Los irakijskich tłumaczy: etap polski, niewesoły

Wspólny język
Kiedyś, narażając swoje życie, tłumaczyli dla naszych żołnierzy w Iraku. Dzisiaj trudno im wytłumaczyć, dlaczego nie mogą liczyć na godziwe życie w Polsce.
Stanisław Ciok/Polityka

Fox (pseudonim jeszcze z Iraku) z rodziną trafił do małej miejscowości w woj. łódzkim. Adam (imię przybrane) do powiatowego miasta w Wielkopolsce. Kolejny tłumacz na Śląsk, a jego rodak na Pomorze. Hazima skierowano do Dęblina, a wraz z nim szóstego tłumacza, młodego chłopaka, bez rodziny. Ale ten szósty pomieszkał w miasteczku kilka miesięcy, pracy nie znalazł, kandydatki na żonę też nie, więc popadł w depresję. MON o nim zapomniało.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną