Z życia sfer

Czas patriotów
Euro rozpaliło uczucia narodowe. Polacy, dumni z faktu, że są Polakami, masowo wykupują w sklepach koszulki z orłem i flagi narodowe, którymi przyozdabiają balkony i auta.

Ale są wśród nas także ludzie niepotrafiący cieszyć się z tego, że są Polakami. Ludzie niezdolni do tego, aby w atrakcyjny sposób wyrazić entuzjazm wobec ojczyzny, godła i biało-czerwonych barw.

Odwiedzam przychodnię Orzeł Biały, gdzie udziela się pierwszej pomocy osobom mającym problemy ze spontanicznym manifestowaniem uczuć patriotycznych oraz identyfikacją z Polską i Polakami. – Od kiedy nie jest pan w stanie okazywać dumy z bycia Polakiem? – pyta przywiezionego właśnie pacjenta dyżurny terapeuta przystrojony w biało-czerwone barwy.

– Już w liceum zauważyłem, że jestem inny. Chciałem być tylko sobą, ale czułem, że moje skłonności nie są akceptowane przez rówieśników, którzy zawsze i wszędzie chcieli być przede wszystkim Polakami. Kiedy widzę tłum ubrany w biało-czerwone stroje i ryczący: „Pol-ska, biało-czerwoni”, czuję niepokój i dostaję nudności.

– Gdzie pan tych ludzi widzi?

– Wszędzie. Mają flagi w dłoniach, na głowach, na twarzach, a nawet na psach, z którymi wychodzą. Często siedzą w samochodach, które też mają flagi.

– Próbował pan wziąć flagę i przyłączyć się do nich? Zapewniam, że to nic trudnego – terapeuta chwyta stojącą w kącie biało-czerwoną flagę i przechadza się z nią po gabinecie dmuchając w wuwuzelę i wykrzykując przez otwarte okno: – Bia-ło-czer-wo-ne, to barwy nie-zwy-cię-żo-ne!!!

– Obawiam się, że gdybym się tak zachowywał, znaczyłoby to, że oszalałem – skulony w fotelu pacjent obserwuje terapeutę ze strachem w oczach.

– Pochodzi pan z patriotycznej rodziny?

– Ojciec był w AK.

– Może dziadkowie komunizowali lub należeli do KPP?

– Dziadek był prawdziwym Polakiem. Strasznie się go bałem.

– Bił pana w dzieciństwie białoczerwoną flagą?

– Raczej ręką.

Terapeuta odkłada wuwuzelę, flagę i bezradnie rozkłada ręce. – Może pan po prostu nie chce być Polakiem?

– Chcę. Przecież jestem Polakiem.

– Martwi to pana? Ma pan z tym jakiś problem? – terapeuta przygląda mu się uważnie. – Proszę mi spojrzeć w oczy: nie lubi pan Polski.

– Lubię.

– Chce pan powiedzieć, że odczuwa pan dumę z naszych historycznych zwycięstw, z wyjątkowej roli Polski w dziejach świata?

– Przyznaję, że wolę poczytać kryminał albo obejrzeć dobry film. Zresztą wydaje mi się to takie...

– Głupie? Uważa pan, że Polacy są głupi i że pan jest najmądrzejszy? – triumfuje terapeuta. Notuje coś w zeszycie, a następnie wzywa asystentkę i każe wyprowadzić pacjenta, który zostaje skierowany na dalszą obserwację.

– Wobec człowieka, którego pan widział, powiada, psychoterapia jest bezsilna – wyjaśnia. – Dlatego zostanie skierowany do grupy wsparcia złożonej z pacjentów częściowo lub całkowicie wyleczonych. Nawet jeśli nie zdołają nauczyć go spontanicznego manifestowania uczuć patriotycznych, to z pewnością udowodnią mu, że nie jest taki mądry, jak mu się zdaje.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj