Polski fenomen: ogródki działkowe

Działka dziełem
Nie trzeba długo szukać, by znaleźć miejsce, w którym – jak w lustrze wody – odbija się nasze polskie poczucie piękna. Wystarczy wybrać się na spacer do najbliższych ogródków działkowych.
Skromne altanki stawiano nie z materiałów budowlanych, ale z tego, co akurat było pod ręką lub udało się załatwić.
Tomasz Gawalkiewicz/Zaff/Reporter

Skromne altanki stawiano nie z materiałów budowlanych, ale z tego, co akurat było pod ręką lub udało się załatwić.

Działki budzą skrajne uczucia. Dla jednych to wstydliwa socjalna pozostałość po PRL, urbanistyczny skansen, estetyczne dziwactwo, wrzód na ciele rozwijających się miast. Dla innych – małe oazy spokoju, wyznacznik zdrowego trybu życia, a nawet istotne wsparcie (zbiory) dla skromnych domowych budżetów. Czyjekolwiek racje przyjąć, z jednym zgodzić się trzeba: przekraczając bramy ogródków działkowych wkracza się w inny świat. Zatrzymany w czasie, w dużym stopniu lekceważący przemiany ostatnich 20 lat, funkcjonujący według własnych reguł, do których prawie nie ma dostępu ani kapitalizm, ani kultura masowa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną