Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Polski knot

Mizerski na bis

Jednym z przemysłów, które w ostatnich latach rozwijają się dynamicznie i bez zakłóceń, jest przemysł zniczowy. Nic dziwnego, rola znicza w naszym życiu rośnie, dla wielu Polaków stał się on towarem pierwszej potrzeby. Płonące znicze widać nie tylko na cmentarzach, ale również na chodnikach, poboczach szos, pod pomnikami i tablicami pamiątkowymi, przed Pałacem Prezydenckim, urzędami państwowymi i klatkami schodowymi bloków z wielkiej płyty. Jednocześnie dynamicznie różnicuje się funkcja znicza; w jednych środowiskach zapalanie zniczy jest dowodem pamięci o bliskich, w innych – wyrazem protestu przeciwko zdradzieckiej polityce obecnej władzy i dowodem przywiązania do wartości patriotycznych, w jeszcze innych – przedmiotem tradycyjnie używanym do konsumpcji alkoholu czasami nawet na terenie cmentarza.

Znicze są produkowane zarówno przez małe przedsiębiorstwa rodzinne, jak i przez duże firmy prywatne oraz spółki z kapitałem zagranicznym. „Myślę, że w sumie w firmach związanych z tym przemysłem pracuje 100 tys. ludzi. To więcej niż w górnictwie” – poinformował w „Gazecie Wyborczej” prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Producentów Świec i Zniczy. W ślad za produkcją rośnie konsumpcja polskich zniczy, które mają ciekawą estetykę, niezawodny knot, są bezpieczne, a w dodatku można je zrobić praktycznie ze wszystkiego. Większość materiałów do ich produkcji pochodzi z odzysku, począwszy od szkła, które huty przerabiają ze stłuczki, aż po dekorację zniczy wykonaną m.in. z plastikowych skrzynek na owoce.

Polityka 42.2013 (2929) z dnia 15.10.2013; Fusy plusy i minusy; s. 114
Oryginalny tytuł tekstu: "Polski knot"
Reklama