Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Pełna kultura alternatywna

Z życia sfer

Spacerując po centrum Warszawy zauważyłem, że opuszczona od miesięcy rejonowa przychodnia zdrowia znowu tętni życiem.

W budynku otoczonym szczelnym kordonem policji i urzędników miejskich odbywał się koncert muzyki alternatywnej, na trawniku przed wejściem trwały eksperymentalne warsztaty teatralne. Serwujący bezpłatne wegańskie posiłki squattersi – anarchiści z kolektywu „Alternatywy 4” wyjaśnili mi, że w celu przeciwdziałania ogarniającej miasto martwocie zainstalowali w przychodni centrum niezależnej kultury. Stworzyli w nim własny alternatywny świat, a w przyszłym tygodniu chcą przyjąć pierwszych pacjentów.

Dodali, że budynek musieli zająć nielegalnie, gdyż legalne zajmowanie czegokolwiek jest niezgodne z ich poglądami oraz zasadami kultury niezależnej. – Tylko w nielegalnie zajętym budynku możemy swobodnie uprawiać niezależną muzykę, głosić niezależne hasła i żyć poza systemem opartym na władzy i pieniądzach – przekonywał Baca, performer z długą brodą i dredami. Wcześniej próbował to wszystko robić w budynkach, do których można było wejść legalnie. Niestety okazało się, że nikogo to nie kręci.

Członkowie kolektywu nie kryją, że przygnębia ich wroga reakcja władz na ich działania. – Ci ludzie zupełnie nie rozumieją tego miejsca i potrzeb kultury niezależnej – narzeka odziana w stary drelich Nika, była studentka finansów i zarządzania. – W każdym normalnym kraju władza zareagowałaby zdecydowanie i starała się wyrzucić nas stąd. Tymczasem od dwóch dni policja stoi bezczynnie i przygląda się temu, co robimy. Zamiast żywej wymiany argumentów, mamy apatię i brak inicjatywy. – Doszło do tego, że urzędnicy miejscy zgłosili wstępną gotowość spełnienia naszych postulatów. Uważamy, że to prowokacja. Jesteśmy anarchistami i wiadomo, że nikt się z nami nie dogada – argumentował Andy, filozof, poeta, malarz i teoretyk kultury alternatywnej. – W końcu nie po to przedstawiamy postulaty nie do przyjęcia, żeby miasto się na nie godziło – dodała Nika.

Kilka dni temu urzędnicy, nie pytając członków kolektywu o zgodę, posunęli się do tego, że zaproponowali pomoc w znalezieniu im miejsca, w którym będą mogli w spokoju prowadzić niezależną działalność. Ale kolektyw zapewnia, że nie da się załatwić takimi prymitywnymi metodami. Nie wyklucza przedstawienia dalszych, jeszcze bardziej nieakceptowalnych żądań, mających na celu obronę własnej niezależności. – Miasto musi zrozumieć, że polityka nękania nas ofertami pomocy prowadzi donikąd – zadeklarował performer Baca. Dodał, że jeśli członkowie kolektywu mieliby ewentualnie zgodzić się na przejęcie od miasta któregoś z oferowanych im budynków, to tylko pod warunkiem uzyskania pisemnych gwarancji, że będzie to przejęcie nielegalne i że policja niezwłocznie podejmie próbę usunięcia ich stamtąd siłą.

Polityka 14.2012 (2853) z dnia 04.04.2012; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Pełna kultura alternatywna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną