Plebiscyt siedmiu nowych cudów natury

Mazury na cud natury
Szczęśliwym trafem nasza Kraina Wielkich Jezior trafiła do finału ogólnoświatowego plebiscytu „7 nowych cudów natury”. Warto wykorzystać tę szansę.
Polska jest krajem słabo promowanym. Potwierdza to ostatni raport Country Brand Index 2010.
J.BC/Flickr CC by SA

Polska jest krajem słabo promowanym. Potwierdza to ostatni raport Country Brand Index 2010.

Tak promują region władze województwa warmińsko - mazurskiego.
Materiały Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko - Mazurskiego

Tak promują region władze województwa warmińsko - mazurskiego.

Wielu potencjalnych turystów nie przyjeżdża na Mazury, bo po prostu nie wie, że one istnieją.
Materiały Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko - Mazurskiego

Wielu potencjalnych turystów nie przyjeżdża na Mazury, bo po prostu nie wie, że one istnieją.

Szczęśliwym trafem, bo najpierw spośród 440 kandydatów z całego świata, internauci wyłonili 77 półfinalistów i w gronie tym znalazły się Mazury. Z tej puli międzynarodowi eksperci pod przewodnictwem prof. Federico Mayora, byłego dyrektora generalnego UNESCO, wybrali – i tu można mówić o wielkim szczęściu – 28 finalistów, a wśród nich Mazury. W pobitym polu zostały m.in. Wyspy Bahama, atole Aldabra na Seszelach i atol Aitutaki należący do Wysp Cooka, jezioro Titicaca czy malezyjska wyspa Sipadan.

Do 11 listopada 2011 r. toczy się finałowy bój o znalezienie się w pierwszej siódemce, czyli uzyskanie tytułu jednego z siedmiu nowych cudów natury.

Szansa na sukces

Wybierając 28 finalistów eksperci brali pod uwagę piękno, osobliwość, ekologię i położenie geograficzne kandydatów. W tym konkursie nasze słabości cywilizacyjne i turystyczne okazały się zaletą. Im mniej człowiek zdołał popsuć naturę autostradami, hotelami, betonowaniem czy budową fabryk, tym kandydat miał (i ma) większą szansę na sukces.

Nazwa „7 cudów świata” odnosiła się przez ponad 2 tys. lat do budowli wzniesionych przez człowieka. W II w. p.n.e. Antypater z Sydonu ułożył bodaj najstarszą taką listę. Na pierwszym miejscu znalazła się tam piramida Cheopsa w Gizie (ukończona w 2650 r. p.n.e.). Na drugim wiszące ogrody Semiramidy. Dalej: świątynia Artemidy w Efezie, posąg Zeusa w Olimpii, mauzoleum w Halikarnasie, Kolos Rodyjski i latarnia morska na Faros. Z budowli tych do dzisiaj zachowała się piramida Cheopsa, pozostałe unicestwiły trzęsienia ziemi, pożary i wojny.

Do średniowiecznych siedmiu cudów świata zaliczano: Stonehenge w Anglii, rzymskie Koloseum, katakumby Kaumasz-Szukafa w Aleksandrii, Wielki Mur Chiński, Porcelanową Wieżę w Nankinie, Hagia Sophię w Stambule i Krzywą Wieżę w Pizie.

W 1999 r. Bernard Weber, Kanadyjczyk szwajcarskiego pochodzenia, filmowiec, lotnik i podróżnik, a przy okazji milioner, postanowił zorganizować pierwszy demokratyczny, ogólnoświatowy plebiscyt na siedem nowych cudów świata. Założona przez Webera New 7 Wonders Foundation ogłosiła globalne głosowanie za pomocą Internetu. W 2006 r. na liście 21 finalistów znalazły się m.in. Akropol, hiszpańska Alhambra, opera w Sydney, Statua Wolności, posągi moai na Wyspie Wielkanocnej, wieża Eiffla oraz zespół pałacowy moskiewskiego Kremla. W 2007 r. na uroczystej gali w Lizbonie ogłoszono wyniki. Żadna z wymienionych budowli nie znalazła się na liście nowych cudów świata, bo kraje, w których się one znajdują, nie wykazały zainteresowania ich promocją. Nowymi cudami świata zostały:

1 Wielki Mur Chiński (państwowa agencja informacyjna przygotowała obszerne materiały na temat głosowania).

2 Świątynie Petra w Jordanii (w promocję włączyła się rodzina królewska, dyplomaci zachęcali do głosowania w innych krajach arabskich).

3 Pomnik Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro (prezydent Brazylii przez kilka miesięcy podczas swoich cotygodniowych wystąpień radiowych przypominał o głosowaniu, w promocję włączono też reprezentację piłkarską).

4 Machu Picchu w Cuzco (władze Peru w wielu miastach na placach uruchomiły terminale komputerowe do głosowania).

5 Chichen Itza (w Meksyku na każdej butelce coca-coli była reklama zachęcająca do głosowania na ruiny miasta Majów).

6 Koloseum (akcja promocyjna zorganizowana przez agendy rządu włoskiego objęła praktycznie cały świat).

7 Tadż Mahal (w Indiach do głosowania na czerwone mauzoleum namawiały m.in. gwiazdy Bollywood).

Władze Egiptu zamiast zachęcać do głosowania na piramidy w Gizie, wycofały je z finału w proteście, że jedyny istniejący cud z najstarszej listy nie wszedł automatycznie do siódemki. Zaskoczeniem był też brak największej atrakcji Południowo-Wschodniej Azji, wspaniałych świątyń Angkor Wat w Kambodży, której rząd nie był zainteresowany promocją.

Powodzenie plebiscytu, fakt, że wzięło w nim udział ponad 90 mln internautów, sprawiło, że już podczas gali w Lizbonie ogłoszono kolejny konkurs. Tym razem na siedem nowych cudów natury. A więc najpiękniejszych miejsc naszej planety. Organizatorzy przewidują, że teraz głosować może nawet miliard osób. Sukces plebiscytu sprawił też, że takie przedsięwzięcia zaczęły się mnożyć. Czytelnicy „USA Today” do siedmiu cudów świata zaliczyli m.in. stare miasto w Jerozolimie, Wielki Kanion w Arizonie, a także Internet (co do czasów przedinternetowych – studenci kilkudziesięciu uczelni amerykańskich wskazali na koło). Miłośnicy nurkowania stworzyli siedem cudów podwodnego świata wybierając m.in. Wielką Rafę Koralową, wyspy Galapagos, Bajkał i północne Morze Czerwone. Mamy też siedem cudów świata przemysłowego i – osobno – techniki. Z XIX-wiecznym parowcem SS Great Eastern, Kanałem Panamskim i tunelem pod kanałem La Manche, Empire State Building, Brooklyn Bridge i londyńską kanalizacją z jej XIX-wiecznymi przepompowniami.

Kiedy w 2007 r. ruszył plebiscyt siedmiu nowych cudów natury, zgłosiliśmy kandydaturę Mazur. I potem przez prawie dwa lata nic się nie działo. Dopiero 21 maja 2009 r. – a więc niespełna dwa miesiące przed ostatecznym terminem – Polska Organizacja Turystyczna zorganizowała ogólnopolski dzień głosowania. W Sejmie ustawiono kioski z komputerami, włączyli się parlamentarzyści, marszałek i premier. – To poruszyło media – twierdzi Elżbieta Wąsowicz-Zaborek, szefowa POT, która ustawowo zajmuje się promocją naszego kraju. Kilka dni później odbyły się głosowania w Pałacu Prezydenckim i publiczne na placu Hoovera. Kamery i mikrofony z kolei poruszyły telewidzów i radiosłuchaczy. W prasie ukazało się kilka tekstów. No i udało się, weszliśmy do ścisłej czołówki.

W głosowaniu o wejście do finałowej siódemki tamte głosy już się jednak nie liczą. Trzeba zagłosować drugi raz. Można to zrobić przez stronę polskiej kandydatury www.mazurycudnatury.org, gdzie jest zamieszczona dokładna instrukcja, jak głosować na stronie new7wondersofnature. Można też oddać głos esemesem na numer 7155 wpisując MAZURY. Koszt: 1,23 zł z VAT. Jednak tylko w Polsce i z polskiego abonamentu. – Po konkursie na 7 cudów świata zwycięskie kraje w ciągu dwóch lat odwiedziło 20–30 proc. więcej turystów niż w latach poprzednich – przekonuje znany podróżnik Jacek Pałkiewicz, uhonorowany w listopadzie 2010 r. tytułem ambasadora Mazur przez Jacka Protasa, marszałka województwa warmińsko-mazurskiego.

Na prośbę Pałkiewicza poparcie wyraziły znane osobistości. Prezydent, premier, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Zbigniew Brzeziński, Andrzej Wajda, Mirosław Hermaszewski. Poparcie wyraziło też 354 zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski i osobno kardynał Stanisław Dziwisz, wspominając, jak Jan Paweł II „odkrył i pokochał Mazury”.

7 miejsc

Polska jest krajem słabo promowanym. Potwierdza to ostatni raport Country Brand Index 2010, gdzie na 110 ocenianych państw znaleźliśmy się na 82 miejscu. Przez wiele lat postrzegani byliśmy jako tani kraj wódki, kiełbasy i szynki. Potem jako ojczyzna papieża Polaka, Solidarności i Lecha Wałęsy. Ostatnio – Adama Małysza. Tymczasem od kilku lat przyciągają turystów z zachodniej Europy i Japonii na Mazury „osobliwe atrakcje dzikiego wschodu”, jak to określił pewien Kanadyjczyk po kilku dniach spędzonych z dala od wszelkiej cywilizacji, w gospodarstwie, gdzie musiał sobie sam wydoić krowę, napalić pod kuchnią, żeby zagotować mleko albo usmażyć jajecznicę. Turystyka aktywna, rekreacyjna już jest specjalnością Mazur. Żeglarstwo, kajakarstwo, spływy, wędrówki piesze i rowerowe, nauka jazdy konnej, wczasy w siodle, lotniarstwo, nurkowanie, fotosafari, golf.

Wielu potencjalnych turystów nie przyjeżdża jednak na Mazury, bo po prostu nie wie, że one istnieją. A jeśli nawet wie, to nie ma pojęcia, co tam można robić. Potrzeba więc w konkursie 7 cudów wyodrębnionego budżetu na promocję Mazur. Województwo ma na ten cel 1 mln zł w 2011 r. (słownie: jeden). A korzystanie ze wsparcia sponsorów jest regulaminowo zabronione. Za pieniądze z budżetu centralnego należałoby więc przeprowadzić silną kampanię w mediach krajowych i zagranicznych. Pałkiewicz spotkał się z Radosławem Sikorskim, który obiecał, że MSZ włączy Mazury do programu wizyt studyjnych dziennikarzy zagranicznych oraz pomoże w organizacji wystaw traktujących o Mazurach w wybranych stolicach europejskich.

27 konkurentów na dobre rozwinęło już kampanie promocyjne. Świadczą o tym wyniki publikowane co cztery tygodnie na stronie New7Wonders of Nature. Procent głosów spoza kraju kandydata (każdy głosujący musi wskazać 7 miejsc) przedstawia się następująco: 1. Kilimandżaro, Tanzania – 99,95 proc., 2. Wulkany błotne w Azerbejdżanie – 99,87 proc., 3. Milford Sound, fiord w Nowej Zelandii – 99,79 proc., 4. Malediwy – 99,73 proc., 5. Schwarzwald, Niemcy – 99,57 proc., 6. Galapagos, 7. Wezuwiusz, 8. Cliffs of Moher, Irlandia, 9. Wielka Rafa Koralowa, 10. Matterhorn, Alpy – wszystkie z wynikiem ponad 99 proc. Mazury są na 20 miejscu z wynikiem 89,97 proc. Tak więc wszyscy nasi europejscy konkurenci (poz. 5, 7, 8 i 10) są przed nami. W dniu trzech jedenastek (11.11.11) będą ogłoszone wyniki.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną