Reportaż o chłopcu z okna życia

Życioodporni
Pąsio sprawdził w necie – zostawiasz dzieciaka w oknie życia i nikt cię o nic nie pyta.
Piotrkowskie okno życia otwarte zostało we wrześniu 2009 r.
Mirosław Gryń/Polityka

Piotrkowskie okno życia otwarte zostało we wrześniu 2009 r.

Jest tak jak w necie. Na dźwięk alarmu przychodzą siostry zakonne, salezjanki.
Wojtek Wilczyński/Forum

Jest tak jak w necie. Na dźwięk alarmu przychodzą siostry zakonne, salezjanki.

Atrakcję śródmieścia Piotrkowa Trybunalskiego stanowi McDonald’s. Podjeżdżasz i odbierasz jedzenie przez okno. Zjadasz w samochodzie. Bardzo wygodnie.

Po drugiej stronie ulicy, przy kościele, widzisz okno życia. W nocy oświetlone. Do okna prowadzą strzałki, nie można nie trafić. Bardzo wygodnie.

Pąsio z Pawełkiem jeżdżą do Maca. Koledzy ze śródmieścia. Pąsio poznał kobietę przy dzieciach. Będzie się żenił, bo kocha. Musi, bo ona z nim w ciąży. Pąsio rządzi, twarz ma zbójecko przystojną, tatuaże wszędzie. Pawełek małomówny, wpatrzony w kolegę, prawie dwa razy młodszy.

Olga niańczy dzieciaki z poprzedniego mężczyzny. Dziewczynkę trzy lata i chłopczyka półtora. Olga traci nerwy. Dzieci biegają, ona leży w łóżku drugi dzień. Ojciec dzieci nieudany, odszedł do więzienia. W lato 2011 r. Olga biega na policję, bo on pije-bije. Jest alkohol i awantury obserwowane przez dzieci. Olga z dzieciakami idzie do domu samotnej matki. Olga ma ograniczone prawa rodzicielskie. Dzieciaki kocha, tylko nie ma do nich siły.

Pąsio spada Oldze z nieba. Dokładnie z ulicy obok niej. Wysoki, pod czterdziestkę. Ma szacunek w dzielnicy. Notowany. Ona 25 lat, bezradny uśmiech. Wesele mają jesienią 2012. Na zdjęciach pamiątkowych Olga wygląda na życioodporną. Postawna, silna, nic jej nie złamie. Biegają jej dzieci, Kacperek i Kasia. Obściskuje ją teściowa, pani Ilonka. Wielbicielka seriali. Są tańce przy płaskim telewizorze. Prezentem dla młodych są garnki dobrej jakości.

Pawełek też zaproszony. Trzyma się w tle. Wpatrzony i wsłuchany w Pąsia.

Pawełek występuje w gazecie wiosną 2012 r. Dom im się pali, ten wielorodzinny pawilon socjalny. Przy ulicy całościowo przeznaczonej pod wyburzenia. Kto może, wynosi rzeczy na ulicę. Sąsiad wynosi wieżę stereo z kolumnami. Pawełek wynosi trójkę swoich dzieci. Matkę zabiera mu pogotowie, ale wraca żywa. Matka Pawełka nie chowała, chował się w domu dziecka. Tam zapoznał żonę. Rodziła w wieku 16 lat, a ostatnio w wieku 19. Przychodzi kurator z opieki społecznej popatrzeć, jak żyją. Mają pokoik z wykuszowym oknem wychodzącym na rozbiórki. Latają dzieciaki, trzaskają drzwiami. Mama Pawełka z nimi siedzi. Mama wierząca, do okna życia was wsadzę – mówi wnuczkom. Na zdjęciu z gazety w korytarzu spalonego piętra stoi Pawełek – zacięty i życioodporny. Nie będzie się żalił.

Po ślubie Pąsio i Olga z dziećmi Olgi przenoszą się na przedmieście Piotrkowa. Do internatu przerobionego na socjałkę. Zabierają tylko garnki – prezent ślubny. Nowe miejsce – długie korytarze pełne wózków dziecięcych i latających dzieciaków. Suszą się ubranka. Ubikacja wspólna dla wszystkich. Olga znowu leży, patrzy w sufit. Pąsio koło niej skacze, jak może. Potem znika na mieście, jedzie do mamusi. Mama męża, pani Ilonka, przyjeżdża Oldze pomagać. Sprząta, gotuje i tak dalej. Dobre słowo z ust Olgi pod adresem pani Ilonki nigdy nie pada. W sądzie rodzinnym dzwonią telefony – anonimowo donoszą na Olgę, że pijana i bije dzieciaki. Kurator jedzie od razu – nie potwierdza. Pani Ilonka martwi się o syna. Olgę lubić przestaje. Właściwie, jak mówi, była przeciw małżeństwu z Olgą. Ale nic się nie dało zrobić, gdyż syn zakochany. Olga urodzi w maju.

Pani Ilonka nie nastarcza pomagać młodym. Wdaje się w długi, figuruje na stronie windykacyjnej w Internecie. Olga też figuruje. Pąsio pracuje dorywczo, niejasne jest gdzie. Kilka razy na miesiąc przychodzi kurator sądowy. Nie ma zastrzeżeń do stanu dzieci, ma do stanu podłogi i zlewu w kuchni. Motywuje. Olga wstaje, myje podłogę i ślubne garnki. Kładzie się z powrotem. Dzieci biegają po korytarzu socjałki. Tu i tam, u sąsiadów, bywają nakarmione. Oddaj dzieciaków do okna życia, wielokrotnie mówi do Olgi pani Ilonka. Nie takiej żony szukała dla syna. W sądzie rodzinnym Piotrkowa mówią, że Olga ma tendencje do wiązania się z nieodpowiednimi osobami.

Jedząc hamburgera w samochodzie Pąsio mówi Pawełkowi, że zabiera rodzinę do Sulejowa. Ma na to gotówkę. W Sulejowie wynajął dwa pokoje z kuchnią po zmarłym. Mówi, że Olga nie radzi sobie z dzieciakami. Bo ma je z tym facetem, który siedzi, którego nigdy nie kochała. Olga jest ze Śląska. Jedzie do Sulejowa, ale mówi, że do ojca. Chce odpocząć od teściowej. Ucieka, nawet te gary ślubne zostawia za sobą. Jest grudzień 2012 r. Po drugiej stronie ulicy zaprasza oświetlone okno życia.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj