Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Jarek i Tomek

Wielkoduszność i pobłażliwość prezydenta oraz mediów w stosunku do prezesa Kaczyńskiego, który odmówił wzięcia udziału w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie Ukrainy, budzi zdziwienie. Bezmierna jest usłużność władz oraz wielu mediów wobec prezesa PiS, który świetnie nimi manipuluje. Prezes, który od początku bojkotuje prezydenta, oznajmił poprzez swoich rzeczników, że nie zaszczyci propagandowego i fasadowego posunięcia Komorowskiego i Tuska. Kaczyński, niczym szachowy król, na otarcie łez wysłał prezydentowi swojego laufra, Ryszarda Czarneckiego, komicznego polityka, ochotnika na prezesa PZPN, na którym to stanowisku wyglądałby jak parodia sportowca.

Pałac Prezydencki, zamiast wzruszyć ramionami i robić swoje, tłumaczył się, że rozmowa przez pośrednika go nie interesuje (wkrótce okazało się, że jednak go interesuje) i do dyspozycji laufra postawił prezydenckiego ministra od spraw zagranicznych Jaromira Sokołowskiego, najwyższy – ale tylko wzrostem – autorytet Kancelarii w sprawie Ukrainy. Czarnecki oskarżył więc prezydenta, że ten nie chce rozmawiać o Ukrainie. W gościnnych – jak zwykle dla polityków PiS – mediach polskojęzycznych, czyli głównego nurtu, wyjaśniał, że za rządów Bronisława Komorowskiego RBN jest fasadowa, a za rządów Lecha Kaczyńskiego taka nie była, dlatego wtedy prezes brał udział w jej pracach, a teraz nie. Panowie Waszczykowski i inni z PiS dodawali elegancko, że RBN nie jest ciałem decyzyjnym, czytaj: szkoda czasu, po co uwiarygadniać twór propagandowy?

Wyszło na to, że ministerialna figura prezydenta stała do dyspozycji pionka prezesa. W takie szachy gra prezydent z prezesem, ale nic z tamtego gambitu nie wyszło.

Polityka 50.2013 (2937) z dnia 10.12.2013; Felietony; s. 121
Reklama