Świat dla ludzi i zwierząt

Większe prawa dla braci mniejszych
Nadchodzi czas, gdy przywilejami zarezerwowanymi wyłącznie dla ludzi będziemy musieli się podzielić ze zwierzętami.
W krajach cywilizowanych psy nie mogą być na trwale przywiązywane do niczego, a w klatakach mogą się znajdować tylko na czas transportu.
Corbis

W krajach cywilizowanych psy nie mogą być na trwale przywiązywane do niczego, a w klatakach mogą się znajdować tylko na czas transportu.

W przyszłości małpy należące do naczelnych będą miały prawa niemal takie, jak ludzie.
Lepidlizard/Wikipedia

W przyszłości małpy należące do naczelnych będą miały prawa niemal takie, jak ludzie.

Koalicja dla Zwierząt, będąca porozumieniem kilkudziesięciu działających w Polsce organizacji, od ponad dwóch lat przygotowywała obywatelski projekt nowej ustawy o zwierzętach. Jest gotowy i rewolucyjny – przewiduje wprowadzenie do polskiego prawa wielu nowych regulacji, a przede wszystkim znaczne zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami. Przewiduje też powołanie krajowego inspektora ds. zwierząt, który m.in. pilnowałby warunków hodowli, znakowania czworonogów ze schronisk i przyjmował zgłoszenia o przypadkach bestialstwa ludzi wobec zwierząt. Organizatorom akcji zdobycia społecznego poparcia dla projektu ustawy udało się zebrać już 130 tys. podpisów. Przedstawiciele koalicji sądzą, że do lipca, gdy projekt zostanie złożony w Sejmie, podpisów będzie 200 tys.

O bestialstwie ludzi wobec zwierząt media donoszą niemal codziennie. Nie dlatego, że zjawisko to w Polsce się nasiliło. Wcześniej zwykle je przemilczano. Tymczasem bezdomność zwierząt domowych (głównie psów i kotów) ma charakter masowy. To, co się dzieje na tzw. wiejskich targach zwierząt i w transportach zwierząt na ubój, jest barbarzyństwem. W innych krajach kwestie praw zwierząt zostały już dawno uregulowane. W Szwecji za zabicie zwierzęcia bez powodu idzie się do więzienia na lata, a na Balearach zwierzęta wyższe mają pod wieloma względami takie same prawa jak ludzie. Wydaje się, jakbyśmy zupełnie przeoczyli to zagadnienie i na dobre w Polsce o zwierzętach zapomnieli. Dlaczego tak się stało? Oto co przeoczyliśmy.

Opcja GAP

W 1993 r. powstała słynna międzynarodowa organizacja Great Ape Project, skupiająca takie sławy etologii, prymatologii i filozofii jak Peter Singer, Paola Cavalieri, Jane Goodall czy Richard Dawkins. Zadaniem GAP jest walka o przyznanie przez ONZ specjalnych praw tzw. nieludzkim człowiekowatym, a więc szympansom, szympansom bonobo, gorylom i orangutanom. Te nieludzkie człowiekowate – zwane małpami – powinny, zdaniem działaczy GAP, nabyć prawa zbliżone do naszych, a więc do życia, do ochrony wolności oraz zakazu tortur, w tym całkowitego zaniechania wszelkich eksperymentów naukowych. Powinno się tak stać, ponieważ dzięki odkryciom Goodall – i ostatnim badaniom genetycznym małp człekokształtnych, zwłaszcza szympansów – wiadomo już, że stworzenia te bardziej przynależą do ścisłej rodziny człowiekowatych (Homininae) aniżeli do rodziny zwierząt. Nieludzkie człowiekowate, w myśl deklaracji GAP, powinny być także bezwzględnie chronione przed przetrzymywaniem w cyrkach. W ogrodach zoologicznych mogłyby ewentualnie przebywać, ale tylko w ściśle określonych warunkach.

Projekt GAP dotyczy tylko tzw. prymatów, a więc małp należących do naczelnych. Jednak w krajach będących w światowej awangardzie ochrony praw zwierząt – Austrii, Szwajcarii, Szwecji, USA, Australii – zrobiono wiele, by prawnie chronić wszystkie zwierzęta. Dzikie, hodowlane i domowe.

W Australii chronione są wszystkie – bez wyjątku – zwierzęta żyjące dziko. Szwecja uchodzi za wzór, jeśli chodzi o troskę o zwierzęta hodowlane, a więc konie, kury, krowy, świnie. Odpowiednie przepisy bardzo dokładnie regulują zasady ich hodowli. Specjalny dokument tamtejszego ministerstwa rolnictwa nakazuje właścicielom zwierząt domowych przestrzeganie odpowiednich reguł. Psy na przykład nie mogą być w Szwecji w żadnym wypadku na stałe przywiązywane, a w klatkach mogą się znajdować tylko na czas transportu. Zwierzę domowe nie może przebywać w samotności dłużej niż 8 godzin. Musi mieć też zapewniony stały dostęp do światła słonecznego i własne posłanie. Koty muszą mieć w miejscu swojego przebywania przedmiot służący do ostrzenia pazurów. Kto tych zasad nie przestrzega, musi się liczyć z odebraniem pupila przez specjalnego inspektora, a w sytuacjach drastycznych sprawa kierowana jest do sądu. Jeśli właściciel zostanie uznany za winnego znęcania się nad zwierzęciem, trafia do więzienia.

1 stycznia 2005 r. w Austrii, rodzinnym kraju Konrada Lorenza, największego etologa, wprowadzono ustawę o randze konstytucyjnej, powołującą na szczeblu landów tzw. tierombudsmanów – rzeczników praw zwierząt działających na podobieństwo rzeczników praw obywatelskich. Dbają oni o prawa zwierząt do życia w warunkach godnych oraz reprezentują je w sądzie, gdy staną się ofiarami wykroczeń, przestępstw lub nawet zbrodni popełnionych przez ludzi.

W przeprowadzonym w marcu 2010 r. referendum w Szwajcarii jednym z pytań było: czy jesteś za ustanowieniem sądowych przedstawicieli prawnych reprezentujących interesy zwierząt na terenie całego tego kraju? Dotychczas przedstawiciel taki był tylko w jednym kantonie, w Zurichu. Szwajcarzy niewielką większością odpowiedzieli nie, ponieważ uważali, że już istniejące prawo ochrony zwierząt i tak jest najbardziej restrykcyjne na świecie; na przykład nie wolno tam karcić fizycznie nawet własnego psa. Antoine Goetschel, pomysłodawca kampanii twierdzi, że w najbliższych referendach pytanie to powróci.

Leonardo zbawca zwierząt

W filozofii długo obowiązywał pogląd kartezjański, w myśl którego zwierzęta to jedynie prawidłowo naoliwione mechanizmy – pozbawione i duszy, i rozumu twory zbudowane na podobieństwo machin. W jeszcze bardziej radykalnych wersjach automatyzmu zwierzęcego powątpiewano nawet, czy zwierzęta w ogóle są w stanie odczuwać cokolwiek, na przykład ból. Wprawdzie ten zwierzęcy mechanicyzm był potem ostro krytykowany, na przykład­ przez Woltera, a także przez Locka, a szczególnie przez Hume’a­, ale przecież przetrwał przez stulecia. Nawet Kant nie dostrzegał w zwierzętach niczego interesującego. Schopenhauer, który był mistrzem przenikliwości, chociaż przyznawał zwierzętom inteligencję – i to porównywalną z ludzką – to jednak odmawiał im rozumu. Sprawy tak się miały, że jeszcze na przełomie XVII i XVIII w. nikogo nie dziwiło ani nie drażniło pytanie, czy taki dajmy na to koń ma mózg?

Wyjątkowa w dawnych czasach była za to postawa Leonarda da Vinci, który był znanym wrogiem doktryny chrześcijańskiej – oraz Kościoła – a jednocześnie wielkim miłośnikiem zwierząt. Koincydencja tych postaw nie była chyba u niego zupełnie przypadkowa. Często zdarzało mu się kupować na targu zwierzęta tylko po to, by je natychmiast uwolnić.

Mur niechęci i nierozumienia zwierząt zaczął jednak pękać powoli, a zaczęło się – jak wiele innych rzeczy – od Kopernika! Kiedy trzeba było przyjąć, że Ziemia nie jest żadnym centrum Wszechświata, pojawiły się kolejne wątpliwości. A może człowiek wcale nie został stworzony na żadne, tym bardziej boskie podobieństwo? Przekonanie, że został, podkopane przez odkrycia Darwina, w końcu legło w gruzach. Już zresztą wcześniej, pod koniec XVIII w. pojawiły się, początkowo we Francji, pierwsze poważne badania zwierząt. Powstała w końcu etologia, czyli nauka o ich zachowaniu się, która w rdzeniu swojej nazwy zawiera greckie ethos, a więc obyczaj (w literaturze anglosaskiej – charakter).

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną