Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Robota polityczna

Z życia sfer

Przy okazji zjazdu dolnośląskiej Platformy wyszło na jaw, że największą polityczną ambicją tamtejszych działaczy jest zatrudnienie się w KGHM. I że każdy, kto obieca im takie zatrudnienie, może liczyć na ich szerokie poparcie i głos w wyborach.

Nowy lider PO na Dolnym Śląsku – europoseł Protasiewicz – przyznaje, że jeszcze nikomu pracy w KGHM nie załatwił ani nawet nie obiecał, że załatwi, dlatego są uzasadnione wątpliwości, czy nadaje się na szefa regionu. Z opublikowanego przez newsweek.pl nagrania wynika wprawdzie, że to w imieniu Protasiewicza poseł Wojnarowski obiecał załatwić pracę w KGHM działaczowi Klimce, ale okazało się, że Protasiewicz Wojnarowskiego do tego nie upoważnił, a nawet nic o tym nie wiedział.

Powstaje pytanie, czy w sytuacji, gdy do obiecania pracy w KGHM wystarczy ktoś taki jak Wojnarowski, jest sens, żeby regionalnymi strukturami kierował Protasiewicz, który o niczym nie wie, niczego nie może obiecać i nikomu nie jest w stanie nic załatwić. Zjazd pokazał, że aby zasłużyć na pracę w KGHM, należy koniecznie tuż przed głosowaniem dać się namówić na poparcie tego kandydata na szefa regionu, który następnie wygra wybory. Jednak część działaczy uważa, że uczciwsze i bardziej zgodne z zasadami demokracji byłoby, gdyby praca w KGHM przysługiwała wszystkim działaczom PO bez względu na to, kogo popierają.

– Czas powrócić do ideałów, o które walczyliśmy. Naszym politycznym celem zawsze było to, aby w KGHM miał pracę każdy działacz, który się jej domaga. Niestety, dziś dla wielu kolegów brakuje etatów, gdyż stały się one łupem osób, które z członkostwem w PO nie mają nic wspólnego, a do KGHM wkręciły się za sprawą niejasnych układów i znajomości – żali się lokalny dolnośląski polityk, mający na utrzymaniu żonę i trójkę dzieci.

Inny zasłużony i dysponujący liczną rodziną działacz narzeka, że o zatrudnienie w KGHM kilku najbliższych krewnych nie może się doprosić od lat. – Nikt nie chce mi powiedzieć, na kogo mam w tej sprawie głosować. Takich jak ja jest, niestety, wielu. Chodzimy od gabinetu do gabinetu, ale bez przerwy jesteśmy zwodzeni. Mówi się nam, że wszystkie etaty i miejsca w radach nadzorczych zajęte i że mamy się dowiadywać.

Dochodzi do takich absurdów, że w sprawie zatrudnienia w KGHM trzeba tłuc się pociągiem aż do posła Grasia do Warszawy tylko po to, żeby się dowiedzieć, że on nic nie może, bo nie jest biurem pośrednictwa pracy. – To jakaś polityczna patologia. Jak on nic nie może, to niech zrezygnuje z polityki i nie blokuje etatu tym, którzy coś będą wreszcie mogli – uważają moi rozmówcy.

Polityka 45.2013 (2932) z dnia 05.11.2013; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Robota polityczna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną