Społeczeństwo

RAPORT: Szczęki 2010

Aine D / Flickr CC by SA
Na podstawie zmian w jamach ustnych Polaków można prześledzić nowy układ nierówności społecznych. 40 proc. uzębienia zostało w poprzedniej epoce: z ruchomą sztuczną szczęką refundowaną przez NFZ.
Polityka
Polityka

Badacze społeczni dostrzegają, że Polak swojego pecha, przejawiającego się utratą pracy lub współmałżonka, coraz częściej wiąże ze stanem uzębienia. Aparaty ortodontyczne, do niedawna biżuteria zarezerwowana tylko dla nastolatek, noszą kobiety w wieku 30 plus jako ozdobę pełniącą funkcję godową. Dają sygnał: dbam o siebie.

Kto zrobił dobrą robotę? Rodzice należący przymusowo do szkolnych klubów Wiewiórka w latach 70.? (Choć z punktu widzenia współczesnej ortodoncji wybór na logo wiewiórki z przerośniętymi jedynkami wydaje się nietrafiony, to jednak kluby zobowiązywały członków do posiadania woreczka z osobistą szczoteczką i kubeczkiem). Może upadek wraz z komuną jedynej dostępnej pasty miętowej? Wakacje na Zachodzie? Hollywoodzki smile z amerykańskich seriali?

Siekacz w koronie

Dr Ryszard Majkowski, lubiący być z nowoczesnością na bieżąco, odwiedza warszawskie International Dental Fair. Doktor mający staż półwieczny pamięta czasy, kiedy podczas ostatniej wizyty przedwakacyjnej przypominał pacjentom, żeby na urlop zabrali zęby. I niech nie kładą ich przy łóżku. Będą spać w nowym miejscu, zechcą nocą iść do toalety, zrzucą przypadkiem szczękę na podłogę, haczyk wbije się w stopę, dojdzie do zakażenia i po urlopie.

Dziś hity na stoiskach Dental Fair to:

1. Korony ceramiczne, naśladujące refleksy światła na zębach naturalnych. Pozwalają cieszyć się uśmiechem nawet w dyskotece przy ultrafiolecie.

2. Zęby akrylowe trójwarstwowe. Wychodzą białe nawet na zdjęciach z fleszem (oferta obejmuje 10 fasonów zębów przednich górnych, dwa fasony przednich dolnych i po cztery boczne).

3. Gabinet stomatologiczny na kółkach. Przeznaczony do pracy w terenie. Pozwala obsłużyć wojsko, pacjentów obłożnie chorych w domach spokojnej starości, więzienia itp. W skład mobilny wchodzą: fotel pacjenta, unit, lampa halogenowa, stołek dla lekarza, pojemnik na narzędzia i inne. Rozłożenie wagi poszczególnych składników pozwala na łatwy transport samochodem osobowym nawet drobnej kobiecie.

4. Soniczna szczoteczka. Efekt czyszczący zawdzięcza pracy włókien wymiatających (31 tys. drgań na minutę). Doceniona przez inżynierów NASA jako najbardziej zaawansowana technologicznie. Na świecie przekonało się do niej 17 mln użytkowników, w Polsce już 10 tys. Dostępna też w wersji Go Care – czyli po lunchu w pracy, oraz KidPacer dla dzieci, z odtwarzaczem wesołych dźwięków. Całkowicie atraumatyczna (to znaczy nie rani). Użytkownicy mówią, że jak przestają jej używać, czegoś im brakuje.

5. Szwajcarska szczoteczka ręczna. Ma 6 tys. ultracienkich włosków. Ze zwykłych szczotek sterczy ich góra 500.

6. Siedziska do gabinetów. Credo firmy: najważniejszym meblem w życiu człowieka współczesnego jest krzesło. Więc krzesło dentystyczne powinno być inteligentne, prowokować do zmian pozycji, co umożliwia lepszy wgląd w jamę ustną. Pokaż mi, jak siedzisz, a powiem ci, ile wytrzyma twój kręgosłup.

7. Kapsułki miłego oddechu Air Lift Good Breath. Ileż to razy w życiu musieliśmy sobie odmówić ostatniego drinka lub porannego klina? Po zażyciu dwóch kapsułek nawet najbardziej wrażliwa żona nie poczuje czosnku, alkoholu, papierosów itp.

8. Pluszaki Star Smilez. Wyedukowały miliony dzieci na całym świecie. Mają uzębienie dwa razy większe od ludzkiego, rękę i język na rzep. Możliwość zabawy w nitkowanie, wbudowany rozpylacz wody.

9. Doktorzy odwiedzający targi dostają branżowe pismo gratis. Numer jest poświęcony dzieciom. Doktorzy mają uczulać ciężarne pacjentki, że należy zabrać dziecko na pierwszą wizytę w czwartym miesiącu życia płodowego. Podczas wizyty (już po porodzie) używać wysokiego tonu głosu; szybkość – od 120 do 170 słów na minutę (preferowana przez dzieci). Są fanatykami prawdy, więc kontakt wzrokowy należy utrzymywać przez 40–60 proc. czasu trwania wizyty (mniejszy daje poczucie, że coś ukrywamy, większy może być odebrany jako manipulacja).

Jeśli chodzi o dzieci, za kulisami targów trwa środowiskowa dyskusja. Kontraktować je z NFZ czy nie? Jak zejdzie z fotela nieprzekonane do zabiegu, dentysta ma do tyłu, bo choć 30 minut bawił się z nim w małpkę, nie wykonał usługi i NFZ nie zapłaci mu 13 zł (na tyle kontraktuje wizytę dziecka).

10. Branżowa gazeta publikuje wywiad z Krzysztofem Zanussim. Powód: mimo 70 lat posiada uzębienie własne. Co najmniej dwie rzeczy zawdzięcza mamie. Znajomość języków obcych i zęby. Choć w jego filmach dentystka pojawia się tylko raz. Film nosi tytuł „Stan posiadania”.

Z marmuru, ale bez kłów

Agnieszka Sicińska, stomatolog i dyrektor medyczny warszawskiego centrum Eurodental, autorka uzębienia wielu celebrytów, leczy od 1987 r. Z początków kariery zapamiętała elegancką panią Wandę, rocznik 1920, emerytowaną urzędniczkę ambasady fińskiej. Na przyjęciach dyplomatycznych była pytana natrętnie: dlaczego komuniści nie lubią zębów?

Jeszcze ma przed oczami te kobiety z PRL. Uważały, że jedna ciąża kosztem jednego zęba to prawo natury. Ich mężowie, często inteligenci-opozycjoniści w tureckich sweterkach, chowali pod brodami uzębienie obrośnięte kamieniem, którego zły stan był nawet nobilitujący. Wiadomo, nerwowo palone papierosy w tak zwanym internacie. Dziś patrzy w telewizor ze smutkiem, gdy przemawiają ci byli ludzie z marmuru i żelaza, archetypiczni konspiratorzy. W kwestii zębów zostali jednak w tamtej epoce.

Spektakularny przełom – w odczuciu dr Sicińskiej – nastąpił w połowie lat 90. Ludzie dorabiający się szybkich pieniędzy pokonywali własną brzydotę sprzed transformacji, fundując zęby sobie, potem najbliższym, łącznie z sekretarką i kierowcą (co często było formą gratyfikacji dla pracowników, którzy mieli udział w sukcesie biznesu). Na bazie sześciu implantów obstalowywali sobie (i bliskim) komplet 12 niewyjmowalnych, wygodnych zębów. Niezniszczalnych. Nie topią się nawet po kremacji. Wtedy jeszcze implanty były Rolls-Royce’em stomatologii. Dziś są autem średniej klasy.

Drugim przełomem był reality show Polsatu „Chcę być piękna”. Zapraszano zróżnicowane społecznie i estetycznie panie w celu przeprowadzenia metamorfozy na wizji. Na etapie castingu panie spychały zęby na dalszy plan, podobnie jak popękane pięty. Liczyły w pierwszej kolejności na metamorfozy biustów. Po przemianie, w nowej sukience, fryzurze oraz biuście, pytane o najwspanialsze odczucie, mówiły jednym głosem: zęby. Zdały sobie sprawę, że tu się wszystko zaczyna i na tym kończy – młodość, zdrowie i piękno. Więc po programie z różnych stron przyjeżdżały fanki programu, że chcą tak samo, są nawet gotowe zrezygnować z wakacji.

Na pytanie Dentim Clinic: Czy zaciągnęłaby pani/pan kredyt na leczenie zębów, prawie 60 proc. badanych odpowiada, że tak. W gabinecie za pośrednictwem dentysty w 24 godziny można podpisać umowę z bankiem do 55 tys. zł. Oprocentowanie – 1 proc. w skali miesiąca.

W Eurodentalu uśmiech kosztuje od 180 zł (jedno czyszczenie) do 180 tys. za superwyrafinowaną zmianę. (Kobieta, 37 lat, bezzębna. Z powodu zaniku kości konieczny był przeszczep z biodra. Wybrała kredyt na zęby zamiast mieszkania, w którym i tak byłaby samotna. Po zabiegu jej relacje z płcią przeciwną zmieniły się radykalnie).

Oczywiście i w tej branży szarlatani są czujni, zwłaszcza w stosunku do kobiet 40 plus, cierpiących na hiperestetyzm, czyli bycie coraz młodszą. Do Eurodentalu przychodzą masowo z wycinkami z prasy. Pokazują modelki nastoletnie, zamawiając ten sam fason zębów. Szarlatan by się nie zawahał, dr Sicińska delikatnie perswaduje: najlepiej udawać, że zęby są młodsze o lat 15, a nie 40. Poza tym modelka ze zdjęcia jest amerykańska. One mają kwadratowe białe zęby przypominające kafle z pieca, co wynika z tego, że tam laboratoria protetyczne nie szyją na miarę, lecz są jak fabryki, gdzie robi się taśmowo te szuflady.

Szczęka odzyskana

Prywatne gabinety na swoich stronach www motywują Polaków. Gabinet Clinika, Dąbrowa Górnicza: „Protetyka XXI w. jest podstawą nieskrępowanego samopoczucia oraz pewnego funkcjonowania w społeczeństwie, otworzy Ci drzwi do wspaniałego świata i imprez towarzyskich, których zapewne sobie odmawiałeś”.

Centrum Zdrowego Uśmiechu, Kraków: „Pracujesz, bawisz się, odpoczywasz, kochasz i… wyglądasz. Znajdziesz tu uśmiech na miarę nowego Ciebie”.

Dr Michał Flis, Koszalin: „To, że czytasz te słowa, świadczy, że wiesz już, jak wielkie znaczenie w osiągnięciu szczęścia mają zęby. Biedni nieudacznicy straszą ich stanem”.

I inne: białe zęby decydują o wyższych stopniach w szkole, zarobkach, ilości przyjaciół, niższych wyrokach, zwłaszcza dla mężczyzn (bezzębni są postrzegani jako przemocowi). Jama ustna jest najbardziej unerwioną częścią człowieka; gdyby tak nie było, nikt by się nie chciał całować.

Dr Jerzy Brydak z Dental Atelier w Warszawie już na studiach (pierwsza połowa lat 90.) doceniał terapeutyczną wartość amerykańskiego smile. Tymczasem jego profesorzy, praktykujący w komunie, tonowali zbytnią białość materiałów, które Brydak preferował na zajęciach: Co pan?! Kobieta ma 80 lat, a pan jej wstawia kafla z pieca? Byli wychowani w traumatycznych czasach powojennych, gdy na ulicach handlarze rozstawiali leżaki, z których sprzedawali odzyskane szczęki sztuczne w różnych rozmiarach.

Doktor był zbuntowanym uczniem. Dlaczego emerytka polska nie może się cieszyć jak amerykańska? Doktor widział na westernach, jak Amerykanin się cieszy. Szczęśliwie dziś już polskie dzieciaki dogryzają sobie w szkołach tekstem: torfem ci leci. A 57 proc. Polaków odpowiedziało w ankietach Dentim Clinik, że odnowienie zębów traktuje jako lokatę, nie wydatek. Doktor widzi, jak pacjent zmienia się po zabiegu, jak cieszy się aż do dziąseł z byle powodu, jak staje się wręcz zaczepialski, aż musi prosić – głównie kobiety – o stonowanie, żeby nie rzucały się w oczy tak nachalnie.

Doktor śledzi losy swoich pacjentów z procentującą lokatą w jamie ustnej. Przykład: naczelniczka urzędu skarbowego, zaniedbana, ciułająca na zęby dwa lata, postanawia po zmianie – no, to dziś wywalamy mężowi walizeczki, całe życie mnie terroryzował. I wywaliła. Teraz jest jak wulkan. Przykład: dyrektor wielkiej korporacji nie miał dwóch jedynek. Po wstawieniu ich osiągnął amerykańską stabilizację.

Stomatologa współczesnego musi cechować wyrozumiałość psychoterapeuty i cierpliwość księdza. Zanim dr Brydak zainstaluje w jamie ustnej klienta docelowe implanty, trzeba odczekać cztery miesiące, żeby rany wygoiły się pod zębami prowizorycznymi. Więc doktor bardzo denerwuje się, kiedy z gazet typu na żywo i gorąco, zalegających w poczekalni, dowiaduje się, że klient rozpoznawalny publicznie, którego on puścił na protezie czasowej, jedzie na motorówkę z panią 20 lat młodszą. Dzwoni prywatnie: niech klient uważa (zarówno na motorówce, jak i podczas telewizyjnych debat politycznych), bo jak mu coś chrupnie, to mu to życie zniszczy. I karierę nadszarpnie.

Zajęcia z podnoszenia wargi

Dr Brydak, kartkując gazety, widzi, jak biedni są politycy: całodobowo na widoku, muszą pilnować się, żeby uzębienia nie pokazać, zapuszczają przydługie wąsy, uśmiechają się nieszczerze w tzw. dziubek. Czasem jednak zapomniawszy się, krzykną: ja panu nie przerywałem!, odsłaniając latające protezy lub zęby pozjadane do połowy. Największy szok przeżył doktor, oglądając transmisję naszego wstąpienia do NATO: na uroczystość wysłano oficera, który, mając tylko dwa zęby boczne, meldował zagranicznemu generałowi, że wstępujemy.

Nawet Wielki Reżyser ostatnio uśmiechał się komunistycznymi zębami na placu Czerwonym. A przecież go stać. Fachowcem od takich wpadek jest Daniel Bordman, absolwent szkoły teatralnej, obecnie terapeuta od wizerunku. Używa techniki Integral Eye Movement Therapy (w wyjątkowych sytuacjach pracuje za pomocą Skype’a). Obsługuje głównie klientów biznesowych. Oni szybciej niż polityczni zrozumieli, że bez zębów się nie wypłynie. Istnieją już branżowe projekty wspomagania młodych biznesmenów. Nazywają się różnie: Diamenty, Brylanty itp. Chodzi o to, że ci ważni wyłapują tych dobrze rokujących. Obserwują, dbają, żeby rokujący, ale jeszcze prowincjonalny, daleko zajechał w branży. Branża widzi, że młody zasłania zęby podczas negocjacji, co daje niedobry sygnał – kamuflujący. Trzeba mu pomóc.

Pierwsze trzy zajęcia zajmuje Bordmanowi ćwiczenie z podnoszenia górnej wargi do góry, co wzbudza zaufanie w relacjach biznesowych. Jeśli chodzi o odcień zęba, to bez przesady z białością. Ząb ma być swojski, europejski, czyli leciutko żółty, z sinawym nalotem. Czasem zajęcia z podnoszenia wargi do dziąseł trwają dłużej, bo po transformacji, my Polacy, przestaliśmy uśmiechać się swoimi zębami. Uważamy, że tylko zapłaconymi wypada. A to jest pułapka.

Przykład: rokującemu narybkowi z prowincji branża funduje zęby w kafelkowo białym odcieniu emeryta z USA, a ten w negocjacjach chwali się nimi przez 95 proc. czasu, co z kolei daje sygnał, że nie jest wiarygodny. Nadmierna biel przypomina napisy na butelkach: aromat identyczny z naturalnym. Wtedy trzeba pracować nad zdjęciem uśmiechu. Jeśli chodzi o politykę, powszechną chorobą jest nieświadome ścieranie zębów przez ogryzanie ołówków lub oprawek do okularów. To reakcja na stres. Mówiąc podręcznikowo: mięśnie żucia biorą czynny udział w procesach emocjonalnych, a człowiek współczesny ciągle musi przezwyciężać napięcia. Jednak nie ma on możliwości wyładowania ich w walce jak jego przodkowie. Organizm wyładowuje je więc drogą zastępczą, koncentrując się na żuchwie, która jest zaprogramowana do celów agresywnych. Skutki wizualne to przerost mięśni twarzy, dający efekt jej kwadratowości.

Przykładając kryteria stomatologiczne, tylko trzech kandydatów na prezydenta w obecnych wyborach posiada uśmiech nadający się do reprezentowania nas w świecie: 1. Bronisław Komorowski (niedoskonałości wskazują, że zęby ma swoje); 2. Bogusław Ziętek (naturalny i szczery); 3. Andrzej Lepper (dobrze zrobiony). Ostatnie miejsce w rankingu zajął tajemniczy grymas Mony Lizy u Jarosława Kaczyńskiego. Ale nagła zmiana w przypadku polityka jest ryzykowna – jedni odebraliby ją jako niewiarygodną, drudzy podejrzewaliby polityka o łapówkarstwo, skoro stać go na implanty. Przeżyła to żona jednego z naszych rozmówców dentystów. Jest prawnikiem z białymi zębami. Środowisko szeptało, że bierze.

 

Rwanie ratujące życie

Stomatologiczne nierówności społeczne można zaobserwować nawet w jednym gabinecie. Do dr Bibiany Sobczyk-Rosak, Dąbrowa Górnicza, zgłasza się starszy pan prosząc o dopasowanie mu protez po śp. żonie. A za chwilę nastolatek bogaty z domu. Chce zamówić aparat ortodontyczny, który zmieni mu zgryz na zgryz swojego idola (szpara między jedynkami).

W recepcji w Konstancinie leżą ulotki. Firma Vizion, Prywatne Ubezpieczenia Zdrowotne daje klucz do zdrowia. Który gabinet nim otworzysz, zależy od ciebie. Wersje: Basic zapewnia przegląd dwa razy w roku; Silver dla ceniących uśmiech, poszerza usługi o estetykę; Gold dla najbardziej wymagających – refunduje implanty.

Dr Ryszard Majkowski, będąc sercem za biednymi, ten prywatny gabinet w Konstancinie zmuszony był otworzyć dla syna. Jako prezes Fundacji Promocji Zdrowia Jamy Ustnej kilka lat temu na białym szczycie, zwołanym przez Ministerstwo Zdrowia, pozwolił sobie wręczyć premierowi Donaldowi Tuskowi raport o polskich zębach – że zajmujemy ostatnie miejsce w Europie. Przeszedł bez echa.

Przeważyły wielkie sprawy przekształcenia szpitali, płac pielęgniarek, a rwanie zęba to nie jest przecież usługa ratująca życie. Tylko w tym roku nakłady na publiczną stomatologię zmniejszono o ok. 20 proc. Pani wicedyrektor pomorskiego NFZ wyjaśniała w lokalnej gazecie, jak ogromna jest różnica między pacjentem z bolącym zębem a tym z zawałem. Pierwszy jest w stanie wytrzymać dzień, a nawet dwa, drugi w tym czasie może umrzeć.

W opinii dr. Majkowskiego taka wypowiedź jest wprowadzaniem Polaków w błąd. Na zęby też się umiera. Nie nagle, w sposób spektakularny, tylko powoli. Zaczyna się ono od chwili, gdy dziecko chwyta sutek matki żuchwą (a w jednym mililitrze śliny jest tyle samo bakterii, co w gramie kału). Zęby są szalenie towarzyskie. Jak zabraknie zęba obok, ten który został, pochyla się w tamtą lukę, po czym wychodzi.

A kiedy już wypadnie większość, Polak z dołu drabiny społecznej ustawia się w kolejce do ekstrakcji reszty, co idzie szybciutko. Na przykład w publicznej przychodni CePeLek przy ul. Koszykowej w Warszawie – staniesz o 7.30 po numerek, a już przed południem masz wyrwane. Potem musisz udowodnić NFZ brak pięciu zębów w jednej szczęce i ustawić się w kolejce po darmową protezę. Ta kolejka idzie wolniej. Najbliższe terminy otrzymania protezy w CePeLek to 2012 r., gdyż dwóch protetyków nie wyrabia się, przyjmując rocznie 1,5 tys. zleceń.

W opinii dr. Majkowskiego produkujemy inwalidów za państwowe pieniądze. Biedni posiadacze protez mają w nich 30 proc. siły żucia. W efekcie nie trawią, bo łykają zamiast gryźć, w akcie samoobrony kroją sobie jabłuszka na cząstki, cierpią na zatwardzenia, bóle żołądka, zawały.

Z jednej strony mamy International Dental Fair na światowym poziomie, z drugiej NFZ zapychający amalgamatem ubytki w zębach przednich na odcinku od jedynki do czwórki w ramach podstawowego świadczenia. Choć UE prosi o usunięcie amalgamatu, bo to wszystko idzie do zlewu, a potem do rzek, w Polsce jest wciąż refundowany jako opłacalny (zbudowany na rtęci działa długofalowo, zabija nawet niedoczyszczenia pod plombą).

Jeśli NFZ czyta prasę obcą, musi wiedzieć, że w Szwecji żaden posiadacz amalgamatu nie zostanie poddany kremacji. W jej trakcie człowiek co prawda zamienia się w popiół, ale rtęć paruje i jest groźna, jeśli żywi wdychają ją w oparach. W Norwegii poszli jeszcze dalej. Dyskutują, czy nie należy ekshumować zwłok sprzed kilkudziesięciu lat, bo amalgamat zatruwa wody i łosoś choruje.

Ale starych ludzi w kolejce CePeLeku reklama kleju do protez, w której wystąpiła ich celebrytka Mostowiakowa z „M jak Miłość”, utwierdziła w przekonaniu, że dla emeryta komfortem powinna być proteza i klej trzymający ją komfortowo mocno, nie implanty. Tymczasem – w opinii dentystów – te biedne panie z protezami wkrótce zaczynają wyglądać jak Baby-Jagi z bajek. Obrazowo – przez zanik dziąseł spowodowany brakiem zębów nos schodzi się paniom z brodą.

Rozmowa z kolejki do rwania w CePeLeku: „Kiedyś to był taki ból, że wolałabym dziecko urodzić”. Teraz są młodzi lekarze, stażyści. Pięknie rwą. Za najpiękniejsze rwanie trzeba dopłacić 20 zł. Bez dopłaty jednak odczuwa się.

Jama na wysoki połysk

Państwo Krajewscy pokazują swój nowoczesny gabinet w Krasnymstawie, woj. lubelskie. Podłoga na wysoki połysk, a w korytarzach zatrzymane przez męża w antyramie zachody słońca w egzotycznych krajach. Jeszcze nie weszli z usługą implantów, pacjenci wybierają jednak minimalizm, czyli usunięcie. Od 30 lat świadczą po kilkanaście ekstrakcji dziennie, na dyżurze wiejskim – po 40. Przyjeżdżają po trzy osoby jednym samochodem. Mówią, że chcą zrobić porządek ze ścierniskiem. Najczęściej przed komuniami dzieci, bo jak to będzie wyglądało na rodzinnych fotografiach; przed ślubami i sylwestrowymi balami, bo będzie z tego kaseta z filmem.

Wyjście awaryjne dla nieposiadających dużej gotówki jest też następujące: można załadować się w samochód i pojechać do Skawiny pod Suchą Beskidzką, gdzie specjalizują się w usuwaniu zębów w jeden dzień z jednego łuku (górny lub dolny). Rwanie poprzedzone jest szkoleniem dla pacjentów o godz. 13. Przed wyjazdem można przeszkolić się samemu, odwiedzając w Internecie liczne fora poświęcone tanim usługom w Suchej Beskidzkiej. Z forum:

1. Na miejscu pytają o ewentualne zawały, nadciśnienie, cukrzycę, ciążę.

2. Protezy wykonują następnego dnia.

3. Uczciwie mówią, że są tymczasowe, bo nakładają je na opuchnięte dziąsła. Ale chyba chodzi o to, żeby człowiek do pracy szczerbaty nie chodził, w domu przecież człowiek się nie wstydzi.

4. Usuwanie jest w przemiłej atmosferze. Należy mieć badania czasu krzepnięcia krwi; 24 godz. przed i po nie spożywać alkoholu; w dniu usunięcia nie mieć miesiączki.

5. Robią RTG zębów i sami oceniają, które nie mają szans.

6. Wystarczy przyjechać o 6 rano, a będziesz przyjęty bez rejestracji. Preferują przyjazd z osobą towarzyszącą.

7. Na miejscu można zamówić nocleg. Nie ma komfortowych warunków, ale cena jest niska niesamowicie.

8. Za usunięcie 11 zębów w narkozie i zrobienie dwóch protez zapłaciłam 640 zł. W drodze do domu zjadłam placek po węgiersku nowymi zębami. Nie bolało.

 

 

Zęby konsumpcyjne

Marek Balicki, były minister zdrowia:

Stomatologia to gałąź, którą najszybciej i dość łatwo udało się sprywatyzować, gdyż usługi, jakie świadczy, w dużym stopniu mają charakter dóbr konsumpcyjnych, nie tylko ściśle medycznych. W przeciwieństwie do – na przykład – kardiologii, gdzie o zabiegach na sercu decydują przesłanki jedynie lecznicze (nie wymieniamy serca, żeby ładnie wyglądało, tylko żeby pełniło dobrze swoje funkcje). Zresztą z tych samych względów równie szybko rozwinęła się medycyna estetyczna oraz sprywatyzowano apteki (ich liczba w ciągu 20 lat wzrosła dwukrotnie).

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Raport; s. 32
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną