Zlustrowani z "Tygodnika Powszechnego"

Posądzeni
Zostali posądzeni o tajną współpracę z SB. Zarzuty postawił znacznie młodszy dawny kolega redakcyjny. Jak sobie z tym radzą, oni i ich krewni?
Roman Graczyk zarzucił czterem osobom ze środowiska „Tygodnika Powszechnego” i miesięcznika „Znak”, że utrzymywały podejrzane kontakty z funkcjonariuszami SB.
Mirosław Gryń/Polityka

Roman Graczyk zarzucił czterem osobom ze środowiska „Tygodnika Powszechnego” i miesięcznika „Znak”, że utrzymywały podejrzane kontakty z funkcjonariuszami SB.

Halina Bortnowska
Michał Mutor/Agencja Gazeta

Halina Bortnowska

Mieczysław Pszon
Andrzej Stawiarski/Agencja Gazeta

Mieczysław Pszon

Marek Skwarnicki
Mieczyslaw Wlodarski/Reporter

Marek Skwarnicki

Stefan Wilkanowicz
Krzysztof Karolczyk/Agencja Gazeta

Stefan Wilkanowicz

Niesprawiedliwie zaatakowani są czasem bezbronni jak dzieci. Nawet kiedy dobijają osiemdziesiątki i widzieli wiele dobrego i złego. Roman Graczyk wydał w lutym książkę „Cena przetrwania? SB wobec »Tygodnika Powszechnego«”. Zarzucił w niej czterem osobom ze środowiska „Tygodnika” i miesięcznika „Znak”, że utrzymywały podejrzane kontakty z funkcjonariuszami SB. Te osoby to Halina Bortnowska, Marek Skwarnicki, Stefan Wilkanowicz i nieżyjący Mieczysław Pszon. Ludzie znaczący w Kościele i życiu publicznym.

Dla znacznej części środowiska książka była szokiem. Ale nie dlatego, że autor ujawnia w niej prawdę. Bo nie ujawnia. Jego wywody, mające uzasadnić pomówienia, nie przekonały dwóch wybitnych historyków: Andrzeja Paczkowskiego i Andrzeja Friszkego. Wiedzą, co mówią, bo dłużej niż Graczyk pracowali na materiałach wytwarzanych przez SB. Dla ludzi dawnego „Tygodnika” lustracyjna książka Graczyka pozostaje moralną i psychologiczną zagadką. Jak mógł to zrobić pismu Jerzego Turowicza i wymienionej czwórce, którą nazwał „przypadkami osobnymi”?

– Pamięta pan eksperyment profesora Zimbardo? – pyta Halina Bortnowska, przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W słynnym eksperymencie amerykańskiego psychologa studenci mieli odgrywać rolę strażników więziennych. Szybko zaczęli się zachowywać, jakby naprawdę byli klawiszami. Eksperyment przerwano. – Myślę, że SB to był rodzaj takiego eksperymentu, który się udał i trwa. Nie został przerwany. W SB urabianie ludzi polegało m.in. na wszczepianiu im swoistego języka. Kto z tym językiem się styka przez dłuższy czas, może ulec skażeniu. Nawet kiedy SB już od dawna nie istnieje, niektórzy współcześni badacze jej archiwów zaczynają mówić esbeckim językiem i myśleć esbeckimi kategoriami. A za językiem idzie siatka pojęć, pewien obraz świata i człowieka. Tacy badacze archiwów esbeckich zaczynają uważać, że mają większe prawa niż inni do osądzania ludzi, których badają. Są swoistymi maksymalistami poznawczymi – podkreśla Bortnowska. Uważają, że uda im się zbudować ogólną teorię wszystkiego. Nie są gotowi uznać, że ich wiedza może być niepewna i niepełna. Wierzą esbeckim kwitom, jakby były dyktowane z łoża śmierci: to musi być sama prawda. Naiwni. Nikogo tak chętnie się nie okłamuje jak instytucji, od której się zależy.

Podczas rozmowy Bortnowska przywołuje artykuł prof. Jana Środonia w majowym „Znaku”. Autor podaje przykłady zatrucia esbeckim językiem w książce Graczyka. Słowem kluczowym jest w niej „współpraca”. W normalnej polszczyźnie, przypomina Środoń, słowo „współpraca” oznacza współdziałanie dla osiągnięcia tego samego celu. Graczyk nadaje mu znaczenie esbeckie: przekazywania funkcjonariuszom SB przydatnych im informacji. Nieważne, czemu się ktoś spotyka z SB, ważne, że się spotyka, czyli „współpracuje”. Graczyk ocenia takie kontakty jako przejście na stronę SB. Miesza opis z interpretacją.

Trafiło na twardego

Niewprawny czytelnik nie widzi niuansów. Czwórka opisana przez Graczyka spotykała się z SB za zgodą i wiedzą środowiska, nie rozmawiała o personaliach. Mimo to w jego ujęciu stają się oni „tajnymi współpracownikami”, którymi w istocie nie byli. Podobny błąd, zdaniem Środonia, popełnia Graczyk, kiedy pisze o „donosach”. Donos w normalnej polszczyźnie to rzecz obrzydliwa. Ale dla SB to termin techniczny – notatka z rozmowy odbytej przez funkcjonariusza z osobą wezwaną. Czytelnik może tego nie wiedzieć lub nie pamiętać. – Nie posiadałam żadnej tajemnej wiedzy, którą mogłabym zdradzić SB. Ale kiedy zostałam doradcą Solidarności w Nowej Hucie, zrozumiałam, że teraz zaczynam taką wiedzę zdobywać i że czas zakończyć kontakty z funkcjonariuszami, bo mogłabym naprawdę komuś zaszkodzić. Bortnowska zostaje delegatem na historyczny I Zjazd Solidarności, po wprowadzeniu stanu wojennego (1981 r.) jest na strajku w Nowej Hucie, trafia do kobiecego ośrodka internowania. Po zwolnieniu jeździ odwiedzać internowanych działaczy Komisji Robotniczej Hutników. – Ja nie wiem, jak można było Halinie zrobić takie świństwo! – oburza się jeden z nich, Stefan Jurczak, po 1989 r. senator RP.

– Jak sobie z tym radzę? Mam wrażenie, że trafiło na twardego – uśmiecha się Bortnowska. – Nie jestem też sama. W Internecie, nawet na ulicy, otrzymuję wyrazy wsparcia. Bortnowska pisze blog „Myślennik”. Odniosła się tam do książki. Dziękuje za telefony i listy z wyrazami współczucia, zaufania i wdzięczności. Zwraca się do osób, które książka mogła zranić: „poświadczam, że widziałam to, czemu poświęcali życie”. Wylicza krótko, co zawdzięcza Pszonowi, Wilkanowiczowi i Skwarnickiemu: „to wszystko i wiele jeszcze dobra, którego przysporzyliście, na pewno przetrwa”.

Tomasz Fiałkowski, od wielu lat redaktor „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej w redakcji zaprzyjaźnionego z „Tygodnikiem” „Znaku”, zna doskonale bohaterów książki Graczyka. – Ja się jakoś oswoiłem z absurdami, ale bardzo współczuję ludziom muszącym znosić takie sytuacje u schyłku życia. Powinni być fetowani, a zostali obrzuceni błotem. Wiem, że archiwa SB na temat „Tygodnika” miał zbadać prof. Friszke, ale dowiedziałem się, że to nie on, tylko Graczyk tym się zajmie. Ja bym go nie polecał po jego poprzedniej książce na ten sam temat. Fiałkowskiego zdumiewa, jak można było tak zdeformować przeszłość, w której on sam uczestniczył.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną