Bezrobotne poprawiły wizerunek i od razu stanęły na nogi

Dofinansowanie na dowartościowanie
30 bezrobotnych pań z Siemianowic Śląskich dostało pieniężne bony na poprawę wyglądu. Impuls dał Karol, książę Walii. No i teraz panie są rozrywane na rynku pracy.
W trakcie realizacji bonów wyszło, że niektóre panie nie rozumiały pojęcia „ubranie z przeznaczeniem do pracy” i kupowały zbyt dosłownie, np. fartuchy i czapki kucharskie.
Roberto Manzotti/BEW

W trakcie realizacji bonów wyszło, że niektóre panie nie rozumiały pojęcia „ubranie z przeznaczeniem do pracy” i kupowały zbyt dosłownie, np. fartuchy i czapki kucharskie.

Siemianowice Śląskie poszły w bony pieniężne na dowartościowanie wizualne samotnych matek w ich własnych oczach. Wyszło.
Andrzej Sidor/Forum

Siemianowice Śląskie poszły w bony pieniężne na dowartościowanie wizualne samotnych matek w ich własnych oczach. Wyszło.

Ruchomy bon w wysokości 2,3 tys. zł, panie mogą przeznaczyć na naprawę czegoś, co według nich dyskwalifikuje je wizerunkowo w oczach własnych i innych.
Tomasz Gzell/PAP

Ruchomy bon w wysokości 2,3 tys. zł, panie mogą przeznaczyć na naprawę czegoś, co według nich dyskwalifikuje je wizerunkowo w oczach własnych i innych.

Autorskie programy aktywizacji defaworyzowanych (czytaj: bezrobotnych) to numery popisowe Powiatowych Urzędów Pracy w całej Polsce. Weźmy Jarocin. Tam poszli w rowery i iPady, adresowane do osób młodych, z terenów wiejskich, bez kwalifikacji. Celem roweru zakupionego w drodze przetargu (po 1,3 tys. zł sztuka) jest mobilizacja w dojeździe do pracy, gdyż w powiecie zlikwidowano PKS; celem tabletu (po 2 tys. zł sztuka) – pomoc w zaprezentowaniu się poprzez tworzenie multimedialnych portfolio. Beneficjenci zostali przeszkoleni z poruszania się w ruchu drogowym i informatyki, a sprzęt dostaną na własność pod warunkiem, że dotrwają do grudnia, czyli końca programu na stażach przy… robotach publicznych. Poszło 650 tys. zł z rezerwy Ministerstwa Pracy i gminnej. Wyszło rozrzutnie.

PUP w Wymiarkach (lubuskie) poszedł w wyjazdy grillowo-odprężające. We wrześniu defaworyzowani zwiedzili Świnoujście, gdzie w ramach kilkudniowych zajęć z indywidualnej ścieżki reintegracji biegali po plaży; w sierpniu trenowali konstruktywne gospodarowanie czasem: organizatorzy wręczyli im śpiewniki oraz uczyli grać w kalambury (za pomocą gestów pokazywano hasła z trzech kategorii: film, przysłowia, sławni ludzie). Wyszło absurdalnie.

Siemianowice Śląskie poszły w bony pieniężne na dowartościowanie wizualne samotnych matek w ich własnych oczach. Wyszło.

Faza konceptualizacji

Pierwszy impuls Siemianowicom dał już w 2004 r. Karol, książę Walii, przedstawiciel Międzynarodowego Forum Liderów Biznesu, gdy w ramach projektu Autokreacja zaprosił pięć bezrobotnych żon polskich górników na tygodniowy wyjazd do Londynu, sponsorując im m.in. metamorfozę wizualną. Gdy po powrocie panie, jak łabędzie, wysiadały po kolei z pekaesu, nie poznawali ich nawet mężowie. Po tej metamorfozie obudziła się w paniach postawa aktywna i każda znalazła pracę w okresie trzech miesięcy. Marcie Lasocie, wracającej z paniami liderce pracy, stanęła wtedy w oczach scena z filmu „Pretty woman”, jak jeszcze niezrobiona Julia Roberts wchodzi do odzieżowego, w którym sklepowe traktują ją z góry, potem do tego samego sklepu wchodzi odmieniona, zasponsorowana przez Richarda Gere’a; a jak te same panie skakały wokół niej!

Drugim impulsem było ironiczne podśmiewywanie się pływających ze sprzątaczki na miejskim basenie, która omijała miotłą zmięte papiery wielkości pięści. Hanna Becker, dyrektor PUP w Siemianowicach, na swój koszt wysłała panią do znajomego optyka. Okazało się, że nie widzi śmieci, bo ma wadę minus 17 dioptrii.

Trzeciego impulsu dostarczyły matka i córka, które przychodziły do urzędu na zakładkę. Okazało się, że posiadają jedną parę butów.

Hanna Becker poszła do dziewczyn w trzynastce (pokój, gdzie się pisze projekty), że trzeba na cito wdrożyć instrumenty pomocowe dla poniewieranych przez kapitalizm pań, choćby i sfinansowanie im protez w celu maksymalizacji ich potencjału.

Rozpisano program dla długotrwale bezrobotnych w wieku 25–30 lat, samotnie wychowujących co najmniej jedno nieletnie dziecko, obejmujący doradztwo, szkolenia oraz ruchomy bon w wysokości 2,3 tys. zł, który panie mogą przeznaczyć na naprawę czegoś, co według nich dyskwalifikuje je wizerunkowo w oczach własnych i innych. Katalog wydatków dopuszczał: zakup ubrania, obuwia, fig, biustonosza, torebki, wizytę u dentysty, protetyka, okulisty, optyka, fryzjera, kosmetyczki, wizażystki itp. oraz wynajęcie opieki nad dzieckiem na czas szkolenia.

Faza weryfikacji

Panie zaproszone na rozmowy kwalifikujące do projektu przychodziły w zupełnej atrofii społecznej. Zapuszczone, zielonkawe na twarzy, z pryszczami, rumieniem od przebywania bez ochrony na słońcu i mrozie, w okularach z targu za 5 zł. Zapytane: proszę mi coś powiedzieć o sobie, śmiały się, zakrywając ręką brak uzębienia, że nie potrafią. Ubrane w wyciągnięty trykot. Wiadomo, po porodzie figura się zmienia, a nie miały na wyjściową odzież.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną