Z życia sfer

W sieci dobra
Mówi się, że katolicyzm ma słaby piar i dlatego jest dziś w Polsce produktem o malejącym zasięgu i do wielu osób nie dociera lub jest przez nie źle odbierany.

Dodatkowym problemem są zakłócenia na łączach, w wyniku czego niektórzy katolicy zamiast katolickiego głosu, w swoim domu słyszą np. głos księdza Lemańskiego albo księdza Bonieckiego, którzy najlepiej, żeby w ogóle nic nie mówili.

Nadzieję na wizerunkowe wzmocnienie katolicyzmu dało niedawno PiS. Podczas Ogólnopolskiego Kongresu Katolików na Jasnej Górze politycy tej partii powołali Instytut ds. Przeciwdziałania Ateizacji, mający bronić dobrego imienia katolicyzmu i katolików oraz zapewnić im sprawną obsługę prawną i piarowską. Sprawa jest pilna, bo jak ogłosił poseł Jaworski z Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, katolicy są w Polsce dyskryminowani i wyśmiewani, a jedynymi miejscami, w których mogą się schronić przed jadowitą kpiną, są kościoły i niewielkie sale katechetyczne. Trudna jest również sytuacja księży katolickich, których oskarża się o pedofilię, konsumpcyjny styl życia i popieranie PiS, w związku z czym premier już dawno temu zapowiedział, że nie będzie się im kłaniał.

Instytut ma poprawić wizerunek polskiego katolicyzmu i pokazać jego największe osiągnięcia, takie jak bazylika w Licheniu, 33-metrowy Jezus Chrystus w Świebodzinie czy o. Tadeusz Rydzyk, który wielkością na razie Chrystusowi ustępuje, ale i tak widać go w kraju i na świecie. Zdaniem uczestników Kongresu trudno sobie dziś wyobrazić Polskę bez o. Rydzyka, mimo że powstał on mimo zmasowanych ataków środowisk liberalno-lewicowych oraz niektórych hierarchów. Z tego powodu nie jest jeszcze osiągnięciem w pełni nowoczesnym, przystosowanym do naszych czasów i na razie nie został podłączony do systemu naziemnej telewizji cyfrowej, ale episkopat zapewnia, że prace nad jego cyfryzacją i włączeniem do systemu będą prowadzone.

Czy samo powołanie Instytutu wystarczy, by obronić społeczeństwo przed ateizmem? Nie wiadomo. Dlatego redaktor Karnowski z tygodnika „Sieci” zaapelował, by dodatkowo Polacy przestali czytać mainstreamową prasę, lansującą ateizm, i kupowali tylko „dobre media”, nawet po dwa egzemplarze. Pomysł jest sensowny, bo w ten sposób każdy Polak mógłby za umiarkowaną cenę co tydzień zwiększać ilość dobra w swoim domu, umożliwiając przy okazji przeżycie produkującemu to dobro redaktorowi Karnowskiemu. Niestety, na Kongresie nie ustalono, czy wytworzone przez Karnowskiego dobro odbiorcy mają tylko skupować, czy muszą je także czytać, a jeśli tak, to w ilu egzemplarzach.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną