Społeczeństwo

Osiłkom do sztambucha

Prawicowi politycy i publicyści wykazali zrozumienie dla bojówki, która ryczała: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i „spier...” pod adresem Zygmunta Baumana. Mają oni Baumanowi szczególnie za złe, że kilka lat temu, w wywiadzie dla dziennika „The Guardian”, nie przeprosił za to, że w młodości służył w KBW i zwalczał „żołnierzy wyklętych”, zwanych wtedy „reakcyjnym podziemiem”. Zdumiewające – myślałem, oglądając w telewizji ogolonych na zero osiłków z NOP – jak duża jest poczytność „Guardiana” w szeregach Narodowego Odrodzenia Polski.

Młodzi ludzie zostali zmobilizowani na wykład Baumana rzekomo z powodu jego postawy ponad pół wieku temu. Jeżeli tak, to dlaczego w takim razie bojówki pojawiły się także na wykładzie ludzi znacznie od Baumana młodszych – Magdaleny Środy, Adama Michnika, ba, sama pogróżka z ich strony wystarczyła, żeby Uniwersytet Gdański odwołał spotkanie z Robertem Biedroniem? Przecież Magdalena Środa nie była fizylierką w Armii Czerwonej, Michnik nie fałszował wyników referendum „trzy razy tak”, a Robert Biedroń nie uwodził chłopców z AK. Więc tłumaczenie młodzieńców, którzy wtargnęli do Uniwersytetu Wrocławskiego, że byli wzburzeni lekturą „Guardiana”, wydaje się cokolwiek naciągane.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Bauman opowiada, w jaki sposób trafił do komunistów, jak z nimi trwał i jak się rozstali, ale wątpię, żeby chłopcy z NOP się zreflektowali. Warto im przypomnieć, że fascynacja komunizmem przed i bezpośrednio po drugiej wojnie światowej nie ograniczała się wyłącznie do naszej części Europy. Dotarła daleko poza ZSRR.

Polityka 27.2013 (2914) z dnia 02.07.2013; Felietony; s. 94
Reklama