Tour de France chce odzyskać dobre imię

W pętli podejrzeń
Ruszył Tour de France. Dla kolarstwa to kolejna okazja, by powalczyć o utraconą cześć.
Alberto Contador - jeden z wielkich kolarzy, którzy nie zdołali uniknąć oskarżeń o doping.
Jean-Pierre Clatot/EAST NEWS

Alberto Contador - jeden z wielkich kolarzy, którzy nie zdołali uniknąć oskarżeń o doping.

Wieści o śmierci Touru okazały się przedwczesne. Magia wyścigu znów działa.
Jean-Pierre Clatot/EAST NEWS

Wieści o śmierci Touru okazały się przedwczesne. Magia wyścigu znów działa.

Wielka Pętla to trzytygodniowe francuskie święto narodowe.
Materiały promocyjne

Wielka Pętla to trzytygodniowe francuskie święto narodowe.

Ledwie peleton wystartował, a wyścig już wzbudza niesmak. Wszystko przez decyzję o dopuszczeniu do udziału obecnego króla kolarskich szos Alberto Contadora. Trzykrotny zwycięzca Wielkiej Pętli podejrzewany jest, że poprawiał formę zabronionym środkiem, clenbuterolem, chodliwym na sportowym czarnym rynku ze względu na swoje działanie (pomaga spalać tłuszcz i budować masę mięśniową). Śladową ilość substancji znaleziono u Hiszpana po kontroli przeprowadzonej podczas ubiegłorocznego Touru. Clenbuterol jest powszechnie stosowany w chowie zwierząt, więc Contador przyjął najbardziej oczywistą linię obrony: zjadłem zanieczyszczone mięso. Przez niemal rok sprawę traktowano jak gorący kartofel, ostatecznie ciężar wydania werdyktu spoczął na Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu. Ten się nad nią pochyli, ale dopiero po zakończeniu Touru.

Dla organizatora wyścigu, koncernu Amaury Sport Organization (ASO), wyplenienie dopingu jeszcze niedawno było sprawą honoru. Przed trzema laty nie dopuszczono na start kolarzy kazachskiej grupy Astana, bo ciągnął się za nimi dopingowy smród. Należący do koncernu dziennik „L’Equipe” co jakiś czas publikował opowieści o czarnych charakterach zawodowego peletonu, a gdy Hiszpan puścił w obieg wersję o skażonym mięsie, gazeta poczęstowała czytelników mało wyszukaną karykaturą przedstawiającą Contadora jako kopulującą świnię. Teraz pryncypialność i jad gdzieś wyparowały. Oficjalna wersja jest taka: Hiszpan nie utrudnia pracy śledczym, przysięga o swej niewinności, więc dajmy mu szansę. Ile wyścig by stracił bez największej dziś gwiazdy, nie trzeba jednak mówić.

Wszyscy miłośnicy kolarstwa śledzą więc Wielką Pętlę z pewną podejrzliwością, tym bardziej że inne badanie wykazało w organizmie Contadora wysokie stężenie cząstek plastiku, pochodzących z opakowań medycznych, co może sugerować, że dokonywał transfuzji krwi. – Contador jest cudowny do oglądania, zwłaszcza w górach – tam wychodzi cały jego kunszt. Ale ja sam mam pecha do pięknie jeżdżących, bo co się w którymś zakocham, okazuje się, że ma coś na sumieniu – obrazuje dylematy koneserów kolarstwa Krzysztof Wyrzykowski, komentator Eurosportu.

Zwolennicy poglądu, że zawodowy peleton to jedno wielkie bagno, argumentów mają pod dostatkiem. Jedynym w ostatnich latach zwycięzcą Touru, który nie musiał świecić oczami za rzeczywiste i domniemane dopingowe grzechy, był Carlos Sastre. – Komentowanie wyścigu w atmosferze podejrzeń to żadna przyjemność. Można się zachwycić, ale lepiej publicznie nie chwalić, bo w razie dopingowej wpadki zostaje się z kacem – mówi Wyrzykowski.

Paszport biologiczny

Łatki koksiarzy cykliści łatwo się nie pozbędą. Gdy szef światowej federacji (UCI) Pat McQuaid z niezachwianą miną deklaruje, że kolarstwo to dziś najczystszy sport, traktowany jest jak pierwszy naiwny. A przecież żadna inna dyscyplina nie poddała się tak ostremu reżimowi antydopingowemu. Kolarze, jako jedyna grupa zawodowych sportowców, są w całości objęci systemem ADAMS i muszą stale aktualizować u kontrolerów miejsce swojego pobytu. Od 2008 r. każdy, kto chce się ścigać w elicie, ma paszport biologiczny, w którym zapisany jest indywidualny profil fizjologiczny zawodnika. Każde odstępstwo od normy kończy się wzięciem delikwenta pod lupę, a ostatnio coraz częściej od razu dyskwalifikacją. – Zrzucamy się na pracę kontrolerów (każdy team kosztuje to 75 tys. euro rocznie plus procent od premii za wyniki red.), udostępniliśmy próbki DNA. Zgadzamy się na wszystko – mówi Sylwester Szmyd z włoskiej grupy Liquigas.

Chętnych do chodzenia na skróty nadal jednak nie brak, tym bardziej że armia pseudolekarzy wodzi ich na pokuszenie. Chodzą słuchy, że paszporty nie zlikwidowały dopingowej plagi przetaczania krwi, tylko teraz kolarze przyjmują mniejsze dawki, by nie zaburzyć profilu. Szmyd mówi, że najlepszym batem na oszustów jest wciąż groźba pozwów sądowych. – To działa na wyobraźnię. Kiedy wpadł mój kolega z grupy, Manuel Beltran, nasi sponsorzy zapowiedzieli, że dla przykładu puszczą go z torbami. Już ma zasądzone 100 tys. euro odszkodowania, a na tym nie koniec – opowiada.

Kolarzy najbardziej boli, że stali się czarnymi owcami sportu, tak jakby przypadki nielegalnego wspomagania ograniczały się tylko do ich dyscypliny. Czesław Lang, były zawodowy kolarz, dziś dyrektor Tour de Pologne, mówi, że nie może oprzeć się wrażeniu, że dopingowe skandale sprzedają się lepiej niż sam sport. Permanentna inwigilacja psuje atmosferę w peletonie. Banici wracają do ścigania i trudno uwierzyć, że teraz są bez skazy. Poza tym wiele dopingowych śledztw zaczęło się od donosów z wewnątrz.

I tak dla przeciętnego kibica kolarze wciąż pozostają zadżumieni. – Nie stać nas na dobrych adwokatów – mówi z przekąsem Szmyd. Najlepsi na świecie zawodnicy zarabiają rocznie około miliona euro – połowę tego co rezerwowy bramkarz piłkarskiego mistrza Anglii. To dlatego operacja Puerto, czyli rozbicie dopingowego kartelu kierowanego przez hiszpańskiego lekarza Eufemiano Fuentesa, przeprowadzona przed pięciu laty w szczycie polowania na nieuczciwych kolarzy, nadal jest synonimem zepsucia światowego peletonu. – Fakt, że z 220 worków z krwią, znalezionych u Fuentesa, tylko 57 było przeznaczonych dla kolarzy, przeszedł bez echa. To dla mnie szczyt hipokryzji – nie ukrywa Szmyd. Tajemnicą poliszynela jest, że większość pacjentów Fuentesa stanowili tenisiści i piłkarze, ale odważnych, gotowych drążyć te wątki, zabrakło.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną