Martyna Wojciechowska- travelebrity?

Ma®ka Martyna
Martyna Wojciechowska wygrała przeprowadzony wśród studentów dziennikarstwa konkurs na to, kim ze znanych dziennikarzy chcieliby zostać. A kim ona jest? Dziennikarką? Podróżniczką? A może marką?
Automaniak, czyli wielbicielka ostrej jazdy.
Piotr Wygoda/EAST NEWS

Automaniak, czyli wielbicielka ostrej jazdy.

Od lat świadomie i precyzyjnie buduje przedsiębiorstwo o nazwie Martyna Wojciechowska.
Martyna Wojciechowska/Archiwum prywatne

Od lat świadomie i precyzyjnie buduje przedsiębiorstwo o nazwie Martyna Wojciechowska.

Travelebrity- (połączenie słów travel, czyli podróż, i celebryta), czyli kogoś kto z podróżowania uczynił zawód i źródło dochodu, a za sprawą mediów stał się znany i popularny.
Martyna Wojciechowska/Materiały prywatne

Travelebrity- (połączenie słów travel, czyli podróż, i celebryta), czyli kogoś kto z podróżowania uczynił zawód i źródło dochodu, a za sprawą mediów stał się znany i popularny.

'Kobietę na krańcu świata' realizuje co prawda ekipa TVN, stacja zapewnia też promocję, ale większość środków finansowych zyskuje od sponsorów samodzielnie.
Paweł Łączny/TVN

"Kobietę na krańcu świata" realizuje co prawda ekipa TVN, stacja zapewnia też promocję, ale większość środków finansowych zyskuje od sponsorów samodzielnie.

W dzisiejszych czasach marketing jest sprawą kluczową. Na rynku jest tak dużo produktów podobnych do siebie. Jedynie marka jest w stanie je odróżnić – deklarowała już sześć lat temu w wywiadzie dla pisma „Brief”. – Wierzę bardzo w marketing i tkwię w nim zarówno jako osoba, jak i jako firma. Ja jestem produktem. Większość moich kolegów po fachu nie ma takiego podejścia. Ja nie mam z tym problemu. Wręcz przeciwnie – aktywnie to wykorzystuję”.

Dziś twierdzi, że ten pogląd się upowszechnił. Każdy, kto chce odnieść rynkowy sukces, myśli o sobie jako marce; czy to prawnik, czy dziennikarz, czy pani z warzywniaka. Ona od lat świadomie i precyzyjnie buduje przedsiębiorstwo o nazwie Martyna Wojciechowska, w skład którego wchodzą dziś: prowadzenie programu podróżniczego dla TVN „Kobieta na krańcu świata”, wydawanie książek pod tym samym tytułem, prowadzenie trzech redakcji, m.in. prestiżowej „National Geographic”, i biuro podróży Martyna Adventure.

Zmotoryzowana

Widzom może się wydawać, że pierwsze wcielenie Martyny Wojciechowskiej to drobna blondynka na wielkim japońskim motocyklu, prowadząca program „Automaniak”. Otóż nie. Pierwsze wcielenie to absolwentka studiów ekonomicznych ze specjalizacją marketing. Jeszcze w 2005 r. obroniła dodatkowo prestiżowy dyplom Master of Business and Administration. W wieku 20 lat zaczęła pracę jako menedżerka odpowiadająca za strategię marketingową i piarową klientów. Próbowała też sił jako modelka, ale bez specjalnych sukcesów. Miała już wówczas licencję rajdową i aktywnie działała w środowisku motocyklowym, przy organizacji imprez, wyścigów i zlotów.

Na tle męskiego środowiska postrzegana była jako swego rodzaju ciekawostka; stąd pierwszy wywiad dla „Świata Motocykli”. Potem odezwała się grupa młodych ludzi, którzy mieli pomysł na program telewizyjny. Przez jakiś czas chałupniczo, bez doświadczenia i za własne pieniądze robili „Jednym śladem” dla łódzkiej kablówki ATV. Ale mieli po dwadzieścia parę lat i chcieli więcej. Napisali scenariusz nowego programu i rozesłali do wszystkich możliwych stacji. Zainteresowała się jedynie nieistniejąca już Atomic TV. Właśnie mieli finalizować rozmowy, kiedy zadzwonił telefon. To był Mariusz Walter.

– Dziś nikt nie chce wierzyć, że to tak wyglądało; że nie miałam chodów, pleców, znajomości. Ale to były ciągle pionierskie czasy i nadal możliwe było to, co dziś wydaje się niemożliwe – wspomina Wojciechowska. – Po prostu zadzwonił Mariusz Walter, zaprosił na próbne zdjęcia i zaproponował, żebym poprowadziła program motoryzacyjny.

 

„Automaniak” wystartował w 1998 r. Wówczas też założyła Martyna Studio, jednoosobową firmę, jaką dziś z konieczności zakłada wielu dziennikarzy pozbawianych etatu. Ona etatu nie miała nigdy, a firma istnieje do dziś. Zatrudnia jedną osobę i zajmuje się obsługą wszystkich projektów sygnowanych nazwiskiem: Martyna Wojciechowska. Chociaż wtedy innych projektów nie planowała. „Automaniak” wydawał się spełnieniem marzeń: połączenie pracy z pasją, możliwość testowania najlepszych samochodów na najlepszych torach, relacjonowanie największych imprez czy Formuły 1. I wtedy zadzwonił drugi ważny telefon. Tym razem Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN zaprosił ją na spotkanie. Jechała w nerwach, bo Miszczak wzywał głównie po to, żeby opieprzać. Wręczył jej kasetę z brytyjską wersją reality show „Big Brother” i kazał nazajutrz zgłosić się na zdjęcia próbne.

– Miałam wątpliwości, bo program był kontrowersyjny, a poza tym ja nigdy wcześniej nie występowałam na żywo, nawet w radiu – opowiada. – Ale z drugiej strony, byłabym szalona, gdybym zrezygnowała z takiej szansy. Wielka produkcja, międzynarodowa ekipa, sprzęt, jakiego wcześniej w telewizji nie było. Czasem na planie chodziło jednocześnie 20 kamer. To była wielka lekcja dyscypliny, wręcz tresury. Dziś jestem w stanie wejść na żywo w każdych warunkach, czy się wali, czy pali.

To było też nowe, inne wcielenie Martyny Wojciechowskiej: trochę egzaltowana panienka, biegająca po planie w bluzce z cekinami, pozująca w rozbieranych sesjach dla „Playboya” i „CKM”. Wcielenie może niespecjalnie intrygujące, ale pozwalające wyjść z niszy, zyskać ogólnopolską popularność i status celebrytki. A to też można potraktować jak kapitał.

Ekstremalna

Programy podróżnicze ewoluują w Polsce wraz z rynkiem turystycznym. Początkowo przede wszystkim zaspokajały głód informacji, bo Polacy dostali paszporty, ruszyli w świat i chcieli wiedzieć, jak się w nim odnaleźć.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną