Jak działają zakłady bukmacherskie w Polsce

Wygrywanie na przegrywaniu
Bukmacherka to gwarantowane emocje. Gorzej z gwarancją zysków. Na zakładach regularnie zarabia tylko mała grupa graczy – świetnie zorganizowana i poinformowana. Są tacy gracze, którzy nie przegrywają nigdy.
Bukmacherka jest dla wielu dodatkiem do kibicowania, świadczy o tym wzmożony ruch w interesie, gdy gra nasza liga.
Krzysztof Żuczkowski/Polityka

Bukmacherka jest dla wielu dodatkiem do kibicowania, świadczy o tym wzmożony ruch w interesie, gdy gra nasza liga.

Wielu graczy jest przekonanych, że oszustwa są nieodłączną częścią tego biznesu.
Olive/Getty Images/FPM

Wielu graczy jest przekonanych, że oszustwa są nieodłączną częścią tego biznesu.

Do niedawna Rob Wainwright był anonimową osobą, mimo zajmowania odpowiedzialnej funkcji dyrektora Europolu, policyjnej agencji walczącej z międzynarodową przestępczością. Wystarczyło jednak, by ogłosił, że Europol wpadł na trop ustawiania meczów piłkarskich przez bukmacherskie mafie na niespotykaną wcześniej skalę, a już zrobiło się o nim głośno. Wśród podejrzanych spotkań dyrektor Wainwright wymienił mecze eliminacji mundialu i mistrzostw świata oraz dwa spotkania grupowe Ligi Mistrzów. Szczegółów nie ujawnił, zasłaniając się tajemnicą śledztwa.

Nie ma sygnałów, by jakikolwiek trop w sprawie prowadził do Polski. Nasza afera korupcyjna, z Fryzjerem w roli głównej (proces jego i kilkudziesięciu innych osób ruszył w listopadzie ubiegłego roku), polegała na ustawianiu wyników na zamówienie członków środowiska piłkarskiego. Jedyny wątek bukmacherski, jaki pojawił się w śledztwie, dotyczył białoruskiego zawodnika pierwszoligowego klubu, który chwalił się znajomościami z mafią manipulującą wynikami meczów na potrzeby zakładów. Zresztą szybko się naciął – dwaj koledzy po fachu za kilka tysięcy złotych sprzedali mu trefną informację o wyniku jednego ze spotkań. W efekcie musiał uciekać z Polski.

Sygnały o podejrzanych meczach docierają do naszej opinii sporadycznie. Ostatnio śledczy z UEFA wzięli pod lupę mecz polskiej młodzieżówki, przegrany sensacyjnie u siebie z Mołdawią 0:1. Poprosili z PZPN o materiały do analizy (nagranie meczu, protokoły z wywiadu środowiskowego). Wnioskami jeszcze się nie podzielili, więc nie wiadomo czy?, kto? i ile? na tym zarobił lub stracił. Na przykład przy okazji głośnego skandalu z Nikolą Karabaticiem, światową gwiazdą piłki ręcznej (podejrzewano go o ustawianie jednego z meczów swojego klubu, Montpelier, ale udowodniono mu tylko grę u bukmachera; właśnie dostał za to sześć meczów dyskwalifikacji), mówiło się o stratach firm bukmacherskich rzędu 200 tys. euro.

Dodatek do kibicowania

Dyrektor Wainwright poinformował, że w kręgu podejrzeń jest 380 spotkań rozegranych w Europie. – To kropla w morzu. W ciągu tygodnia w ofercie jest kilka tysięcy meczów – mówi Filip, pracownik punktu bukmacherskiego w Szczecinie. Futbolowa paleta jest przebogata – od spotkań Ligi Mistrzów do sparingów juniorskich drużyn klubowych. Ale obstawiać można wszystko: dyscypliny olimpijskie i wyścigi psich zaprzęgów; mecze zawodowych lig w Ameryce Północnej i portugalską ligę hokeja na rolkach. Bukmacherskim notowaniom podlegają kandydaci w wyborach prezydenckich, uczestnicy telewizyjnych programów rozrywkowych, ostatnio w ofercie pojawiło się również typowanie imienia dziecka księżnej Kate.

Filip mówi, że przeciętny gracz jest przede wszystkim kibicem. Stąd w ofercie przewaga futbolu. – Klienci często stawiają ostatnio na mecze Borussii Dortmund, ze względu na to, że gra w niej trzech Polaków. Oglądają mecz i mają dodatkowe emocje, chociaż Borussia jest w tym sezonie kapryśna. W ogóle Bundesliga zrobiła się świetna do oglądania, ale trudna do typowania – mówi.

O tym, że bukmacherka jest dla wielu dodatkiem do kibicowania, świadczy wzmożony ruch w interesie, gdy gra nasza liga. – Rozważany właśnie pomysł zwiększenia liczby spotkań w sezonie Ekstraklasy, to dla organizatorów zakładów woda na młyn – dodaje Filip. Wzrost obrotów notuje się również podczas wielkich imprez – jak ostatnio podczas piłkarskiego Euro.

Zdaniem Krzysztofa (30 lat, żona, córka, dyplom z matematyki), gracza zawodowego, popularność zakładów futbolowych świadczy o niskiej świadomości typerów. – Wbrew pozorom w piłce nożnej ciężko przewidzieć wynik. Przede wszystkim dlatego, że przewaga jednego z zespołów nie zawsze przekłada się na gole. Nie to, co w tenisie, gdzie wynik jest sumą wielu punktów i przypadkiem się nie wygra. Poza tym w tenisie nie ma remisu, więc prawdopodobieństwo trafienia rośnie z 33 do 50 proc. – mówi Krzysztof, umysł ścisły.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną