O górniku z Rybnika, któremu puściły nerwy

500 strzałów w 123 minuty
Strzelanina w Rybniku ujawniła skrajne nieprzygotowanie policji. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby na miejscu sfrustrowanego górnika był zdecydowany na wszystko terrorysta.
Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta

Policjanci z Grupy Szybkiego Reagowania i funkcjonariusze oddziału antyterrorystycznego nie byli w stanie powstrzymać Krzysztofa W., który przez prawie dwie godziny ostrzeliwał z broni maszynowej siedem osób ukrytych za samochodem. Była wśród nich ciężko ranna w klatkę piersiową, wykrwawiająca się, żona sprawcy. Nikt nie próbował negocjować z przestępcą, by wstrzymał ogień lub chociaż wypuścił trójkę dzieci, uwięzionych z nim w domu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną