Miód na nasze serca. I podniebienia.

Płynne złoto
Miód towarzyszy człowiekowi od paru tysięcy lat: jako smakołyk, lekarstwo, kosmetyk. Gdy zniknie, czeka nas zagłada!
Co dobrego za stołem?
Marek Raczkowski/Polityka

Co dobrego za stołem?

Miód – jako produkt wyjątkowy – był niegdyś składany w ofierze bóstwom.
Corbis

Miód – jako produkt wyjątkowy – był niegdyś składany w ofierze bóstwom.

Statystyki nie wyglądają dobrze. W latach 70. ubiegłego wieku w polskich pasiekach było 2,4 mln zasiedlonych uli. W pierwszych latach XXI w. już o połowę mniej. W ubiegłym roku, między Odrą a Bugiem, już tylko niecałe 800 tys. pszczelich rodzin zbierało nektar i zapylało rośliny.

Zacznijmy jednak od historii. Trudno znaleźć inny produkt, który by był obecny w tylu mitach i legendach. W starożytnej Grecji miód był uważany za pokarm bogów, o krainie mlekiem i miodem płynącej mówi Biblia. Już ponad 3 tys. lat temu Egipcjanie używali miodu jako ważnego dodatku do potraw, wysoko cenili także jego właściwości lecznicze. Miód – jako produkt wyjątkowy – był również składany w ofierze bóstwom. Z tego samego regionu świata pochodzą najstarsze zapiski na temat hodowli pszczół. Owoc pszczelej pracowitości równie ważne miejsce zajmował w kulturze helleńskiej. Czytamy o nim w dziełach Homera, rozpisywali się o miodzie Platon, Arystoteles i Demokryt, a jego lecznicze właściwości chwalił Hipokrates. Rzymianie przejęli od Greków miłość do miodu. I to oni uczynili pszczelarstwo jedną z najważniejszych gałęzi przemysłu swojego imperium. Miód był powszechnie używany jako środek słodzący, ale i jako dodatek do wielu potraw, aż do czasów renesansu. Później został wyparty przez cukier. Dziś, mimo że cenimy miód za aromat, smak i dobroczynne właściwości, jest on przede wszystkim smakołykiem, rzadziej składnikiem diety codziennej. Czego przykładem może być słynny polski miodowy piernik, podawany na ogół na Boże Narodzenie. W minione święta w większości polskich domów, tak jak w moim, jeszcze był. I to pyszny. Mam nadzieję, że nie pojawił się po raz ostatni.

Krajem miodowych przysmaków są też Włochy. Paleta włoskich miodów jest zaś niebywale bogata i niespotykana w innych regionach. Tylko tu można posmakować miodu cytrusowego, eukaliptusowego czy celozjowego. Ten ostatni to miód z afrykańskich kwiatów (zwanych w Polsce grzebionatką), które pojawiły się przed laty na samym południu Italii, gdzie znalazły warunki lepsze niż w swojej ojczyźnie. A miód z nich ma opinię nie tylko pysznego, o zdumiewającym egzotycznym zapachu, ale też doskonale komponującego się z ostrymi włoskimi serami.

Ciasteczka miodowo-serowe są chlubą cukierników Basilicaty i Sardynii. Starożytni Rzymianie uwielbiali mieszankę ricotty i miodu z dodatkiem cynamonu, startej skórki cytrynowej i suszonych owoców lekko podpieczonych i skropionych słodkim winem. A przepis ten legioniści przywieźli do Wiecznego Miasta właśnie z Lucanii – jak nazywano wówczas dzisiejszą Basilicatę.

Miodową recepturą szczyci się też Sardynia. Przyrządza się tam seadas – pierożki z ostrym owczym serem pecorino lakierowane po wierzchu miodem.

Pszczelarze Italii uważają, że ocalenie pasiek zawdzięczają św. Ambrożemu, pełniącemu funkcję biskupa Mediolanu (zmarł w 397 r.), zwanemu Miodoustym i przedstawianemu na licznych obrazach na tle pasiek. Na portretach widać, jak pszczoły przynoszą świętemu miód wprost do ust.

Od lat 90. pszczelarze na całym świecie obserwują bardzo niepokojące zjawisko: wymieranie i znikanie pszczół. Drastyczny skok śmiertelności został odnotowany w latach 2006–07 w Ameryce Północnej, gdzie wyginęła nagle jedna trzecia pszczół. W Europie od kilku lat zjawisko się nasila, a naukowcy oraz organizacje ekologiczne biją na alarm.

Zdaniem badających ten problem uczonych, wśród przyczyn zagłady pasiek są m.in.: bakterie, wirusy, pasożyty (jeden z najbardziej niebezpiecznych to warroza), a także grzyby (np. nosema cerenae). Dużo szkód wyrządzają pestycydy takie jak neonikotynoidy, które stosowane są w środkach zabezpieczających uprawy (nawet ich niewielkie użycie powoduje u pszczół dezorientację, utratę pamięci lub śmiertelne zatrucie). Gubi pszczoły brak pożywienia i utrata naturalnych siedlisk (czego powodem jest rolnictwo przemysłowe oraz rozrost miast), brak bioróżnorodności oraz wielkie, monokulturowe obszary rolnicze.

Spadek liczebności pszczół ma poważne skutki dla gospodarki. W Polsce ze sprzedaży miodu uzyskuje się rocznie 400 mln zł. A wartość warzyw i owoców, które powstają dzięki trudowi pszczół, szacuje się na 6 mld zł.

Aż 80 proc. roślin na ziemi to gatunki owadopylne. Pszczół zastąpić się nie da. (Pewne próby w tej mierze podejmowane są w Chinach. Sady są tam zapylane przez ludzi. Jeden Chińczyk jest w stanie zapylić do 30 drzew lub krzewów dziennie). Coraz wyraźniej widać, że śmierć pszczół grozi załamaniem światowego rynku żywności. Kolejnym gatunkiem skazanym na zagładę będzie wówczas człowiek.

Seadas (serowe ravioli z miodem)

20 dag kaszki z pszenicy twardej (semoliny), 2 dag smalcu, sól, 4–5 łyżek oliwy z oliwek, 6 dag sera pecorino, 1 łyżka mąki pszennej, 5 dag miodu

Z kaszki pszennej, smalcu, odrobiny wody, soli i łyżki oliwy wyrobić miękkie, elastyczne ciasto. Cienko je rozwałkować i powycinać krążki o średnicy 8–10 cm. Świeży ser pecorino pokroić na kawałki i wraz z odrobiną wody oraz łyżką mąki włożyć do rondla. Roztopić na małym ogniu aż do powstania gęstego, płynnego kremu. Na środek każdego krążka włożyć po łyżce kremu. Przykryć drugim krążkiem i zlepić mocno brzegi. Piec w gorącej oliwie, aż nabiorą złotego koloru. Po upieczeniu posmarować miodem i natychmiast podawać.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną