Społeczeństwo

Granice satyry

Z życia sfer

Trwa ofensywa sił, usiłujących za wszelką cenę ośmieszyć premiera i prezydenta. W celu przeciwdziałania temu zjawisku niedawno zebrał się Specjalny Komitet do Walki z Ośmieszaniem Najwyższych Władz Państwa.

– Panowie, sytuacja jest krytyczna. Na stadionach kibice w biały dzień nazywają premiera matołem, na portalach internetowych urządza się polowania na prezydenta. Strzela się do niego i obrzuca różnymi przedmiotami, co trzeba uznać za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem – zagaił przewodniczący Komitetu w stopniu pułkownika.

– Nasze służby wykryły strony internetowe z grami, w których prezydenta dusi się, podtapia, bije krzyżem i rozjeżdża walcem. Mamy także informacje o grach, w których jest on szczuty psami, zrzucany z dużej wysokości, przypiekany nad ogniskiem oraz wbijany na pal – raportował ubrany po cywilnemu major kontrwywiadu.

– My wpadliśmy na trop gry, w której prezydent jest wystrzeliwany w kosmos na drzwiach od stodoły. Celem gry jest uniemożliwienie mu powrotu na Ziemię – zameldował przedstawiciel CBŚ.

– Czy to przypadkiem nie ośmiesza prezydenta? – spytał czujnie przewodniczący, przerywając grobową ciszę, wywołaną meldunkiem CBŚ.

– W opinii naszych ekspertów nie ma co do tego wątpliwości. Wszyscy grali w tę grę i strasznie się śmiali.

– To niedobrze – przyznał przewodniczący. Mimo to wydał rozkaz, aby autora gry na razie nie zdejmować.

– Wystarczy, że nasze służby przekonają go do pewnych zmian. Zależy mi na tym, żeby prezydent był wystrzeliwany w eleganckiej rakiecie, co poprawiłoby jego wizerunek. Wojsko pomoże sporządzić stosowny projekt.

– Rozmawiałem z gówniarzem, ale upiera się, że to nie będzie śmieszne – westchnął przedstawiciel CBŚ.

– Właśnie o to chodzi.

– Ale on twierdzi, że jemu nie o to chodzi.

– W takim razie wyśle się do niego ABW o szóstej rano i od razu zrozumie, o co tu chodzi.

Na koniec przedstawiciel prokuratury ujawnił, że jest jedna grubsza sprawa.

– Moja sekretarka odkryła podejrzaną stronę, na której widnieje zdjęcie prezydenta. Problem w tym, że gdy się w niego klika, nic się nie dzieje.

– Chce pan powiedzieć, że prezydent nie wybucha, nie rozpada się, z głowy nie wyskakuje mu sierp i młot? – dopytywał zaskoczony major kontrwywiadu.

– Dokładnie.

– Nie zaczyna śmiesznie ruszać uszami, przewracać oczami, bekając lub bełkocząc bez sensu? – dziwił się funkcjonariusz CBŚ.

– Nasi najlepsi fachowcy klikali w prezydenta wiele godzin, bez skutku. Wygląda, jakby zupełnie się zawiesił i na nic nie reagował.

– Bardzo niepokojące – przyznał przewodniczący w stopniu pułkownika.

– Też tak pomyślałem, dlatego uznałem, że to ośmiesza prezydenta i doprowadziłem do zamknięcia strony. Nie jesteśmy przeciwko satyrze, ale nawet satyra musi mieć jakieś granice.

Na koniec pułkownik przypomniał, że spotkania komitetu są tajne i to, co się na nich mówi, nie może wycieknąć na zewnątrz ze względu na to, że strasznie ośmieszyłoby premiera i prezydenta.

Polityka 23.2011 (2810) z dnia 30.05.2011; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Granice satyry"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną