Społeczeństwo

Seks z murem berlińskim

Co kręci facetów, których nie kręcą kobiety?

Prawdziwemu fetyszyście chodzi tylko o majtki. Dziewczyna potrzebna jest mu tylko jako ich nosicielka. Prawdziwemu fetyszyście chodzi tylko o majtki. Dziewczyna potrzebna jest mu tylko jako ich nosicielka. Ron Chapple / PantherMedia
Fetyszem może być wszystko: buty, majtki, drzewa, rzeźby, pieluchy, a nawet mur berliński.
Czyste majtki ze sklepu pachnące chińską chemią nie stanowią atrakcji tak rajcującej, jak noszone, z zapachem.Piotr Socha/Polityka Czyste majtki ze sklepu pachnące chińską chemią nie stanowią atrakcji tak rajcującej, jak noszone, z zapachem.

Na stronach internetowych fetyszystów majtkowych pojawił się anons, w którym zamieszczający szuka chętnej do zdjęcia majtek, na co on będzie patrzył. Podszył się. To nie jest fetyszysta, tylko tuzinkowy amator seksu standardowego, który przystąpi od razu do rzeczy, zdjętą część garderoby odrzucając precz.

Prawdziwemu fetyszyście chodzi tylko o majtki. Dziewczyna potrzebna jest mu tylko jako ich nosicielka. W Internecie znajdujemy oferty nosicielek. Oferowane są majtki poorgazmowe. Inna szuka konesera jej majteczek, zapewniając, że podchodzi uczciwie do tego biznesu, żadnej lipy, cena 35 zł.

Szczupła i piękna Monika zajmuje się tym profesjonalnie i jest zweryfikowana jako dostarczycielka. Chciałbyś poczuć zapach prawdziwej młodej studentki? Prawdziwa wyśle amatorowi majtki w szczelnym woreczku. Ofert jest multum, ceny niewygórowane.

Czyste majtki ze sklepu pachnące chińską chemią nie stanowią atrakcji tak rajcującej, jak noszone, z zapachem. „Techniki współżycia fetyszysty z majtkami są mało wyszukane. Fetyszystom zależy na kontakcie z fetyszem” – pisze Karina Jermak, absolwentka Podyplomowego Studium Pomocy Psychologicznej w Dziedzinie Seksuologii w Instytucie Psychologii Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu, w pracy napisanej pod kierunkiem prof. Marii Beisert. Pragną go zakładać, kłaść się na nim lub pod nim, przyglądać, pieścić, ssać, wkładać w otwory ciała, a czasem palić, co stanowi namiastkę sadystycznego aktu seksualnego.

Efekt współżycia z majtkami może być równie satysfakcjonujący, jak byłby z ich nosicielką. Co więcej, może on zapewnić nie jeden, lecz szereg orgazmów. Naukowcy badający temat twierdzą, że fetyszyści są często hiperorgazmiczni.

Tu należy uczynić poważne rozróżnienie. Wielu mężczyzn lubi, gdy kobieta przed nocą ubiera się w seksowną bieliznę, np. w czarne koronkowe majtki (czarny jest ulubionym kolorem fetyszystów bieliźnianych). Kobieta widzi, że to jej faceta rajcuje, że on nabiera szczególnej ochoty na seks. OK. Żaden odchył, przeciwnie, odstraszanie seksnudy.

Ale po jakimś czasie ona spostrzega, że musi zawsze nakładać te cholerne stringi, bo bez nich on ma kłopoty. Czyli jej ciało bez majtek staje się mniej ważne, dopiero w nich nabiera seksualnej wartości. To ją upokarza. Awanturuje się, wyzywa od zboczków. Jeśli zależy jej na związku, majtki wkłada, bo on może znaleźć sobie inną, z majtkami przyrośniętymi do pupy. Ale niewykluczone, że jej to nie przeszkadza albo że też lubi zabawy z bielizną. Wtedy dopasowani są jak ucho do kubka i kubek trzyma się mocno, nie pękając. Facet, który bez koronkowych majtek ani rusz, może jednak odbyć seks z partnerką. Ale dla wielu fetyszystów to w istocie seks z majtkami. „Traktują oni majtki czy inną część garderoby, która jest ich fetyszem, tak jak osoby niebędące fetyszystami traktują swego partnera seksualnego” – pisze Karina Jermak.

Śliczności przepocone

Innym wystarczą same majtki. Podniecenie seksualne następuje wskutek kontaktu z fetyszem, który symbolizuje partnera seksualnego i jest wystarczający do osiągnięcia satysfakcji. Kobieta jest niepotrzebna. To często ludzie samotni, dla których ratunkiem są oferty w Internecie.

Podobnie jest z butami, które należą do najczęstszych fetyszy odzieżowych. Fetyszysta potrzebuje butów do gotowości seksualnej. Gdy ona następuje, wyznaje jeden z internautów, partnerka zdejmuje szpilki i odkłada obok. Szpilki są szczególnie pożądane, im wyższe, tym lepiej, ale używane są też inne buty.

W Internecie właścicielka kapci „z wyściółką przepoconą do granic możliwości” zapewnia, że chodzi w nich już trzeci rok. Oferuje też niebieskie baleriny, śliczności z uroczym kwiecistym wnętrzem, już brudnym i wychodzonym. I wiele innych. Jeśli towaru braknie, można z góry zarezerwować buty kupione przez kobiety w sklepie, które są obecnie noszone i po pewnym czasie będą gotowe do użytku i wysyłki.

Idealny fetysz dla szewca – kpi ktoś w Internecie. Inny cieszy się, że sąsiadka z bloku zostawia buty na korytarzu przed drzwiami do mieszkania i on ma z tego powodu używanie.

Nawiązuję kontakt telefoniczny z chłopakiem z Internetu, studentem, który pisze, że pracuje w szatni klubu sportowego. Dziewczęta też tam przychodzą. Zmieniają obuwie. I on się może do woli kochać z ich butami. Nie, nie usiłuje zapamiętać, która jakie nosi, to mu niepotrzebne.

 

Jeszcze w szkole podstawowej zaczęło się u niego szczególne upodobanie do damskich butów. Spał z kapciami mamy, która nie widziała w tym niczego dziwnego. Później doszedł „komponent seksualny”, jak mówi. Nie może mieć dziewczyny. To znaczy może, ale platonicznie. Nawet gdy dziewczyna w łóżku ma buty na nogach, nic z tego nie wychodzi. Próbował. Dziewczyna mu jakby przeszkadza. Chętnie zmieniłby pracę i ma takie możliwości. Ale gdzie będzie miał tyle butów – w sklepie? Żartuje pani, tam są przecież tylko nowe.

Niedawno telewizja Discovery pokazała film o dziewczynie, dla której fetyszem był mur berliński. Spała z kawałkiem tego muru, tuląc się do niego i całując, a kiedy pozwolono jej spędzić noc w dawnej wieży obserwacyjnej będącej częścią muru, czuła się jak przed nocą poślubną.

To rzadki przypadek, nie z powodu muru, bo fetyszem może być wszystko – drzewa, rzeźby, pieluchy, przedmioty z gumy, ubrania z lateksu, włosy, usta, piersi, pociągi, woda, ogień… Nie jest nim natomiast wibrator, bo to tylko narzędzie, ani ubrania, które wkłada transwestyta, służące mu tylko do zaspokajania pragnienia bycia kobietą. Przypadek rzadki dlatego, że mur berliński uwiódł nie faceta, lecz kobietę. Fetyszystami są bowiem niemal w stu procentach heteroseksualni mężczyźni i dużo rzadziej – geje.

Toyota perfumowana

Z niektórymi fetyszami mężczyźni nie muszą się kryć. Discovery pokazało też swego czasu mężczyznę w średnim wieku, który ze swym autem noszącym żeńskie imię kopulował w sposób, którego nie chciał ujawnić, twierdząc, że żywa kobieta jest mu zupełnie do miłości ani do niczego niepotrzebna. Co dzień mył ukochaną, perfumował i układał do snu w garażu.

Zakochani pragnący ściślejszego zespolenia rozbierają, zdarza się, samochód na części, pielęgnują, całują każdą z osobna i składają na nowo, nie przyznając się zwykle do erotycznych skłonności do żelastwa, którym jeżdżą bądź tylko więżą w garażu. Na co dzień jeżdżę motorem – pisze jeden z nich w Internecie, a auto stoi przed domem, bo nie mam garażu. Lakier jest perfekcyjnie zadbany. Jeżdżę nim głównie na myjnię, czasem kilka razy w tygodniu. Rano i wieczorem usuwam z niego kurz specjalną szczotką z parafinowanym włosem. Moim marzeniem jest mieć garaż z przeszkloną ścianą do salonu.

Wiele fetyszy musi pozostać w głębokiej tajemnicy, zwłaszcza zafiksowane na ludzkich wydzielinach, wydalinach, gazach i ułomnościach. Przed erą Internetu mężczyźni o takich skłonnościach znajdowali kobiety świadczące usługi np. „wydalnicze” zapewne tylko w burdelach, za solidne pieniądze, choć teraz pewnie też im niełatwo.

Na forach internetowych numerem jeden są stopy. Choć bywa, że biust lub ręce. Admiratorzy na przykład brzucha ciężarnej kobiety, wydzielin i innych dziwności nie ujawniają się tak często jak stopiarze. Wielbią małe, wypielęgnowane, z lakierowanymi na czerwono paznokciami lub przeciwnie, schodzone i pachnące naturalnie bez śladu mydła. Tuli się je, całuje, oblizuje i układa w specjalne kopulacyjne pozycje.

Wielbiący stopy też nie mają lekko. Kobiety często nie lubią swoich stóp. Niczego pociągającego w nich nie ma – piszą internautki niefetyszystki, a jedyne, co czują przy pieszczotach, którymi obsypują je faceci, to łaskotki. Inne – że to je brzydzi. Jeszcze inne – że skoro mu z tym przyjemnie, niech pieści, to nie jest nie do zniesienia. Ta, która nie chce znosić, szybko kapuje, że stopy są od niej ważniejsze. Jej chłopak skupiony jest na nich, a nie na niej całej. Nie dba o wspólną rozkosz erotyczną, co powinien mieć na uwadze prawdziwy mężczyzna, interesuje go wyłącznie satysfakcja własna. Partnerka jest tylko przyczepiona, tego nie da się uniknąć, do stóp – jego miłości, jego fascynacji. Mogłoby jej w ogóle nie być. Wszystko, co powyżej jej kostki, się nie liczy.

Jeśli mężczyzna zdolny jest do dalszego ciągu z tym, co powyżej kostki, związek może się trzymać, jeśli nie – kobieta wstawia partnera do przegródki „zboczony” i ucieka. Chyba że postanawia udawać, że wszystko gra, podobnie, kiedy czasem niby nie wie o mężczyzny skokach w bok, żeby utrzymać związek.

Fetyszyzm jest bardziej rozpowszechniony, niż się myśli. Może obejmować kilkanaście procent populacji i jest stary jak świat. Zmieniały się tylko przedmioty fascynacji. Miłośnicy gorsetów przeszli na biustonosze i majtki, dawne futra, welury i jedwab zamienili na gumę i skórę.

 

Istnieje wiele teorii próbujących wyjaśnić genezę tej parafilii (zaburzenia preferencji seksualnych). Fascynacja stopami i butami ma np. brać się z ciekawości podrostka, który nauczony wstydu skupia się na obutych stopach, nie śmiąc sięgnąć myślą wyżej. Ta sytuacja zostaje utrwalona i w czasie dojrzewania przeradza się w fetysz.

Jeden z pacjentów psychologa i terapeutki prof. Marii Beisert z Uniwersytetu w Poznaniu opowiadał, że jego matka wychodząc do pracy, zostawiała go samego w sieni. W kącie pomieszczenia stał kosz z brudną bielizną. Trzylatek przycisnął bieliznę i przestał się bać: bielizna była namiastką nieobecnej matki. W dorosłym życiu jego fetyszem była używana bielizna.

Fetyszyzmu można się więc nauczyć na bazie ekscytującego doświadczenia, które przeniesione w okres dojrzewania lub dorosłości (może on powstać w każdym wieku, czasem bardzo wcześnie) objawia się odmienną preferencją. Nie ma jednak odpowiedzi na to, dlaczego takie doświadczenia w jednych się wdrukowują, a w innych nie.

Amerykański psychoanalityk i psychiatra Robert B. Stoller utrzymuje, że fetyszyzm powstał z lęku przed odrzuceniem przez kobietę. Mężczyzna wyodrębnia z niej części – stopy, biust, ręce, włosy, kontakt z fragmentami podświadomie uznając za bezpieczniejszy niż z całością. Być może.

Ponury zboczek

Z badań wynika, że wielu fetyszystów nie cierpi z powodu swej przypadłości. Uznali, że już tak mają, że to jedyny dostępny dla nich rodzaj spełnienia seksualnego, więc muszą go zaakceptować. Podejmują leczenie wtedy, gdy z powodu jego uprawiania wejdą w kolizję z prawem lub gdy bliscy, odkrywając problem, wymuszają terapię.

Czasem zgłaszają się do leczenia nie z powodu fetysza, lecz rozpadu związku. Prof. Beisert leczyła mężczyznę, którego fetyszem było poranione ciało. Partnerek szukał w poczekalni dla kobiet z amputowanymi nogami. Z jedną z nich mieszkał kilka lat. Traktował swój udział w związku jak akt łaski z jego strony: ona musi z nim być, bo nie znajdzie innego partnera. Kobieta nie wytrzymała i odeszła. Mężczyzna przeżył to tak boleśnie, że potrzebował pomocy, żeby dojść do siebie.

Dla wielu fetyszystów ich preferencje są życiowym dramatem. Pragnienie seksu z przedmiotami, które inni uważają za nieseksualne lub obrzydliwe, powoduje głęboką depresję, rozpacz, poczucie małej wartości. Tak odczuwał mój rozmówca w szatni w klubie sportowym. Jestem ponurym zboczkiem, mówił, i nawet porozmawiać o tym nie ma z kim. Co najwyżej by wyśmieli.

Fetyszyści nie potrafią żyć w związkach miłosnych. Kiedy się zakochają, są w bolesnym rozkroku. Kochają kobietę, ale seksualnie pociąga ich jakaś guma, jakieś pieluchy, czyjś znoszony but. Wycofują się, zamykają w sobie. Zdarzają się samobójstwa. Czasem symptomy pojawiają się przejściowo, pisze Karina Jermak, i zanikają, jeśli fetyszysta zdoła jednak wejść w prawidłową relację seksualną z drugim człowiekiem, w przeciwnym razie, zwłaszcza gdy jest samotny, nieśmiały, bojący się kobiet, szanse na wyjście z parafilii są nikłe.

Terapia fetyszyzmu jest trudna i długotrwała. Aby wywołać awersję do przedmiotu będącego źródłem pożądania, pokazuje się go pacjentowi, stosując jednocześnie bolesne wstrząsy elektryczne. Albo poleca się masturbację z udziałem dostarczonych materiałów niezwiązanych z fetyszem. Pomocna jest psychoterapia prowadzona przez doświadczonego specjalistę, jeśli leczony ma silną motywację, żeby pozbyć się parafilii. Amator może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Niekiedy stosuje się wspomaganie lekami. Czasami jedyne, co można osiągnąć – to pomóc pacjentowi w akceptacji siebie, nauczyć go, jeśli swoją preferencją nie czyni nikomu krzywdy, jak żyć z fetyszem bez zerwania kontaktu ze światem i bez pogardy dla siebie samego.

Polityka 24.2013 (2911) z dnia 11.06.2013; Ludzie i style; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Seks z murem berlińskim"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną