Majsterkowanie sposobem na życie

Dłubię, bo lubię
Dla wielu inteligentów praca własnych rąk to już nie tyle przykra konieczność, ile rodzaj terapii, sposób na poszukiwanie sensu, a nawet filozofia życia.
Pisarz Andrzej Pilipiuk i jego skromny warsztat urządzony na balkonie.
Leszek Zych/Polityka

Pisarz Andrzej Pilipiuk i jego skromny warsztat urządzony na balkonie.

Gdy zaczęliśmy się bogacić, z anteny znikły programy Adama Słodowego, a ze szkół zajęcia praktyczno-techniczne. Zdawało się, że minęły czasy, gdy umiejętność radzenia sobie w domu lub garażu stanowiła wyznacznik męskości. Majsterkowanie zaczęto uważać za zajęcie dla dzieci lub emerytów, bo w porównaniu z poważną pracą intelektualną i karierą wydawało się zbyt trywialne. Gotowe rzeczy dostępne w marketach pozwoliły nam zapomnieć o pracochłonnej dłubaninie, normą stało się też korzystanie z usług fachowców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną