Umarli w samotności. Teraz trzeba zrobić porządek w ich mieszkaniach

Ostatnie sprzątanie
Śmierć przyszła do nich nagle i zastała ich w samotności. To dlatego sprzątanie po takiej śmierci musi być generalne.
Mieszkanie pana W.
Adam Lach/Polityka

Mieszkanie pana W.

Mieszkanie mężczyzny lat 63.
Adam Lach/Polityka

Mieszkanie mężczyzny lat 63.

Pająk Zyzuś przegrał walkę o kuchnię i łazienkę. Te zajęły karaluchy.
Adam Lach/Polityka

Pająk Zyzuś przegrał walkę o kuchnię i łazienkę. Te zajęły karaluchy.

Pan W.

Po śmierci W. życie w jego mieszkaniu rozkwitło jeszcze bardziej. Do pająków, niebieskawych much plujek i karaluchów dołączyły zielonkawe muchy trupnice. Łańcuch pokarmowy uległ załamaniu. Muchy zwyciężyły.

W. kruchą równowagę pomiędzy swoimi podopiecznymi pieczołowicie pielęgnował jeszcze za życia. W swoim jednopokojowym mieszkaniu na obrzeżach warszawskiego Żoliborza stworzył mały ekosystem. Funkcję regulującą sprawował steatoda bipunctata. Dorastający do 8 mm pająk, lepiej znany jako zyzuś tłuścioch. W. miał wiele czasu, żeby się do niego przyzwyczaić. Zyzuś w dobrych warunkach dożywa kilku lat. Dobrze się rozmnaża. W. stworzył mu idealne warunki.

Zyzuś omotał swoją nieregularną siecią małą plastikową choinkę z bombkami, nadając jej świąteczny pobłysk. Zaległ we wszystkich rogach. Przejął we władanie okna. Dotkał sporą część dawno niepranych firanek. Jako zwierzę niepolujące aktywnie, czyli niegoniące ofiary, potrzebował wielu miejsc na swoje sieci. W. najwyraźniej dał mu wolną rękę. Zyzuś przegrał jednak walkę o kuchnię i łazienkę. Te zajęły karaluchy. Tak samo jak łóżko W., w którym uwiły sobie spore gniazdo. Jeszcze jedno miały w szafie i telewizorze bez tylnej pokrywy. W., jako emerytowany wojskowy, fachowym okiem patrzył na te strategie i potyczki. Zajmując bezstronną pozycję Sędziego nieingerującego.

W przypadku W. śmierć mogła nie być zaskoczeniem. Według sąsiadów, w stosunku do ludzi raczej nieufny i izolujący się, akurat w dniu śmierci wyjątkowo nie zamknął drzwi. Chyba nic nie zginęło. Nie licząc częściowo zdewastowanego telewizora, najmłodszym sprzętem w jego domu był odkurzacz Alfa. Właściwie nieużywany. Ze świetnie zachowanej tabliczki znamionowej wyczytać można było, że wyprodukowano go w 1966 r. Oficjalna cena 1150 zł.

Jedyny przedmiot w mieszkaniu W. z obco brzmiącą nazwą to portfel skórzany brązowy, seria numer 15, firmowany przez firmę Diamond Collection. W. nigdy go nie użył. Ani nie rozpakował. Jak na człowieka, którego okna wychodziły na jedno z największych centrów handlowych w Europie, zachował wstrzemięźliwość godną pustelnika. Przed śmiercią nie zdecydował się nawet zjeść wcześniej ugotowanego jajka na twardo. Choć chyba się wahał. Jajko ma częściowo pękniętą skorupkę.

Sądząc po zdjęciach, W. miał lepszy czas. Do ślubu poszedł w białej muszce. Żona w sukience z rozkloszowanym rękawem obszytym koronkami. Jeden z jego synów też miał białą muszkę do ślubu. Ale przed synami były jeszcze wycieczki. Jedna chyba zagraniczna. Neon, na tle którego sfotografowano W., nie zmieścił się w kadrze. Trudno z całą pewnością określić, jakie to słowo. Ale raczej niepolskie. Na innym W. pozuje w kapeluszu. Jest jeszcze cała seria zdjęć z wojska. Pamiątkowe z popiersiem obramowanym za pomocą fotomontażu znakami jednostki wojskowej. Z czołgiem T-34 w centralnym punkcie. Na innym W. ze swoim plutonem rozdarty pomiędzy patrzeniem na dowódcę a zerkaniem na fotografa. Na kolejnym chyba z rodzicami. Ich czerstwe policzki zdradzają przywiązanie do ziemi, którą W. najpewniej zdradził, wybierając karierę w wojsku, mieszkanie w mieście. A czy własnych synów też zdradził?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj