Społeczeństwo

Kandydat nadaje program

Z życia sfer

Kampanią przed wyborami samorządowymi nie interesowałem się w ogóle do czasu, gdy przypadkiem zobaczyłem w telewizorze występ kandydata PO na radnego Bemowa, odzianego w rycerski hełm i pelerynę.

Kandydat ten z mieczem w dłoni zapowiadał swój program, m.in. budowę basenu i powiększenie publicznej biblioteki, co prawdopodobnie w jakiś sposób uzasadniało jego wygląd. Od razu dało się zauważyć, że jest to kandydat poważny, świadomy tego, że aby zaistnieć w polityce, należy dobrze wyglądać. Kultura polityczna wyborców rośnie i z badań wynika, że to właśnie po wyglądzie kandydata wyborcy oceniają, czy ma on dobry program. Nie oszukujmy się, nikt dziś nie uwierzy, że jakikolwiek program potrafi zrealizować kandydat, który nie potrafi się ubrać. Trudno zresztą uwierzyć, że kandydat nieposiadający odpowiedniego wyglądu może posiadać jakiś program.

Dobrze, że do uprawiania polityki garną się ludzie gotowi założyć blaszany hełm, pelerynę i bez oporów wystąpić w ten sposób przed kamerą. Być może otwiera to szansę także przed kandydatami potrafiącymi grać na pile czy grzebieniu. Takich rozpalających naszą wyobraźnię ludzi w polityce brakuje. Większość obecnych polityków nie rozpala naszej wyobraźni, gdyż, niestety, wygląda nieciekawie. Najwidoczniej ludzie ci albo nie potrafią się za nikogo interesującego przebrać i z uporem godnym lepszej sprawy pozostają sobą, albo – co gorsza – już są za kogoś przebrani, ale niestety tak nieudolnie, że od razu wiadomo, że to oni. Prezydent Komorowski podczas kampanii prezydenckiej twierdził co prawda, że nie musi nikogo udawać, no ale, jak wiemy, wybrano go przez nieporozumienie.

Na ciekawe formy promocji decydują się także kandydaci, których z powodu skromnego budżetu nie stać na hełm i pelerynę. Przykładem może być jeden z kandydatów, który, chcąc przyciągnąć uwagę widzów, w swoim klipie wyborczym nie podaje nazwiska, tylko inicjały. Zabieg jest ryzykowny, bo część widzów może myśleć, że kandydat zapomniał, jak się nazywa, ale i tak ta kampania zapowiada się interesująco. Niewykluczone, że przyciągnie ona także uwagę prokuratury, która w końcu ustali nazwisko kandydata.

Zupełnie nową jakość wniósł do polityki kandydat PO na radnego w Jaworznie, który co prawda pamiętał, jak się nazywa, ale zapomniał, jaki ma program, w związku z czym podczas audycji na żywo w regionalnej stacji krzyknął: „Ja pier... Nie wiem! Możemy powtórzyć?”. Okazało się, że powtórzyć nie można, nie było to zresztą potrzebne, bo komunikat był wystarczająco zrozumiały, a kandydat od razu zdobył w Jaworznie dużą popularność, co pokazuje, że część wyborców jest już zmęczona politykami, którzy wiedzą, jaki mają program. Widzowie ci uważają, że znajomość własnego programu jest poważną wadą tych polityków, gdyż prowadzi do niepotrzebnych dyskusji z innymi politykami, znającymi własne programy. Ponieważ z dyskusji tych często trudno cokolwiek zrozumieć, skutek jest niestety taki, że zniechęcony widz musi poszukać sobie innego programu.

Polityka 45.2010 (2781) z dnia 06.11.2010; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Kandydat nadaje program"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Dramat zwierząt w przygranicznej strefie

Nikt naprawdę nie wie, ile zwierząt ginie na granicy polsko-białoruskiej. Ani też jak będą się rozmnażać, gdy ich ścieżki godowe zostaną przecięte murem. Ani na jakich zasadach strzelać będą w tym rejonie myśliwi, którzy już się szykują „na granicę”.

Agnieszka Sowa
25.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną