Wigilijne stoły świata

Chałwa zamiast opłatka
Trudno sobie wyobrazić Boże Narodzenie bez kolacji wigilijnej – dla mnie najpyszniejszej w roku. Nie wszędzie tak się ucztuje.
Co dobrego za stołem?
Marek Raczkowski/Polityka

Co dobrego za stołem?

Na wigilię od stuleci podawało się barszcz z uszkami (na zdj.), zupę grzybową i rybną.
Adam Kulesza/EAST NEWS

Na wigilię od stuleci podawało się barszcz z uszkami (na zdj.), zupę grzybową i rybną.

Zanim opowiem o zdumiewających nas obyczajach innych nacji, sięgnę po opis świątecznego stołu w polskim domu. Oto Aleksander Jełowicki, szlachcic z dawnych Kresów Wschodnich, wspomina: „stoły wysłane sianem, przykryte obrusem jak śniegiem. Na stole w ogromnych srebrnych misach polewka migdałowa, na srebrnych podstawach ogromne szczupaki wysadzane przezroczystymi przysmakami, jakby drogiemi kamieniami, tam łamańce z makiem, tam kutia, dalej wykwintne łakocie i różne owoce, na środku złocisty kosz z cukrami, na koszu spoczął lecący aniołek i trzyma opłatki. Tak zastawiony stół na Wigilię czeka na gości, goście czekają na gospodarza, gospodarz czeka na pierwszą gwiazdkę”.

Zanim jednak ów stół zastawiono, trwały wielodniowe przygotowania. Zwykle zajmowały cały poprzedni tydzień. A każdego dnia przygotowywano co innego. Najpierw ciasta, potem ryby i auszpiki, czyli galarety, następnie pieczyste na obiady w pierwszy i drugi dzień świąt. Każdego dnia – także w postną wigilię – stół musiał się uginać pod ciężarem półmisków.

Na wigilię od stuleci podawało się zupę migdałową z ryżem i rodzynkami, barszcz z uszkami z farszem grzybowym, zupę grzybową i rybną. Z ryb do tradycyjnie wigilijnych należały, oprócz śledzi: szczupak w szarym sosie, smażone okonie, duszone liny z czerwoną kapustą, karp w galarecie, karp duszony w maśle, szczupak w sosie pieczarkowym, cały szczupak na zimno w sosie szafranowym, sandacz smażony, liny w galarecie, karaski smażone, karaski w śmietanie, karp lub leszcz na szaro z rodzynkami, paszteciki z farszem rybnym w cieście francuskim, kulebiak z rybą. Podawano też różne dania z kapustą: pierogi z farszem kapuściano-grzybowym, duszoną kapustę z grzybami, łazanki z kapustą i grzybami, kapustę z grochem, gołąbki z farszem ryżowo-grzybowym lub kartoflanym. Spośród ciast najbardziej typowy był makowiec, strucla migdałowa, pierniki i tort makowy. No i kutia. Dobór dań zależał zarówno od regionu Polski, jak i od zamożności gospodarzy.

W naszym domu stół wigilijny od lat wygląda identycznie: przykryty białym, wykrochmalonym na sztywno obrusem (a pod nim przy każdym nakryciu mały pęczek pachnącego siana), zastawiony półmiskami z tymi samymi jak co roku potrawami, z nadliczbowym nakryciem, czekającym na spóźnionego wędrowca. Na żyrandolu wisi jemioła, w rogu stoi oświetlona choinka. Robimy wszystko według wskazówek od dawna już nieżyjącej babci, która obyczaj ten przejęła od swojej babci. A my naśladujemy je także i dlatego, że w ten wieczór wszyscy wspominamy przeszłe pokolenia. A kulebiaki z kapustą i grzybami, faszerowana ryba w galarecie, pieczony karp w śmietanie, posypany grubo zmielonym pieprzem, barszcz z uszkami i grzybowa, no i królowa stołu, czyli kutia – to wszystko przygotowane według przepisów stosowanych w naszej rodzinie od niemal dwóch wieków. I właśnie dzięki temu, że Wigilia jest dla nas dniem pamięci o tych, których już nie ma, tak chętnie ją przygotowujemy i wspominamy potem jako kolację niezwykłą.

Podobnie jak my obchodzą święta Czesi, Słowacy i Litwini. Ci ostatni nie tylko mają podobny zestaw potraw, ale także dzielą się przed kolacją wigilijną opłatkiem. Z kolei nasi południowi sąsiedzi nie wyobrażają sobie wigilii bez karpia w kilku postaciach.

Wigilijnej kolacji nie świętują zaś zupełnie Anglicy, Belgowie, Holendrzy, Francuzi i Hiszpanie. Mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego rozpoczynają święta Bożego Narodzenia od pasterki, tj. mszy o północy. Po powrocie zasiadają do stołu, na którym królują ryby oraz ciasto ukrywające wewnątrz drobne upominki. Polski opłatek zastępuje na hiszpańskim stole chałwa. Po posiłku rodziny wychodzą na ulice, rozświetlone tysiącami kolorowych lampek, by śpiewać i tańczyć aż do śniadania.

Francuzi świętują tylko jeden dzień (25 grudnia) i ich stoły różnią się bardzo w zależności od regionu. Burgundczycy świętują przy pieczonym indyku, popijanym tamtejszymi winami. Paryżanie uważają, że najbardziej świątecznym daniem są ostrygi, homary lub langusty i pomniejsze owoce morza, popijane szampanem. Alzatczycy zaczynają świętować przy stole, zajadając sandacza lub inną rybę duszoną w winie, by zakończyć ucztę ogryzając pieczoną gęś. Jest jednak danie, które łączy mieszkańców wielu regionów Francji. To bûche de Nöel – biszkoptowe ciasto w kształcie polana, napełnione kremem czekoladowym lub orzechowym, ozdobione listkami z marcepana i bezami w kształcie grzybków. Czasem zdarzają się w tym cieście-polanie i krasnoludki… jadalne.

Portugalczycy zaś – co można przewidzieć wiedząc, że znają więcej przepisów z dorsza niż jest dni w roku – siadają do wigilii, gdy na stół wjedzie półmisek bacalhau (dorsz solony i suszony) z ziemniakami i „rozczochraną” (nie głowiastą) kapustą penca. I tylko na północy suszonego dorsza może zastąpić wielka ośmiornica. A na deser wszyscy pałaszują ciasto zwane królewskim.

Szwedzi i Norwegowie, po latach wspólnej historii, na wigilię podają lutefisk, czyli suszoną rybę, moczoną przez kilka dni w ługu sodowym, a potem ugotowaną. Drugim daniem jest pinnkjott, czyli także gotowana baranina.

Aby już poczuć świąteczną atmosferę i takiż apetyt, przypomnijmy obyczaj kolędowania. Śpiewając „Cichą noc” czy „Bóg się rodzi”, my podjadamy makowce lub jeszcze chętniej kutię. Smacznego!

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną