Zawód: statysta filmowy

Drugi plan
Statystować każdy może, ale nie każdy się nadaje.
Paweł Ossoliński. Statystował w czasie studiów, głównie jako ochroniarz i policjant. Obecnie jest menadżerem w agencji reklamowej.
Agnieszka Rayss/Polityka

Paweł Ossoliński. Statystował w czasie studiów, głównie jako ochroniarz i policjant. Obecnie jest menadżerem w agencji reklamowej.

wideo

Drugi plan. Statyści - fotokast. Agnieszka Rayss.

 

Biuro agencji Merito mieści się w samym sercu warszawskiego przemysłu filmowego, czyli w Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych przy ul. Chełmskiej. Paweł Szczepaniuk, szef agencji, zachęca do statystowania: – Mamy zlecenia na wszystkie typy ludzi. Babcia, dziadek, mama, dziecko, sportowiec, biznesmen.

Niektóre typy są reprezentowane obficie, inne – mocno deficytowe. Przystojny mężczyzna w okolicach czterdziestki to perła. – W naszej bazie mamy 10 tys. osób, a takich jest może dziesięciu. I tak jest w każdej agencji – mówi Szczepaniuk, który zna biznes od podszewki, bo sam zaczynał od statystowania. – Studenci chcą dorobić – charakteryzuje motywacje swoich klientów – młode dziewczyny pokazać, emerytów ciągnie do ludzi. Jak się komuś spodoba na planie, to później pracuje przez kilkanaście lat.

Statysta z warunkami

Leszek Musiał, lat 65, nazywany w branży królem statystów, na plan trafił 12 lat temu. Był wtedy na rencie, pracował jako ochroniarz i szukał możliwości dorobienia. – Zaczęło się niewinnie – opowiada. – Jeden, dwa epizody, potem kolejne, poznało mnie kilku reżyserów. W końcu zrezygnował z posady ochroniarza i został statystą na pełny etat.

Odwrotnie, z powodu utraty stałej pracy, na plan trafiła Elżbieta Studniarek, z zawodu księgowa, której podziękowano po 30 latach. I chociaż plan filmowy nie zastąpił jej do końca pracy (a zwłaszcza zarobków), statystuje cierpliwie od 2003 r. – Siedzenie w domu pieniędzy nie daje.

Mimo że statysta teoretycznie nie musi nic umieć, dobrze jest na plan wnieść coś konkretnego, co można wykorzystać w toku produkcji filmowej. Jan Jakubowski (58 l.), który statystuje od siedmiu lat, wniósł postawę i maniery zawodowego wojskowego. Przyniosły mu one kilka mundurowych epizodów. Dwukrotnie uczestniczył w bitwie warszawskiej 1920 r., najpierw jako polski generał – dla BBC, a ostatnio – w polskiej produkcji 3D – jako gen. Parry Radkliff, w angielskim mundurze historycznym. Jakubowski na plan trafił – jak większość – z anonsu prasowego i z pragmatycznych powodów: – Chciałem mieć więcej wolnego czasu dla siebie, ale jednocześnie być trochę zajętym i mieć jakiś dochód.

Wygląd statysty w zasadzie nie jest ważny, ale nie zaszkodzi czymś się wyróżnić. Statystujący w czasach studenckich Paweł Ossoliński często był obsadzany po tzw. warunkach. Z jego wzrostem (187 cm) oraz szerokimi barami trafiały mu się głównie role ochroniarzy bądź policjantów. Także w reklamówkach często pokazywał się z bronią. Po epizodzie dla militaria.pl miał nawet przejściowe kłopoty z gospodarzem domu, który chciał wiedzieć, gdzie jest piwnica, w której Paweł rzekomo strzela z wiatrówki.

Nawet przy dobrych warunkach z pchaniem się przed kamerę trzeba uważać. Anna Szczytowska, błękitnooka blondynka (l. 26), na plan trafiła z ciekawości, zachęcona możliwością uczestniczenia w akcie tworzenia tego, co potem ludzie mogą oglądać u siebie w domach: – W statystowaniu chodzi o to, żeby nie ograli twarzy.

Plan terapeutyczny

Sabina Wasiak trafiła na plan po rodzinnej tragedii. – Eliza Karbońska z Fill Studio przysyłała mi ciągle zlecenia, żeby mnie trochę zająć. Dźwignęłam się dzięki temu, że wyszłam z domu. Na planie odnalazła się od razu. Wcześniej pracowała w domach towarowych, więc kontakt z ludźmi zawsze lubiła. Z czasem ból po stracie nieco minął, ale plan został. Przy okazji epizodów odkryła parę rzeczy u siebie, które jej się spodobały. – Mam dobrą pamięć do tekstu, stres mnie mobilizuje i nigdy się nie pomyliłam. Nawet jak mam gorsze dni, nie narzekam, nawet jak jest bardzo ciężko, to też wykryłam dopiero na planie.

Elżbietę Studniarek plan wyleczył z nieśmiałości. Po kilkunastu projektach zdjęciowych (m.in. epizody w „Plebanii” i „Domu nad rozlewiskiem”) przestała się wstydzić. Plan zresztą to wielkie spotkanie towarzyskie i grupa wsparcia w jednym. Stare wygi opiekują się nowicjuszami, ludzie dzielą się doświadczeniem oraz informacjami. Leszek Musiał: – Pogra się w karty, pośmieje z kawałów. Każdy plan to giełda informacji, gdzie co się kręci, kto ile płaci, jakie gwiazdy występują.

To jest społeczność, która funkcjonowała długo przed portalami – wspomina czasy swojego statystowania Paweł Ossoliński, obecnie menedżer w dużej agencji reklamowej. On sam na planie spotkał ważnych dla siebie ludzi, którzy naznaczyli jego życie prywatne i zawodowe. – Prawdziwy przekrój społeczeństwa, spotykało się także gwiazdorów.

Anna Szczytowska podkreśla rolę edukacyjną: – Są na planie takie zdarzenia, które dają mi do myślenia. Ona sama ceni sobie szczególnie kontakt z mądrymi i śmiałymi dziećmi. – Przygotowuje mnie to do roli matki.

Jakubowskiemu plan przyniósł niespodziankę, której się nie spodziewał: – Byłem sceptyczny, od 14 lat jestem samotny, a swoją miłość, może przyszłą żonę, poznałem właśnie tutaj. Obserwowałem ją przez dłuższy czas i w końcu ośmieliłem się i podszedłem.

Katyń za 70 zł

O zarobkach statyści mówią bez skrępowania, ale i bez entuzjazmu. Bardzo dobry miesiąc to jest 800 zł, przy załapaniu się do reklam. Niektórzy kombinują, jak mogą, 15 i więcej planów w miesiącu. Dwa plany dziennie albo plan dzienny, a potem nocny. – Jak się to polubi, to nie patrzy się na zarobek – przekonuje Leszek Musiał. Może dlatego płace statystów nie rosną. – 12 lat temu, jak zaczynałem, płacili 50 zł za dzień zdjęciowy, minęło 12 lat i też płacą 50 zł.

Większość statystów chce, żeby szybko się odbyło i żeby zapłacili od razu. Inne podejście ma Sabina Wasiak: – Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Bardzo cenię sobie ciężkie, ale ważne plany, np. Katyń, 700 osób na moście, silne emocje, uciekałam z dorobkiem całego życia (a płacili wtedy coś koło 70 zł).

Ciemną stroną planów jest brak schronienia dla statystów przy złej pogodzie oraz catering. (Jakubowski: – Przy długich planach figurę się łapie). Z zasady przysługuje kanapka i miseczka zupy, ale jeśli się gra kilka dni z rzędu i późno wraca do domu, to taka dieta daje się wkrótce we znaki. Kolejny kłopot to brak ubrań roboczych. Jan Jakubowski: – Statyści przyjeżdżają we własnych ubraniach, tylko w filmach historycznych są kostiumy. Tymczasem, jak w serialu „Nowa”, elegancko ubrany klient może trafić na scenę napadu na bank, podczas której wielokrotnie trzeba padać na podłogę; ileś dubli, ubrania się niszczą. Także wiatr czasem statystom mocno wieje w oczy, i to w sensie literalnym. Jan Jakubowski: – Przykładowo, jest marzec, deszcz ze śniegiem, a my gramy lato. Zwłaszcza plany nocne są zdradliwe. – Zarobi się 80120 zł za noc, a potem na leki trzeba wydać ponad 200 zł.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną