Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Murem za topinamburem

Nie jesteśmy skazani wyłącznie na kapustę, marchewkę i buraczki. Wracają z emigracji kardy, pasternak i topinambur.

Pamiętam z dzieciństwa smaczne bulwy, które w moim domu babcia przyrządzała jako jarzynę obiadową. Jako smarkacz byłem grymaśny – opierałem się gwałtownie i głośno, gdy na talerzu pojawiała się kapusta, kalafior lub marchewka. A na bulwy topinamburu reagowałem przyjaźnie. Może powodowały to złociste kwiaty tego warzywa, rosnącego w naszym ogródku, a może piękny zapach dobywający się z patelni.

Po latach o kapuście w każdej postaci mówię z rozrzewnieniem, kalafiora na ostro z papryką uwielbiam, a marchewkę mógłbym jadać codziennie. I tylko topinambur na długo wykreśliłem z domowego jadłospisu. Zniknął on bowiem z naszego rynku.

Ale ostatnio coraz częściej można go znaleźć w delikatesach, tzw. dobrych sklepach warzywnych, a nawet na niektórych bazarach. Warto więc o nim co nieco wiedzieć.

To warzywo – tak jak kartofle, pomidory czy paprykę – zawdzięczamy Kolumbowi. Wśród różnych egzotycznych roślin odkrywcy Ameryki przywieźli do Europy również podobny do słonecznika topinambur. Dla Indian, którzy go uprawiali, jego bulwy były zarówno pożywieniem, jak i lekarstwem. Pierwszym Europejczykiem, który skosztował tego przysmaku, był sam Krzysztof Kolumb. Później zauważyli topinambur również francuscy kolonizatorzy. Ta słodkawa roślina w 1612 r. uratowała od śmierci głodowej kanadyjskich osadników w Krainie Wielkich Jezior, gdy zajęte przez nich tereny nawiedziła straszna susza.

Topinambur (Helianthus tuberosus) znany jest obecnie w Polsce jako słonecznik bulwiasty. Jadalne są tylko jego rosnące pod ziemią bulwy o beżowej, białej lub różowej skórce. Z wyglądu przypominają gruzłowate ziemniaki. Można je jeść na surowo, np. w sałatkach, ale doskonałe są także pieczone lub gotowane.

Dziś topinambur najbardziej znany jest leśnikom, którzy uprawiają poletka tej rośliny z myślą o jeleniach, dzikach, sarnach, a nawet bażantach. Ze względu na wyższe w porównaniu z innymi roślinami pastewnymi plony, łatwość uprawy, a przede wszystkim większą zawartość białka, topinambur zasługuje na szersze spopularyzowanie. W jednym z doświadczeń, przy jednakowym nawożeniu, na luźnym piasku plon ziemniaków wyniósł 6 ton z ha, a topinamburu aż 12 t. Na lepszych, dobrze uprawianych glebach można zebrać do 40 t z ha.

We Francji bulwy topinamburu są częstym składnikiem sałatek. W Niemczech można spotkać Topinambur brandy, jako że wydajność tej rośliny przy produkcji alkoholu jest wprost imponująca.

Do uprawy topinamburu nadają się wszelkie nieużytki. W uprawie polowej przeznacza się nań pole wyłączone z płodozmianu. Jest to bowiem roślina uparta, trudna potem do wyplenienia. By zlikwidować plantację topinamburu, trzeba aż przez dwa lata uprawiać na tym samym polu rośliny pastewne lub okopowe.

Wiara amerykańskich Indian w życiodajną moc tej rośliny miała podstawy. Dzisiejsze badania wykazały, że bulwy topinamburu zawierają krzem, potas, wapń, fosfor, żelazo i cynk, a także fruktozę, błonnik pektynowy i aminokwasy. Jest więc topinambur warzywem pysznym, ale i nadzwyczaj zdrowym: obniża poziom złego cholesterolu, reguluje ciśnienie krwi oraz pracę przewodu pokarmowego, podnosi odporność organizmu i dodaje energii.

Badania wykazały także bardzo wysoki poziom bioenergii, wyższy niż w czosnku. A przy tym jedzenie topinamburu nie łączy się z przykrym (zwłaszcza dla postronnych) zapachem. Bulwy zawierają witaminy: A, B1, B2, B6, C, i E. Warto więc wprowadzić tę roślinę do naszego jadłospisu. Polecana jest chorym na cukrzycę, szczególnie w początkowym stadium choroby. Pomocna może być w leczeniu prostaty, jak i wielu innych chorób, chociażby płuc. Tak twierdzi znawca problemu Stanisław Stuchlik, u którego zaczerpnąłem wiedzę na temat tej rośliny. Moja znajomość topinamburu ogranicza się bowiem wyłącznie do stwierdzenia, że jest pyszny.

Zupa krem z topinamburu i orzechów laskowych

6 bulw topinamburu, łyżka masła, łyżka oliwy, 1 cebula, 2 garści orzechów laskowych, 2 łyżki sherry albo marsali, 4 gałązki świeżego tymianku, 600 ml bulionu warzywnego, 2 łyżki śmietanki 18-proc.

1. Bulwy dokładnie wyszorować pod bieżącą wodą.

2. W garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę i masło. Dodać pokrojoną cebulę i podsmażyć, aż się zezłoci. Dodać pokrojony w cienkie plasterki topinambur i posiekany czosnek. Dusić na małym ogniu pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu.

3. Orzechy podsmażyć na suchej patelni i utłuc w moździerzu.

4. Gdy czosnek i topinambur zaczną nabierać złotego koloru, dodać orzechy i wlać sherry lub marsalę. Dusić kilka minut, a następnie dodać listki tymianku i wlać bulion.

5. Gdy topinambur będzie miękki (po ok. 30 min), zmiksować, dodać śmietankę i jeszcze chwilę pogotować.

6. Zupę podawać udekorowaną listkami tymianku i posiekanymi orzechami.

Polityka 12.2012 (2851) z dnia 21.03.2012; Za stołem; s. 94
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną