Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Społeczeństwo

Królowa uczuć

Tragiczny koniec miłości do panny lekkich obyczajów

Zabił dla niej nożem Józka, tego alfonsa. Zabił dla niej nożem Józka, tego alfonsa. Caspar Benson / Corbis
Z miłości do Kasi Marek zabił człowieka, ale ona dalej nic nie rozumiała.
Marek rzuca ją na tapczan, przykrywa kocem, kłuje nożem.Łukasz Rayski/Polityka Marek rzuca ją na tapczan, przykrywa kocem, kłuje nożem.

Jaka piękna jest ta Kasia! Ma jasne włosy, które wyglądają, jakby nie były farbowane. Jest wysoka, zgrabna i modnie ubrana; faceci gapią się za nią na ulicy. W uśmiechu Kasia pokazuje ładne zęby. Miło jest z Kasią wieczorem na stancji, kiedy ma się ją wyłącznie dla siebie. Olsztyn wtedy znika, jest tylko dwoje ludzi, telewizja, lodówka, łóżko i papierosy. Kasia jest dobrą dziewczyną, ale trzeba jej pomóc.

Dobroć Kasi jest wykorzystywana przez innych. Są z Markiem w supermarkecie, na komórkę dzwoni Józek i zamawia Kasię; zaraz będzie potrzebna w biurze, przyszedł interesant. Ona się uśmiecha wstydliwie, zostawia Markowi siatki z zakupami, jedzie do pracy w agencji towarzyskiej.

Za godzinkę z Kasią w pokoju z tapczanem klienci płacą Józkowi 120 zł, z której to kwoty ona ma 50 na rękę. Pół godzinki wcale nie jest dużo taniej – 100 dla Józka, z czego 40 dla Kasi. Środki higieny intymnej musi sobie kupować sama. Józek to jest naciągacz i wyzyskiwacz, poganiacz niewolnic i ludzka pijawka. Ale dużo dobrego zrobił kiedyś dla Kasi.

Marek jest żałobnikiem w zakładzie pogrzebowym Aaron. Kopie groby, nosi trumny.

Poznają się z Józkiem

W bloku przy ul. Smętka w Olsztynie Józek prowadzi biuro matrymonialne Mazury. Dwa pokoje z kuchnią w standardzie typowym dla mieszkań wynajmowanych; stare meble, brudne ściany, żółtawe nacieki w łazience, zatłuszczony czajnik, góra naczyń w zlewie. Na stole faks, za stołem Józek – krępy, z wąsami. Józek ciągle potrzebuje nowych młodych sekretarek do biura; daje ogłoszenia.

W 2002 r. sekretarką w Mazurach zostaje Kasia, 19 lat, z wielodzietnej rodziny, świeżo przybyła ze wsi przy granicy z obwodem kaliningradzkim. Józka, 47 lat, Kasia nazywa starszym panem. Dzwoni do domu, że jej się w Olsztynie pięknie udało, ma czystą biurową pracę przy kojarzeniu ludzi w pary. Zawodówka nieskończona, niby marne były widoki, a tu taki sukces. Dwie młodsze siostry podziwiają Kasię; mama z tatą – rolnicy – długo pijają jej zdrowie; udała się córka.

Józek jest wtedy dobry, jak ojciec i kochanek; pomaga Kasi życiowo. Kasia go za to odmładza i rozpala. Jako dziewczyna szefa odbiera telefon w biurze, ubrana jest w nowe ciuchy wydobywające na wierzch młodość. Do drugiego pokoju przychodzą dziewczyny z katalogu matrymonialnego. Ewa, Andżelika, Anka, Gosia i dużo innych dziewczyn. Zamykają się z ofertodawcami, czasem krzyczą i wzdychają, następnie słychać ciurkanie wody w łazience. Kasia nie jest taka głupia i rozumie, o co chodzi. Gdy Józek proponuje jej przejście na inne pozycje w ramach firmy Mazury, Kasia się zgadza. Ma dach nad głową, ma pieniądze, wreszcie żyje.

Poznają się z Joanną

W 2002 r. Marka, 19 lat, nie mogą się nachwalić przełożeni w jednostce wojskowej Węgorzewo. Jest karny, posłuszny, otrzymuje awans na starszego szeregowego. Do służby zasadniczej Marek przyjeżdża z wioski na Podlasiu, koło Wysokiego. W domu zostawia rodziców, pięciu młodszych braci, małe gospodarstwo mleczne. Z papierami mechanika urządzeń rolniczych i wyglądem, który zwraca uwagę samej Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, Marek zawsze sobie da w życiu radę; rodzice są dumni z pierworodnego.

Będąc w wojsku Marek poznaje Joannę z Olsztyna, jedynaczkę. W 2004 r. pobierają się. Teściowie traktują Marka jak syna; odstępują młodym mały pokój. Wspólna jest kuchnia, łazienka i skrępowanie. Wspólne także przekonanie teściowej i żony, że nie warto iść w koszty i wynajmować stancji. Albo im tu źle? Marek pracuje przy chemii przemysłowej. Joanna siedzi w domu. Marek wraca, ma podany obiad. W niedzielę jest kościół, spacer po rynku, bezy i rurki kremowe. Joanna do męża dzwoni. On tyle razy dziennie musi odbierać komórkę, że koledzy w pracy się śmieją. W domu panuje ład; Joanna odsuwa ręce męża, gdy zostają sami w pokoju. Marek zaczyna się dusić i pluje krwią; nie służy mu posada w tej fabryce.

Poznają się z Kasią

Jesienią 2007 r. Marek na godzinkę wyłącza telefon; po pracy z ciekawości idą z kolegą do biura matrymonialnego Mazury. Józek, szef biura, dzwoni, gdzie trzeba, i zjawia się Kasia. Lamparcia cętka, połysk ust, pewny siebie uśmiech – no, to jest po prostu coś pięknego. A obsługa jest pełna wiedzy, czuła dla męskich potrzeb. Marek nic nie może poradzić, że się zakochuje.

W domu czeka raczej niska, raczej gruba Joanna. Która dodatkowo przybrała ciała, bo poczuła się bezpieczna w małżeństwie. Kasia jest jak z telewizji satelitarnej nocą; gdy woda z prysznica spływa po ciele w zwolnionym tempie. Żona z obiadem; siada po drugiej stronie stołu, patrzy na jedzącego. Cisza w mieszkaniu, jakby już Marek wieko nad sobą zatrzasnął. A z Kasią urodzeni są w tym samym 1983 r., ich znaki zodiaku sąsiadują ze sobą; czyli astralne pokrewieństwo dusz. Z Kasią jest zwracający uwagę stukot obcasów o rynek, wzrok zazdrosnych chłopaków; piwo na starówce przy meczu. Marek nadziwić się nie może, że jej ekstraklasa zwraca uwagę na jego okręgówkę.

Poznają się z rodzicami

Jaka biedna jest ta Kasia! Cierpi, gdy dzwoni do niej Józek. Jedzie do oferenta jako towar; to jej przecież uwłacza. Józek straszy, że jeśli Kasia nie przyjedzie, jej rodzina wszystkiego się dowie. Józek nie lubi Marka; z wzajemnością.

W dodatku Kasia cierpi z zazdrości o żonę Marka. Marek nie może przecież pachnieć inną kobietą; to Kasię rani. Marek musi po męsku zdecydować, kto jest jego kobietą. Na punkcie szacunku dla własnej osoby Kasia przejawia obsesję; płacze i urządza dramatyczne awantury. Zimą 2007 r. Marek rzuca Joannę, zwraca teściom klucze. Z Kasią mieszkają na stancji pod Olsztynem. Dużo rozmawiają o wspólnej przyszłości; ona kiedyś wyzwoli się od Józka, może pójdzie na studia. Marek zmienia branżę z chemii toksycznej na renomowane usługi pogrzebowe.

Józek dzwoni, Kasia jedzie. Ubrana w minispódniczkę, niesiona do firmy Mazury na skrzydłach uczucia do swojego jedynego Marka; tak mówi Kasia. Marek gryzie się w palce, gdy Kasia pracuje. Kasia wraca, jest bardzo zmęczona i rozdrażniona. Marek uważa, żeby jej nie urazić słowami; głaszcze, przytula, daje się wypłakać. Odczuwa przy tym miłość do Kasi, a nienawiść do Józka. To się musi skończyć, mówi Marek do Kasi. Ona obsypuje jego załzawioną twarz pocałunkami; a stanowczym głosem domaga się od niego więcej szacunku; w sekundę przechodzi do histerii. Bo jak on ją traktuje? Kasia nie jest byle kim, w szkole dobrze się uczyła! Właściwie dlaczego on jej jeszcze nie przedstawił rodzicom? Niech ją przedstawi; to będzie dowód miłości i szacunku. Kasia się uspokaja i obiecuje, że zmieni pracę.

Marek z Kasią jadą przedstawić się rodzicom. Rodzice Marka szybko się orientują: szykowna dziewczyna, w takim jakby zagranicznym stylu, bardzo wygadana. Dobra dla takiego otwartego, uczuciowego dziecka jak Marek. I lubi dzieci: pracuje pilnując dzieci w domowym przedszkolu przy ul. Smętka w Olsztynie.

Poznają się z Robertem

W Olsztynie Robert bywa przejazdem albo gdy mu się trafi fucha. Firma budowlana; Roberta rzuca po Polsce za zleceniami. Latem 2009 r. rozpoczyna się przyjaźń Kasi z Robertem, ich zodiakalne profile są zbliżone. Kasia zwierza się Robertowi; on się dziwi, dlaczego taka wartościowa i głęboka osoba tkwi w wyniszczającym związku z Markiem, tym trumniarzem.

Kasia się na Marku zawiodła; miała go za mężczyznę i strasznie się pomyliła. Okazał się nieczułym i nieodpowiedzialnym gówniarzem; niezdolnym zadbać o ich związek. Robert dowiaduje się od Kasi, że Marek pije z kolegami po pogrzebach; czasem nie wraca na noc. Marek oszukuje Kasię z pieniędzmi, nie dokłada się do życia; Kasia utrzymuje ich oboje. A najgorsze, że Marek nigdy jej nie szanował. Ostatnio nawet zabrania jej zakładać obcasy i minispódnice, chowa jej telefony, zmienia jej numery, daje w jej imieniu ogłoszenia do gazet, że młoda i ciepła z radością zaopiekuje się dziećmi. Wydzwaniają potem do Kasi jacyś ludzie; trzeba mówić, że pomyłka. Pracę jej załatwia; naprawdę przesadza – kiedyś chciał, żeby plotła wieńce pogrzebowe w kwiaciarni przy cmentarzu!

Obecnie Marek jest w Świnoujściu, szuka tam pracy; przysyła Kasi esemesy o treści „kocham na całe życie”. Robert umie słuchać, to ważne u mężczyzny. Ale jest przejęty opowieścią Kasi; mówi, że nie chce się wtrącać, ale wydaje mu się, iż Marek traktuje Kasię jak swoją własność. Według Roberta Kasia jest osobą wymagającą od mężczyzny znacznie lepszej oprawy uczuciowej. Robert wysyła Kasi kilkanaście ciepłych esemesów dziennie; rodzi się uczucie.

Latem 2009 r. Marek rozwodzi się dla Kasi z Joanną. Na początku października 2009 r. Kasia definitywnie zrywa z Markiem; przenosi się z rzeczami do Józka, do biura matrymonialnego Mazury, gdzie pracuje. Następnego dnia po zerwaniu Marek obsłużyć musi dwa pogrzeby.

Rozstają się na zawsze

Jaka piękna jest ta Kasia! 21 października 2009 r. Marek stoi z zakrwawionym nożem w przedpokoju firmy Mazury; za jego plecami widać Józka leżącego we krwi koło biurka z firmowym faksem. Zjawia się Kasia z zakupami; błyszczące spodnie w kratę, obcisła koszulka na ramiączka uwypuklająca biust – no, coś pięknego. Ale nie chce z nim być, mimo że zabił dla niej nożem Józka, tego alfonsa.

Było tak: po zerwaniu Marek uciekł do rodziców na tydzień. Snuł się po domu, nic nie mówił, palił kartony papierosów; matka się martwiła. Mruknął tylko, że Kasia znalazła sobie starszego pana przy pieniądzach i odeszła. O świcie 21 października Marek już wiedział, że musi Kasię ratować; wychodząc na pekaes do Łomży, skąd miał pociąg do Olsztyna, wziął ze stołu nóż do chleba. W południe był w Mazurach; oznajmiał Józkowi, że zabiera Kasię i zaczynają nowe życie. Józek drapał się w głowę; widział wiele przeszkód. Po pierwsze – dał w prasie ogłoszenie o usługach Kasi na miesiąc listopad, byłby stratny. Po drugie – uważał, że Marek jest za cienki w portfelu, żeby udźwignąć taką luksusową kobietę jak Kasia. Dziewczyna poznana w takim miejscu, filozofował Józek, nigdy nie będzie żoną. Teraz Józek leży koło biurka.

Do Kasi akurat przychodzi esemes; Marek musi zabrać jej komórkę, bo może to od tego Roberta, o którym już wie. Kasia się wścieka, histeryzuje. Marek rzuca ją na tapczan, przykrywa kocem, kłuje nożem. Myje ręce, wychodzi, jedzie taksówką na dworzec, dzwoni do brata, żeby odebrał go z pociągu w Łomży. Nagle postanawia pochodzić po Olsztynie, chodzi godzinami. Brat czeka wieczorem w Łomży, ale Marka nie ma.

***

Kasia przeżywa tę miłość. Wieczorem policja wyciąga Marka z pekaesu w Szczytnie. Kompania Reprezentacyjna przysyła mu zaproszenie, gdy Marek już jest w areszcie. W grudniu 2010 r. jest wyrok; 15 lat. Była żona, Joanna, przysyła Markowi paczkę do więzienia; sama wyjeżdża do pracy w Anglii. W więzieniu Marek dostaje wiadomości, że Kasia wyleczyła rany od noża; nadal pracuje w agencji towarzyskiej. Ale to nic pewnego. Kasia i jej chłopak Robert założyli wspólne konto na portalu Nasza-klasa.pl; mają kilkudziesięcioro ludzi w folderze „znajomi”.

Polityka 10.2011 (2797) z dnia 04.03.2011; Coś z życia; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Królowa uczuć"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Arabowie szukają mistrzów

Siła nauki arabskiej w okresie klasycznym to otwartość na zmiany, ale też zwykła ciekawość świata.

Mateusz Wilk
06.05.2014
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną