Społeczeństwo

Komu nie leży loża

Tajemnicza B’nai B’rith

Szef polskiego BB Jarosław J. Szczepański. Każde spotkanie loży zaczyna od zapalenia menory i odczytania siedmiu zasad, będacych podstawą działania loży. Szef polskiego BB Jarosław J. Szczepański. Każde spotkanie loży zaczyna od zapalenia menory i odczytania siedmiu zasad, będacych podstawą działania loży. Leszek Zych / Polityka
Organizację B’nai B’rith otacza aura tajemniczości. Również w Polsce.
Malka Kafka. To z jej inicjatywy nastąpiło otwarcie loży.Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta Malka Kafka. To z jej inicjatywy nastąpiło otwarcie loży.
Certyfikat członkostwa w BB z 1876 r.Wikipedia Certyfikat członkostwa w BB z 1876 r.

Artykuł w wersji audio

B’nai B’rith działa już od XIX w. także w naszym kraju. – To trochę dyskretna struktura – przyznaje prof. Jan Woleński, jej wiceprezydent w Polsce, zarazem filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Może dlatego jest pożywką dla tropicieli spisków, skrajnej prawicy i wielbicieli książek spod znaku Dana Browna. Na medialnym rozgłosie członkom faktycznie nie zależy. Rzadko publicznie używają nawet jej nazwy, co podsyca ciekawość.

Pierwsza próba reaktywacji BB w Polsce w latach 90. nie udała się. Pięć lat temu Malka Kafka, wówczas pracująca w warszawskiej gminie żydowskiej, podjęła kolejną. – Bardzo interesowała mnie organizacja zrzeszająca i jednocząca Żydów, którzy chcą zrobić coś dla świata, nie kręcą się wyłącznie wokół własnych spraw, chcą pokazać żydowską kulturę z innej strony – mówi Kafka, dziś właścicielka kilku koszernych kawiarni w Warszawie i prowadząca program kulinarny w telewizji.

Dzięki pełnomocnictwom międzynarodowego BB i jej europejskiego oddziału Kafka doprowadziła do otwarcia loży we wrześniu 2007 r. W uroczystości w Żydowskim Instytucie Historycznym wzięło udział 37 członków, byli też przedstawiciele europejskich i amerykańskich lóż, a także ambasadorowie Izraela i USA. Pojawiła się nawet minister Ewa Juńczyk-Ziomecka z kancelarii Lecha Kaczyńskiego, by w jego imieniu przypomnieć o dekrecie prezydenta Ignacego Mościckiego z 1938 r., który „w wyniku absurdalnego strachu, niezrozumienia i wprowadzenia w błąd” zdelegalizował organizację. Prawicowe media i portale internetowe reaktywację loży przyjęły wrogo. Polska Partia Narodowa odnotowała, że „po 70 latach znów przytułała się do Warszawy nieproszona przez nikogo loża międzynarodowej organizacji B’nai B’rith, żeby krzewić swoje »wartości«, które w innym wypadku zostałyby oplute i zrównane z ziemią”.

Trzeba być kimś

B’nai B’rith jest organizacją wpływową. Jej głównym zadaniem, jak wymienia, jest jednoczenie osób pochodzenia żydowskiego, wychowanie młodzieży, pomoc starszym. W praktyce zajmuje się zwalczaniem przejawów antysemityzmu, ksenofobii, a także pracą na rzecz praw człowieka. Dlatego – paradoksalnie – BB studziła obawy i protesty, jakie wywołały plany budowy muzułmańskiego meczetu na warszawskiej Ochocie. W oświadczeniu podpisanym przez szefa stowarzyszenia Jarosława J. Szczepańskiego można przeczytać: „Konflikty między religiami i protesty wobec budowania świątyń przez mniejszości prowadzą do niepotrzebnej wrogości między grupami społecznymi”. Szczepański to dziennikarz i uczestnik obrad Okrągłego Stołu po stronie Solidarności, były doradca medialny Bronisława Komorowskiego.

Loże BB działają w ponad 50 krajach, w obu Amerykach, RPA, w Australii i Nowej Zelandii oraz w Europie. Na świecie – według różnych i bardzo nieprecyzyjnych szacunków – organizacja liczy od 80 tys. do nawet pół miliona członków. Ma swoich przedstawicieli przy ONZ (akredytowanych m.in. przy UNESCO), utrzymuje kontakty z wieloma rządami państw, organizacjami międzynarodowymi. W 2006 r. przedstawicieli międzynarodowego BB przyjął na audiencji papież Benedykt XVI.

Choć BB nie jest organizacją tajną (w Polsce działa jak zwykłe stowarzyszenie), nie można się do niej po prostu zapisać. Należy zostać zaproszonym i mieć rekomendację co najmniej dwóch członków. Członkiem może być jedynie osoba pochodzenia żydowskiego (także po konwersji na judaizm), choć to niejedyne kryterium. – Trzeba wykazać się dorobkiem – mówi Jonatan Britmann, do niedawna sekretarz stowarzyszenia. Muszą też być niezależni finansowo (to oni mają pomagać, a nie oczekiwać pomocy) – pewnie stąd bierze się wiara w tajną moc stowarzyszenia.

 

 

Czarne i białe kamienie

W Polsce znani są jedynie przedstawiciele zarządu. Nazwiska członków, jeśli sami tego nie zrobią, nie są upubliczniane. Dziś do BB w Polsce należy ok. 40 osób. Wśród założycieli byli m.in. Anna Dodziuk – znana psychoterapeutka, była działaczka opozycyjna i współzałożycielka „Tygodnika Mazowsze”; etyk prof. Jan Hartman; Artur Hofman, kiedyś aktor, a ostatnio reżyser w warszawskim Teatrze Żydowskim, a także przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce i redaktor naczelny „Słowa Żydowskiego”; Piotr Kadlčik, z zawodu tłumacz, były działacz opozycji, obecnie przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie; Sergiusz Kowalski, socjolog i publicysta; pochodzący z USA, ale mający również polskie obywatelstwo naczelny rabin Polski Michael Schudrich; ks. Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, który urodził się w żydowskim getcie koło Wilna, a jego matka oddała go na wychowanie polskiej rodzinie. Dopiero jako dorosły człowiek dowiedział się o swoim pochodzeniu. Kilka lat temu przeszedł na wcześniejszą emeryturę i wyjechał do Izraela.

Spotykają się co kilka tygodni, na przemian w Warszawie i Krakowie. Na początku spotkania przewodniczący B’nai B’rith zapala menorę, 7-ramienny świecznik – symbol organizacji, i odczytuje 7 zasad, które są podstawą działania loży, odpowiadających 7 ramionom świecznika. Nikt poza braćmi i siostrami – jak sami się określają – nie ma prawa udziału w spotkaniu.

Samo przystąpienie do loży przebiega według skomplikowanej procedury. Kandydat poddawany jest sprawdzeniu środowiskowemu przez specjalną komisję, a głosowanie odbywa się znaną z masonerii metodą, zwaną balotowaniem – za pomocą białych i czarnych kamieni. W Polsce decyduje zasada większości, choć kandydat musi mieć poparcie zarządu.

Kilka nazwisk kandydatów nasunęło mi się w sposób oczywisty, ale skąd wziąć listę Żydów w Polsce? – opowiada Malka Kafka. Nieoceniony okazał się nieoczekiwanie serwis Krew i Honor, który odnotowuje pochodzenie „wrogów czystej rasy”.

Przed wojną w szeregach BB byli posłowie i senatorowie, a także przemysłowcy, bankierzy, adwokaci, lekarze. Dziś jest podobnie, z tym że z władzą stowarzyszenie ma kłopot. Chodzi o jeden z dyskusyjnych celów statutu – przeciwstawianie się kampaniom nienawiści wobec Państwa Izrael. – Ten zapis uniemożliwił przystąpienie do naszego stowarzyszenia kilku wysokim urzędnikom polskiego MSZ – przyznaje Szczepański. Ich obecność w szeregach BB mogłaby wywołać pytania o podwójną lojalność.

Trudne przypadki

Ze względu na skromny budżet BB w Polsce nie nastawia się na działalność charytatywną. Myśli raczej o organizowaniu odczytów w szkołach, niekoniecznie związanych z tematyką żydowską, wspieraniu publikacji naukowych. Na razie tworzy raczej elitarny klub dyskusyjny.

Z przebiciem się do mediów członkowie nie mają problemu. Ich pozycja zapewnia skuteczność, bywa też utrapieniem. – Jeśli na przykład stowarzyszenie pomocy ofiarom wypadków samochodowych domaga się ograniczenia prędkości w miastach do 50 km/h, to jest lobbing. A jeśli B’nai B’rith występuje przeciwko mowie nienawiści, to jest spisek żydowski. Jakaś paranoja – mówi Malka Kafka.

Dochodzą oskarżenia o działalność masońską. Kafka tłumaczy, że w odróżnieniu od masonerii B’nai B’rith jest organizacją niereligijną, ale też nie antykościelną (członkami są katoliccy księża, rabin), nie ma rozbudowanego ceremoniału, stopni wtajemniczenia. Tropiciele spisków doszukują się jednak podobieństw: loże, podobne wartości, skrytość.

Sami członkowie starają się podchodzić do tych oskarżeń z dystansem. Jak mówi dr Jonatan Britmann, na co dzień psycholog i kierownik Psychiatrycznego Zespołu Leczenia Środowiskowego w Tworkach, dzięki swojej pracy i częstemu obcowaniu z trudnymi przypadkami nieźle radzi sobie z oskarżeniami o spisek i krążącą od pewnego czasu informacją, że jest byłym agentem służb specjalnych Izraela. Kiedy na uczelni, na której wykłada, zaczęto pytać go o tajne misje, założył koszulkę z napisem: „Pracuję w Mosadzie. Moja praca jest tak tajna, że sam nie wiem, co robię”.

Polityka 03.2011 (2790) z dnia 14.01.2011; Coś z życia; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Komu nie leży loża"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną