Rosław Szaybo - projektował okładki dla Eltona Johna i The Clash

Heavy metal profesor
Muzykę można tworzyć na różnych instrumentach, nie tylko muzycznych – to przynajmniej pokazuje życie Rosława Szaybo.
W Polsce Szaybo jest profesorem, wykłada na Akademii Sztuk Pięknych i cały czas projektuje (ostatnio serię plakatów do cyfrowo odświeżonych filmów Barei).
Krzysztof Wojciechowski/Forum

W Polsce Szaybo jest profesorem, wykłada na Akademii Sztuk Pięknych i cały czas projektuje (ostatnio serię plakatów do cyfrowo odświeżonych filmów Barei).

Najsłynniejsza okładka, jaką Szaybo przygotował w serii Polish Jazz, to „Astigmatic” Krzysztofa Komedy.
materiały prasowe

Najsłynniejsza okładka, jaką Szaybo przygotował w serii Polish Jazz, to „Astigmatic” Krzysztofa Komedy.

Zaprojektowana przez Szaybo legendarna okładka płyty metalowego zespołu Judas Priest.
materiały prasowe

Zaprojektowana przez Szaybo legendarna okładka płyty metalowego zespołu Judas Priest.

Warszawa, 1953 r. Po Rosława Szaybo, jak po prawie każdego młodego mężczyznę, przyjazną rękę wyciąga ludowe Wojsko Polskie. – Miałem dużo szczęścia – opowiada. – Zaraz po przysiędze wygrałem konkurs na najlepiej urządzoną świetlicę i z normalnej jednostki przeniesiono mnie do służby w klubie oficerskim w Olsztynie. W pałacyku nad rzeką Łyną kadet organizuje wieczorki taneczne, teatrzyki na 1 maja i 22 lipca, wykonuje okolicznościowe dekoracje. Klub garnizonowy ma na stanie porządne radioodbiorniki, na których odbierają zagraniczne stacje, jakich nie da się złapać w normalnym domowym radiu. – Wyszło tak, że w kamaszach usłyszałem Glenna Millera i zachłysnąłem się zakazanym jazzem!

Podczas pobytu na przepustce Szaybo trafia na kolejną inspirację – zaprojektowany przez Jana Lenicę plakat do „Ceny strachu” z Yves’em Montandem. – Całe życie rysowałem i chciałem iść do artystycznej szkoły, ale dopiero widząc ten plakat zrozumiałem, że malarstwo i sztuka wystawiana na salonach nie są dla mnie – mówi. – Malarz maluje, dziewczę się śmieje, malarzowi z pędzla się leje, ale nic poważniejszego z tego nie wynika. Pomyślałem, że chcę być jak Lenica – wystawiać się na ulicy, w kinach i na półkach sklepowych. To jest przecież największa wystawa na świecie!

Po dwóch latach Szaybo wychodzi z wojska w pełni uformowany, chociaż nie do końca na socjalistyczną modłę. Wie, czego będzie szukać w Warszawie i na Akademii Sztuk Pięknych, gdzie rozpocznie studia.

Polish Jazz

Rodzące się jazzowe środowisko przyjmuje go z otwartymi ramionami. – Podobni ludzie jakoś się wyczuwali i automatycznie do siebie lgnęli. Nie było podziału: malarze, pisarze, muzycy. Byli po prostu zdolni i inteligentni ludzie, którzy trzymali się razem. Robiliśmy coś poza oficjalnym systemem i wbrew niemu, ale nie chodziliśmy po ulicach z transparentami, więc dawano nam spokój – wspomina grafik. – Czułem się jak jazzman i byłem jazzmanem, z tą różnicą, że zamiast instrumentu muzycznego miałem swoje biurko, na którym projektowałem – dodaje.

Zawsze jest coś do zrobienia – plakat na koncert w Hybrydach, okładka do płyty. Grafika użytkowa, a w szczególności plakat, są w tych czasach wyjątkowo ważne. – Plakat był wtedy jak motyl. Jedyna kolorowa rzecz w szarej rzeczywistości odbudowującej się Warszawy. Dokładnie pamięta, na której ulicy i w jakiej sytuacji zobaczył który plakat.

– Dzisiaj głupio to zabrzmi, ale w naszej branży rządziło kolesiostwo – opowiada Szaybo. – Zlecenia, nawet z takich poważnych instytucji jak Polskie Nagrania, docierały drogą towarzyską. Ktoś podchodził do ciebie na koncercie i mówił: Słuchaj, wydaję płytę, potrzebuję okładki.

Wtedy zaczyna się kombinowanie. Szaybo jest na bieżąco z tym, co działo się na Zachodzie, bo do biblioteki na Koszykowej docierają egzemplarze branżowego pisma „Graphis”. Widzi, jakie są trendy, ale środki techniczne ma o wiele skromniejsze niż artyści z drugiej strony żelaznej kurtyny. W PRL brakuje chociażby dostępu do porządnych czcionek drukarskich. W reakcji na te braki powstają więc charakterystyczne rozwiązania estetyczne. – To z tej biedy wzięło się na przykład zamiłowanie polskiej szkoły plakatu do odręcznego pisma – zauważa Szaybo.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną