Społeczeństwo

Poszarpane struny

Morderstwo harfistki

Mirosław Gryń / Polityka
Harfistki tak pracują. Ogrywają różne orkiestry. Śpią w wynajmowanych pokojach. Spotykają wyjątkowych artystów albo cudownych ludzi. Czasem złych.

Victoria (obca pisownia imienia uwarunkowana rodzinną tradycją) bardzo chciała zagrać w Meksyku. I zagrała. Zdeterminowana w spełnianiu swoich marzeń – mówią poetycznie muzycy. Sama zorganizowała recital, swój i kolegi flecisty. Przekonała Ambasadę RP, żeby objęła patronat w ramach inauguracji Roku Lutosławskiego. Jak na 25-letnią studentkę, niebagatelne dokonanie. Koledzy z warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego schodzili się do niej na konsultacje, z której strony za coś takiego się zabrać. To było miesiąc przed Jelenią Górą.

Pędziwiatr, czyli Michał M., zawsze stawiał się w pracy na czas. Bardzo szybko chodził. Techniczni przychodzą na siódmą, muzycy na dziewiątą, filharmonia to precyzyjny mechanizm – jeden trybik nawali, reszta się blokuje. W piątek, 8 marca, techniczni stali pod drzwiami odgrodzonymi policyjną taśmą jako pierwsi. Jeden szybko zauważył, że nie ma Pędziwiatra. Drugi syknął: Może to Michał zrobił? Ale pierwszy zaraz zaczął go strofować: Jak może myśleć coś takiego…

 

Cały reportaż Joanny Cieśli w bieżącej POLITYCE – numer dostępny jest w kioskach, w wydaniu na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

 

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną