lat młodszą. Dzwoni prywatnie: niech klient uważa (zarówno na motorówce, jak i podczas telewizyjnych debat politycznych), bo jak mu coś chrupnie, to mu to życie zniszczy. I karierę nadszarpnie.

Zajęcia z podnoszenia wargi

Dr Brydak, kartkując gazety, widzi, jak biedni są politycy: całodobowo na widoku, muszą pilnować się, żeby uzębienia nie pokazać, zapuszczają przydługie wąsy, uśmiechają się nieszczerze w tzw. dziubek. Czasem jednak zapomniawszy się, krzykną: ja panu nie przerywałem!, odsłaniając latające protezy lub zęby pozjadane do połowy. Największy szok przeżył doktor, oglądając transmisję naszego wstąpienia do NATO: na uroczystość wysłano oficera, który, mając tylko dwa zęby boczne, meldował zagranicznemu generałowi, że wstępujemy.

Nawet Wielki Reżyser ostatnio uśmiechał się komunistycznymi zębami na placu Czerwonym. A przecież go stać. Fachowcem od takich wpadek jest Daniel Bordman, absolwent szkoły teatralnej, obecnie terapeuta od wizerunku. Używa techniki Integral Eye Movement Therapy (w wyjątkowych sytuacjach pracuje za pomocą Skype’a). Obsługuje głównie klientów biznesowych. Oni szybciej niż polityczni zrozumieli, że bez zębów się nie wypłynie. Istnieją już branżowe projekty wspomagania młodych biznesmenów. Nazywają się różnie: Diamenty, Brylanty itp. Chodzi o to, że ci ważni wyłapują tych dobrze rokujących. Obserwują, dbają, żeby rokujący, ale jeszcze prowincjonalny, daleko zajechał w branży. Branża widzi, że młody zasłania zęby podczas negocjacji, co daje niedobry sygnał – kamuflujący. Trzeba mu pomóc.

Pierwsze trzy zajęcia zajmuje Bordmanowi ćwiczenie z podnoszenia górnej wargi do góry, co wzbudza zaufanie w relacjach biznesowych. Jeśli chodzi o odcień zęba, to bez przesady z białością. Ząb ma być swojski, europejski, czyli leciutko żółty, z sinawym nalotem. Czasem zajęcia z podnoszenia wargi do dziąseł trwają dłużej, bo po transformacji, my Polacy, przestaliśmy uśmiechać się swoimi zębami. Uważamy, że tylko zapłaconymi wypada. A to jest pułapka.

Przykład: rokującemu narybkowi z prowincji branża funduje zęby w kafelkowo białym odcieniu emeryta z USA, a ten w negocjacjach chwali się nimi przez 95 proc. czasu, co z kolei daje sygnał, że nie jest wiarygodny. Nadmierna biel przypomina napisy na butelkach: aromat identyczny z naturalnym. Wtedy trzeba pracować nad zdjęciem uśmiechu. Jeśli chodzi o politykę, powszechną chorobą jest nieświadome ścieranie zębów przez ogryzanie ołówków lub oprawek do okularów. To reakcja na stres. Mówiąc podręcznikowo: mięśnie żucia biorą czynny udział w procesach emocjonalnych, a człowiek współczesny ciągle musi przezwyciężać napięcia. Jednak nie ma on możliwości wyładowania ich w walce jak jego przodkowie. Organizm wyładowuje je więc drogą zastępczą, koncentrując się na żuchwie, która jest zaprogramowana do celów agresywnych. Skutki wizualne to przerost mięśni twarzy, dający efekt jej kwadratowości.

Przykładając kryteria stomatologiczne, tylko trzech kandydatów na prezydenta w obecnych wyborach posiada uśmiech nadający się do reprezentowania nas w świecie: 1. Bronisław Komorowski (niedoskonałości wskazują, że zęby ma swoje); 2. Bogusław Ziętek (naturalny i szczery); 3. Andrzej Lepper (dobrze zrobiony). Ostatnie miejsce w rankingu zajął tajemniczy grymas Mony Lizy u Jarosława Kaczyńskiego. Ale nagła zmiana w przypadku polityka jest ryzykowna – jedni odebraliby ją jako niewiarygodną, drudzy podejrzewaliby polityka o łapówkarstwo, skoro stać go na implanty. Przeżyła to żona jednego z naszych rozmówców dentystów. Jest prawnikiem z białymi zębami. Środowisko szeptało, że bierze.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną