Lesbijki z wyboru

Lepiej z kobietą
Całe życie myślały, że są hetero. A potem, mając za sobą małżeństwa, dorosłe dzieci, weszły w związek z kobietą. Zdaniem badaczy, takich relacji będzie coraz więcej.
Kobiety, które przestały szukać już w związkach bezpieczeństwa finansowego, a poszukują raczej bezpieczeństwa emocjonalnego – czasem łatwiej znajdują je u kobiet.
Cat Gwynn/Corbis

Kobiety, które przestały szukać już w związkach bezpieczeństwa finansowego, a poszukują raczej bezpieczeństwa emocjonalnego – czasem łatwiej znajdują je u kobiet.

Na Zachodzie badacze wychwycili homoseksualność kobiecą z wyboru wręcz jako nowy, coraz powszechniejszy trend, choć głównie wielkomiejski.
Thomas Schweizer/Getty Images/FPM

Na Zachodzie badacze wychwycili homoseksualność kobiecą z wyboru wręcz jako nowy, coraz powszechniejszy trend, choć głównie wielkomiejski.

Poszukując wyjaśnień, dlaczego poczucie własnej orientacji seksualnej może się zmieniać w zależności od etapu życia i okoliczności, ukuto termin: plastyczna seksualność.
Angelika Bentin/PantherMedia

Poszukując wyjaśnień, dlaczego poczucie własnej orientacji seksualnej może się zmieniać w zależności od etapu życia i okoliczności, ukuto termin: plastyczna seksualność.

Biorąc pod uwagę moje 40-letnie doświadczenie, dziś z pełną odpowiedzialnością określam się mianem lesbijki. Doszłam do tego metodą prób i błędów – napisała Złotnik na blogu kobiety-kobietom. – Dojrzałam do tego, żeby stwierdzić, że nie jestem w stanie stworzyć trwałego związku z najwspanialszym nawet człowiekiem płci odmiennej. Byłam hetero, teraz jestem homo?

W latach 80. badacze wykryli dziwny trend: im lepiej wykształcone, niezależne zawodowo kobiety, tym więcej wśród nich lesbijek. Podjęto analizy tego zjawiska. – Dziś już wiadomo, że seksualności nie należy rozpatrywać w skrajnych kategoriach homo-hetero, ale jako skalę, na której jednym krańcu jest orientacja hetero, na drugim homo – tłumaczy dr Alicja Długołęcka, zajmująca się edukacją psychoseksualną i seksualnością. – Ludzie plasują się pomiędzy tymi dwoma biegunami, bliżej lub bardzo blisko jednego lub drugiego, przy czym akurat kobiety często gdzieś pośrodku.

Nawet jeśli większość z nich nie korzysta z opcji homo, potencjalnie – mogą. Około 25 proc. kobiet jak wynika z badań deklaruje zainteresowanie erotyczne swoją płcią. (Wielu badaczy, jak Susan Rosenbluth, Ritch Savin-Williams, jest wręcz zdania, że podczas gdy męska odmiana homoseksualizmu związana jest zwykle z wrodzoną, genetyczną determinantą, to żeńska pozostaje oddana wyborowi osobistemu i wpływowi społecznemu. Inni dystansują się, uważając, że orientacja zawsze jest sprawą wrodzoną, pozostaje kwestia proporcji między homo a bi).

Poszukując wyjaśnień, dlaczego poczucie własnej orientacji seksualnej może się zmieniać w zależności od etapu życia i okoliczności (np. status społeczny i materialny), ukuto termin: plastyczna seksualność. Przy czym nie idzie w tym tylko o erotykę, ale o sposoby wybierania partnerów w ogóle. Przed stu laty małżeństwo było formą obopólnego układu, umowy na wspólne wychowanie dzieci. On zapewniał byt, ona brała na siebie funkcje opiekuńcze. Zmiany cywilizacyjne powodują, że w krajach zachodnich wchodzenie w związki lub nie coraz mniej zależy od presji – rodziny, lokalnych zwyczajów, oczekiwań społecznych, a coraz bardziej od osobistego wyboru. Dziś ludzie szukają w związkach raczej oparcia psychicznego, inspiracji, uczuć.

Ale choć zdaniem psychologów ludzie z natury potrzebują kogoś do pary, to jednocześnie, z różnych przyczyn, coraz trudniej wchodzą w związki. Czasem okazuje się, że osoba, z którą udało się porozumieć na każdym poziomie – emocjonalnym, intelektualnym, estetycznym, a na końcu dopiero seksualnym – jest tej samej płci. Kobietom przychodzi to o tyle łatwiej, że u nich pociąg seksualny – inaczej niż u mężczyzn – wynika raczej z poczucia bliskości niż odwrotnie.

Na Zachodzie badacze wychwycili homoseksualność kobiecą z wyboru wręcz jako nowy, coraz powszechniejszy trend, choć głównie wielkomiejski. W Polsce to też się dzieje, może na mniejszą skalę. Pionierkami są kobiety, które dzisiaj mają około czterdziestki. – Na pewien czas podporządkowały się oczekiwaniom społecznym, weszły w role matek i żon – tłumaczy dr Alicja Długołęcka. – Ale gdy dzieci są już odchowane, nie ma już rodziców, którzy nieświadomie wywierali presję na „normalność”, mogą kierować się we własnych wyborach innymi kryteriami niż dotychczas.

I zaczynają szukać kogoś, z kim będą czuły się naprawdę dobrze.

Na plaster

Katarzyna jest klasycznym przykładem kobiety środka. Mogłaby wybierać między płciami. I fakt, że jej jedyne doświadczenie związku heteroseksualnego było piekłem przemocy fizycznej i psychicznej, nie ma na to wpływu. Po prostu pociąg seksualny idzie u niej w ślad za fascynacją kimś.

Wchodząc w pierwszy związek, była samotną, zagubioną 18-latką, on był profesorem uniwersytetu i szalenie jej imponował. Miała 19 lat, gdy wyszła za niego, uciekając od ojca alkoholika i bezradnej matki, zajmującej się wyłącznie ojcem. I szczęśliwej, że będzie miała z głowy córkę.

Trafiła do piekła. Następne 20 lat przeżyła z sadystą, który bił, gwałcił, wyśmiewał, zamykał w domu. Był patologicznie zazdrosny. Pozwalał wyjść do pracy czy na próbę chóru, po czym przychodził i sprawdzał, czy na pewno tam jest i z kim wychodzi z budynku. Groził i szantażował, że jeśli komuś się poskarży, zniszczy ją i jej rodzinę. A gdy raz zwróciła się o pomoc do siostry, usłyszała: to sprawy między małżonkami.

Gdy miała 35 lat, poznała kobietę, która się w niej zakochała. Zabiegała, podziwiała. Katarzynę tamta kobieta też fascynowała, imponowała jej niezależność, inteligencja, ale, co ważniejsze, zaczęła też uważnie przyglądać się samej sobie. Nie było między nimi seksu, tylko przyjaźń i fascynacja. Mąż zauważył to zauroczenie. Był zbulwersowany. Jeszcze bardziej zacieśniał kontrolę, proponował, że też może nosić sukienkę. Ale Katarzynie ta niespodziewana eksplozja uczuciowa dała siłę, by zająć się sobą.

Cztery lata zabrało jej, by się rozstać z mężem. Nie pracowała, nie miała mieszkania ani oszczędności, sponiewierana, poniżana latami, nie miała też sił i odwagi, by się wyrwać z koszmaru. Ale uwierzyła w sens ucieczki. Zrobiła plan odzyskania wolności, a potem krok po kroku go zrealizowała: miejsce, gdzie można mieć codzienny nocleg, praca i własne pieniądze, wreszcie intensywna, trzymiesięczna terapia z psychologiem.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj