Społeczeństwo

Skalp kibica

Krwawe wojny kibiców

Tu, na ul. Wysłouchów zginął Tomasz Cz. Tu, na ul. Wysłouchów zginął Tomasz Cz. Bogdan Krężel / BogdanKrezel.com
Owiana legendą, literacko poświadczona święta wojna kibiców Cracovii i Wisły weszła w stadium partyzantki miejskiej. Bitwy plemienne toczą się w zaułkach blokowisk.
Kibice Cracovii na pogrzebie „Człowieka” symboli klubowych używali dyskretnie.Bogdan Krężel/BogdanKrezel.com Kibice Cracovii na pogrzebie „Człowieka” symboli klubowych używali dyskretnie.
Ten, kto namalował to hasło w mateczniku kibiców Cracovii, musiał się wykazać nie lada odwagą.Bogdan Krężel/BogdanKrezel.com Ten, kto namalował to hasło w mateczniku kibiców Cracovii, musiał się wykazać nie lada odwagą.

21 stycznia 2011 r., kilka minut przed godz. 12, kościół przy ul. Szkolnej, ostatnie pożegnanie Tomasza Cz. Tłum żałobników w świątyni, na dziedzińcu, na ulicy. Kilkuset młodych mężczyzn w czarnych kurtkach. Chociaż to kibice Cracovii, symboli klubowych używają dyskretnie. Szaliki w biało-czerwone pasy ukryte pod kurtkami. Najbliżej trumny, zaraz za rodziną, honorowe miejsca zajmuje kilkudziesięciu potężnych, wygolonych na łyso osobników.

Do fotoreportera, który z ulicy próbuje robić zdjęcia, podbiega trzech mężczyzn: – To prywatny pogrzeb. Uszanuj tę chwilę, bo dostaniesz wp…l!

Ultimatum wypowiedziano w spokojnym, ale kategorycznym tonie.

Cztery dni wcześniej, 17 stycznia 2011 r., kilka minut przed godz. 10 rano ulicą Wysłouchów (osiedle Kurdwanów) jedzie swoim srebrnym Audi 33-letni Tomasz Cz. W lusterku dostrzega zbliżającego się niepokojąco szybko Jeepa. Być może rozpoznaje kierowcę tego auta, bo dodaje gazu, próbuje uciekać. Jeep zajeżdża mu drogę, taranuje, Audi uderza w ścianę cukierni. Samochody zatrzymują się na metalowym płocie chroniącym nieczynny drewniany kiosk spożywczy.

Tomasz już chyba wie, co się za chwilę stanie. Wyskakuje z auta, biegnie przed siebie. Za nim ciągnie cała sfora, kilkunastu młodych mężczyzn. Przyjechali kilkoma samochodami, część czekała już wcześniej, schowana między blokami. Kaptury, kominiarki, maczety, bagnety, długie noże. Tomasz wypada na osiedlową drogę, dostrzega śmieciarkę z otwartą szoferką, wskakuje do środka. Tamci wyciągają go za nogi. Zaczynają miarowo uderzać. Później okaże się, że Tomaszowi Cz. zadano ponad 60 ran, ciętych i kłutych. Umrze w karetce pogotowia. Po napastnikach nie zostaje nawet ślad.

Kibice i kibole

Tomasz Cz. za życia nie był święty. Komisarz Mariusz Potaczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, który przez kilka lat pracował w kilkuosobowym policyjnym zespole Kibic (– Sam też kibicuję, ale nie powiem komu, żeby nie robić złej krwi), mówi, że wśród chuligańskich kręgów fanów Cracovii Człowiek (media podają, że to ksywka Tomasza Cz., ale nie dodają, że brzmi bliźniaczo do jego nazwiska) był na szpicy. – Mówiło się, że na zmianę rządzili on i Metal, ale tak naprawdę tam nie było jednego wodza. Byli ludzie z autorytetem i reszta.

Ludzie z autorytetem to bracia W. oraz niejaki Tyca, Master, Metal i Człowiek. Metal siedział podejrzewany o udział w zabójstwie kibica Wisły, ale ostatnio wyszedł. Komisarz Potaczek nie nazywa ich kibolami. (– Kibol to określenie pogardliwe. Za komuny o robotnikach mówiono robole. Nie wyzywajcie nas od kiboli – apelują w rozmowie z POLITYKĄ Wojciech Wiśniewski ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa i Mariusz Jędrzejowski z podobnego stowarzyszenia Arki Gdynia).

Mariusz Potaczek dla celów służbowych podzielił bywalców stadionów na trzy kategorie: A, czyli pikniki (interesujący się wyłącznie meczem i wynikiem), B – ultrasi (zajmujący się oprawą meczów, przygotowywaniem haseł, transparentów i happeningów stadionowych), C – bojówkarze (ich oficjalnym zadaniem jest ochrona ultrasów, a nieoficjalnym udział we wszelkich zadymach).

Człowiek należał do kategorii C. Miał szczególny autorytet w grupie bojowej. Mocny facet, trener kick boxingu, sprawdzony w walkach. Od dwóch lat nie udzielał się już jednak na stadionie. – Urodziło mu się dziecko, postanowił zbastować. Ostatnio żył uczciwie i spokojnie – mówi znajomy Człowieka. – Jak taki uczciwy, to dlaczego, kiedy tamci go zabili, policja znalazła w jego Audi narkotyki? – pyta sąsiadka z ul. Wysłouchów.

Policja nie potwierdza jednak tego znaleziska. Odcina się też od sensacji podawanych przez media. Już następnego dnia po zbrodni na Kurdwanowie gazety podały, że były to rozliczenia kibiców Wisły i Cracovii, policja zatrzymała sprawców, a wśród nich osławionego Miśka (czołowego chuligana wśród kibiców Wisły, który przed laty rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio i spędził 6 i pół roku w więzieniu). Wkrótce okaże się, że Miśka nikt nie zatrzymywał, a podejrzanych zwolniono, bo okazało się, że to nie oni byli napastnikami. Albo inaczej, nie znaleziono przeciwko nim mocnych dowodów.

Podczas wspólnej konferencji prasowej prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego i zastępcy komendanta miejskiego policji Bogdana Syrka uspokajano, że Tomasz Cz. nie padł ofiarą nowej wojny kibiców Wisły i Cracovii, ale zwykłych rozliczeń gangsterskich. Ochoczo potwierdzali ten stan rzeczy uczestniczący w konferencji przedstawiciele kibiców obu klubów.

Ale bandyckie tło zdarzenia nie wyklucza animozji między bojowymi oddziałami kibiców, często bowiem gangsterskie interesy łączą się z aktywnością stadionową. Komisarz Potaczek kreśli taki obraz: na stadionach spotykają się dwie strony narkotykowego biznesu: sprzedawcy i nabywcy. Na trybunach tylko obgadują interesy, transakcji – z obawy przed kamerami monitoringu – dokonują już w zaciszu osiedlowych uliczek, gdzieś na blokowiskach. A kiedy w grę wchodzą narkotyki, żarty się kończą. To poważny gangsterski biznes. Towar kosztuje niemało, kto nie płaci, musi ponieść karę.

Każdy chce być jak Człowiek

Odwieczna święta wojna kibiców krakowskich już dawno nabrała krwawego charakteru. Kiedyś ograniczała się do skandowania obraźliwych haseł, a z początkiem lat 90. rozlała się na ulice. Przed meczem Polska-Anglia (Chorzów, 1993 r.), podczas bójki w tramwaju, kibice Cracovii śmiertelnie ugodzili nożem 18-latka, fana Pogoni Szczecin. Podczas meczu wybuchły zamieszki na trybunach. To był mecz reprezentacji, ale bili się osobnicy w barwach klubowych. Cracovia z Wisłą, Górnik z Ruchem, każdy z każdym. To właśnie wtedy fani Cracovii zdobyli krwawą markę w całej Polsce.

Wielbiciele Białej Gwiazdy (Wisła) nie chcieli być gorsi. Też uzbroili się w noże i maczety. Nastała trwająca do dzisiaj wojna najazdowa. Osiedle na osiedle, ulica na ulicę, blok na blok. To nie znaczy, że w Krakowie na co dzień biegają po ulicach ludzie z maczetami. Na ogół jest bezpiecznie. Ale co pewien czas dochodzi do przesilenia. Wtedy skrzykują się bojówkarze, naciągają na głowy kaptury, zbroją w ostry sprzęt i ruszają na polowanie. Wówczas padają ofiary.

W 2003 r. zginęło trzech kibiców, dwaj spośród nich byli spod znaku Białej Gwiazdy. W 2004 r. oddał życie kolejny kibic Wisły, 17-latek znany pod ksywką Fujin. Jego bojówka kilka tygodni wcześniej poraniła nożami fana Cracovii, ten szukał potem zemsty. W 2006 r. zginął sympatyk Wisły. Zabito go w odwecie za to, że kibice Białej Gwiazdy ukradli flagę klubową Cracovii. W 2008 r. kolejny śmiertelny atak na kibica Wisły. W 2010 r. zginęło trzech kibiców Wisły, dwaj inni (jeden z Cracovii) odnieśli ciężkie rany. Z przytoczonej listy wynika, że to Cracovia zwyciężała w ulicznych napadach. Styczniowy atak na Tomasza Cz. to dla wiślaków powód do dumy. – Pokazaliśmy, kto rządzi w mieście – mówi 15-letni uczeń gimnazjum, mieszkaniec ul. Bojki, wiślackiej enklawy w zdominowanej przez fanów Cracovii dzielnicy Podgórze.

Wojnę toczą dorośli liderzy bojówek klubowych, ale ofiarami padają głównie małolaty. Kiedy kondukt żałobny podążający za trumną Człowieka zmierza na cmentarz przy ul. Wspólnej (Wola Duchacka), z okien gimnazjum im. majora Hubala śledzą wydarzenie zafascynowane dzieciaki. To, czy zostaną piknikami, ultrasami czy bojówkami Cracovii lub Wisły, zależy od przypadku. Jeżeli ojciec kibicował Wiśle, syn pozostanie przy tym klubie. Jeżeli starsi koledzy ze szkoły albo z klatki schodowej kibicują Cracovii, jest więcej niż pewne, że małolat przejmie od nich tradycję. Pójdzie na stadion i już tam zostanie. Wyposaży się w szalik, pokocha swoją drużynę na dobre i złe. A potem przylgnie do ekipy, stanie się chłopakiem z klubowej wiary. Jeżeli inni odkryją w nim talent, awansuje do ultrasów, a jeżeli zadba o mięśnie, zostanie pasowany na członka bojówki. Potem z tego być może wyrośnie, założy rodzinę, zniknie ze stadionu. Ale może nie zdążyć, zanim dojrzeje, spotka go los Człowieka albo odwrotnie, sam kogoś porani lub zakłuje na śmierć.

Komisarz Mariusz Potaczek pokazuje na planie Krakowa strefy wpływów: – Wszystko wymieszane. Osiedle Dywizjonu 303 to terytorium Wisły. Osiedle II Pułku Lotniczego – Cracovii. Ogólnie rzecz biorąc, Wola Duchacka jest za Cracovią, ale już ul. Bojki za Wisłą. Na Bojki rządzi Shrek. Często pada ofiarą najazdów ludzi Cracovii, dostaje wtedy niezłe pucki, ale się nie poddaje. Czasem próbuje się nawet odgryźć.

Dr Piotr Trzepacz, geograf z UJ, w 2006 r. zrobił mapę futbolową Krakowa – naniósł na plan miasta ponad 3 tys. flag Cracovii i Wisły – każda odpowiada jednemu graffiti, które sfotografował i opisał w osobnej dokumentacji: – Jako geograf zobaczyłem pewien element w przestrzeni, który mnie zainteresował, i chciałem sprawdzić, czy tworzy to jakiś logiczny układ. To mozaika. Nie ma w Krakowie bardzo wyraźnych stref wpływów dwóch klubów.

Kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie zginął Tomasz Cz., na czystej do niedawna elewacji jednego z domów ktoś namazał sprayem „Śmierć Sracovii”. Bojowiec Wisły, kto wie, może sam Shrek, musiał wykazać się nie lada odwagą, aby w mateczniku kibiców Cracovii umieścić swoje hasło. Autorzy graffiti są anonimowi. Pracują w pustej przestrzeni, po kryjomu. Pstrzą mury niezliczoną ilością haseł nawołujących do wojny. To często wyspecjalizowane komanda kibicowskich ekip, spece od prac plastycznych.

 

 

Guerillas, czyli triady

Działacz warszawskiej społeczności kibiców: – Kraków jest specyficzny, w Warszawie są trudne dzielnice, blokowiska, gdzie rządzą blokersi, ale nie na taką skalę. Kolega, kibic Legii, który wyprowadził się kilka lat temu do Krakowa, mówi, że trudno to sobie wyobrazić, ale tam blok na blok idzie.

Na mapie wojennych zatargów polskich kibiców Kraków wyraźnie dominuje. Doszło nawet do tego, że radykalni kibice z całej Polski, w końcu wcale nie aniołki, w tzw. pakcie poznańskim odcięli się od obu krakowskich klubów. W Poznaniu przedstawiciele stowarzyszeń kibiców z kilkunastu miast uchwalili, że podczas meczów reprezentacji ma panować pokój, a podczas ustawek i zadym przy okazji klubowych zmagań nie można używać tzw. sprzętu (noży, maczet, siekier, kastetów i kijów). Kiedy podczas konfliktu kibiców Legii z firmą ITI (o to, do kogo tak naprawdę należy Legia – do fanów czy tych, którzy łożą na klub, protest polegał m.in. na braku dopingu, mecze obserwowały milczące trybuny) krakowscy szalikowcy zaprosili ich na mecze do Krakowa, ci odmówili, bo z „nożownikami” nie rozmawiają.

Komisarz Mariusz Potaczek wspomina czasy starych bojówek. Cracovia miała swój Judegang, Wisła – Sharksów. – Ta epoka już się kończy – zauważa. Inny policjant dostrzega nową prawidłowość: – Teraz ci z Sharksów biegają dla Miśka. A ci z Judegangu dla Metala czy Tyca. W tle są narkotyki, wymuszenia i napady. Jedno jest pewne, dla Człowieka nikt już biegać nie będzie.

U stóp Wawelu narodziło się plemię wojowniczych partyzantów miejskich, rodzaj krakowskich guerillas. Do boju nie zagrzewa ich żadna idea. Wiara Cracovii zwalcza wiarę Wisły i na odwrót. Barwy klubowe są jednak tylko parawanem. Dlaczego właśnie tam – obok hołdującej tradycjom, mieszczańsko-konserwatywnej społeczności miasta – nikt nie potrafi odpowiedzieć.

Komisarz Potaczek radzi zwrócić uwagę na tzw. triady, czyli przymierza kibiców klubów piłkarskich. Najważniejsze to: Wisła/Śląsk Wrocław/Lechia Gdańsk; Cracovia/Arka Gdynia/Lech Poznań oraz Legia Warszawa/Zagłębie Sosnowiec/Pogoń Szczecin. – W każdej triadzie jeden klub jest z miasta portowego. A narkotyki do Polski często wędrują drogą morską.

Kiedy kibice Wisły wybrali się na mecz swojej drużyny do litewskich Szawli, polscy policjanci przy pomocy funkcjonariuszy z Litwy zrewidowali ich samochody. Znaleziono cały arsenał noży i maczet. Po co to wieźli? Przecież nie planowali tam żadnej ustawki, bo z kim? Policjanci doszli do wniosku, że silna ekipa wiślacka miała w planie wypad do portowej Rygi, bo tam miał dotrzeć transport narkotyków. Sprzęt bojowy był im potrzebny dla ochrony cennego towaru.

Gdzie jest kret?

Po śmierci Tomasza Cz. stowarzyszenia kibiców z całej Polski odcinają się od bandytów i nawołują, aby nie utożsamiać klubowych fanów z gangsterami. Działacze opowiadają o pozytywnych inicjatywach, pracy z młodzieżą, działalności charytatywnej. – Dlaczego o tym media nie informują? – pyta Mariusz Jędrzejewski, działacz stowarzyszenia kibiców Arki Gdynia.

Od kiedy policja ogłosiła, że będzie infiltrować grupy kibiców i wprowadzi do nich swoich ludzi, w środowiskach kibiców zapanowała obsesyjna obawa przed kretami. – Chętnie was skontaktuję z ludźmi z bojówki Wisły, ale nie teraz – mówi inny krakowski bywalec stadionowy. – Teraz każdy taki ruch spowoduje, że będę podejrzany o kablowanie dla policji.

Adam Młot, dyrektor wydziału ds. bezpieczeństwa Urzędu Miasta Kraków, od trzech lat organizuje obozy survivalowe dla młodych kibiców ze środowisk zagrożonych, wiek 18–25 lat. Podczas wyjazdów pokojowo rywalizują ze sobą dwie ekipy – jedna reprezentuje Cracovię, druga Wisłę. – Stowarzyszenia kibiców nas bojkotują, nie chcą stracić swoich wpływów, ale obywamy się bez nich – mówi Adam Młot. – Nie zlikwidujemy gangów w ten sposób, ale może uda się odciągnąć chociaż kilkunastu młodych spod wpływu grup przestępczych.

Bojówki kibiców prowadzą własny nabór. Antagonizmów nie muszą podsycać. Każda zbrodnia – jak ta popełniona na Tomaszu Cz. – wzmaga chęć do walki. Młodzi garną się do akcji.

Polityka 05.2011 (2792) z dnia 29.01.2011; Na własne oczy; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Skalp kibica"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Szpiedzy Zimnej Wojny

Rola wywiadów w dziejach zimnej wojny przez dziesięciolecia była – z braku źródeł – domeną teorii spiskowych i spekulacji.

Jacek Tebinka
29.03.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną