Opłakane skutki nauki pod klucz

Mniej niż zero
Jest gorzej, niż się państwu zdaje – alarmują egzaminatorzy, którzy skończyli właśnie oceniać testy pisane w kwietniu przez gimnazjalistów. Nawiązują do naszych publikacji, w których pisaliśmy, że edukacja zaczyna się sprowadzać do treningu w rozwiązywaniu testów. Ich zdaniem nie przygotowuje nawet do tego.
Egzaminator musi przyznać punkty, gdy bełkot spełnia wymogi formalne i zawiera słowa klucze.
MK/Polityka

Egzaminator musi przyznać punkty, gdy bełkot spełnia wymogi formalne i zawiera słowa klucze.

Pani Maria, polonistka ucząca w gimnazjum, pracuje jako egzaminatorka od 1997 r. i wiele już widziała. Prace, według których Mickiewicz tworzył w epoce nowożytnego antyku, bohaterami „Balladyny” są Antygona i Willi Sonnenbruch, a Słowacki żyje współcześnie i powinien zagrać w serialu milionera, zakochującego się w swojej służącej. Tyle że kiedyś to były wyjątki, a dziś reguła.

Opinia publiczna co roku ogląda słupki, z których wynika, ile punktów zdobyli gimnazjaliści podczas testów końcowych. Jeśli wynik nie różni się znacząco od poprzedniego roku, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Odpowiedzi, za które uczniowie dostają zero punktów, widzą tylko egzaminatorzy. A to one tak naprawdę pokazują, jaki chaos panuje w głowach gimnazjalistów.

W tym roku wątkiem przewodnim testu był patriotyzm. W jednym z zadań trzeba było odpowiedzieć na pytanie, kim byli i w jakiej epoce żyli Piłsudski, Kościuszko i Dąbrowski.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną