Jak będzie wyglądał świat totalnej cyfryzacji?

Zrobieni w konia
Już niebawem zwykła szczoteczka do zębów będzie sterowana systemem elektronicznym potężniejszym od komputerów, jakie pomagały w kontroli księżycowej misji Apollo. Czy takiej szczoteczce potrzebny będzie jeszcze człowiek?
Automatyzacja zaczyna dotyczyć wszystkiego, nie tylkoprodukcji przemysłowej.
Blutgruppe/Corbis

Automatyzacja zaczyna dotyczyć wszystkiego, nie tylkoprodukcji przemysłowej.

Czy nowe technologie i ich twórcy robią ludzi w konia? Maszyny stają się coraz lepsze, a ludzie się nie zmieniają. W konsekwencji czeka ich los koni.
Bernard Foubert/Photononstop/EAST NEWS

Czy nowe technologie i ich twórcy robią ludzi w konia? Maszyny stają się coraz lepsze, a ludzie się nie zmieniają. W konsekwencji czeka ich los koni.

W połowie stycznia Google kupił za 3,2 mld dol. firmę Nest Labs. Założył ją i kieruje Tony Fadell, zwany także ojcem iPoda, kultowego odtwarzacza plików muzycznych, jakim koncern Apple rozpętał rewolucję na rynku rozrywki. Fadell opuścił w 2008 r. Apple i założył biznes zajmujący się automatyką domową, a dokładniej – projektowaniem termostatów, czujników dymu itp. Od oferty konkurencji różnią się tym, czym iPod różnił się od innych odtwarzaczy – seksownym wzornictwem. Ponadto z założenia gadżety z Nest gadają ze sobą i swoim właścicielem przez internet, umożliwiając pełną kontrolę domu na odległość.

Niby nic nowego, podobne rozwiązania oferują inne firmy zajmujące się automatyką. Radykalną nowością w tej branży jest jednak połączenie finansowej i marketingowej potęgi Google – giganta, któremu po zakupie Nest ciągle pozostaje ponad 50 mld dol. gotówki, i designerskiego geniuszu Fadella. Sam Fadell zaś, świeżo upieczony miliarder, przekonywał na styczniowej konferencji Digital Life Design DLD14 w Monachium, że ma jeden główny cel przed sobą: nie chodzi o to, żeby wyposażyć mieszkania w połączone z internetem gadżety, ale – by zmienić rzeczywistość.

Jeśli czytelnik wyczuł w tej deklaracji echo Marksowskiej 11 tezy o Feuerbachu, to prawidłowo – dziś to inżynierowie i designerzy tworzą rewolucyjną awangardę, filozofowie przestali za nimi nadążać. Wielu przedstawicieli tej awangardy przyjechało do Monachium na konferencję organizowaną od dziesięciu lat przez koncern wydawniczy Huberta Burdy, by powiedzieć, że przyszłość jest tuż, a cywilizacja dotarła właśnie do połowy szachownicy i niebawem rozpocznie się gra na drugiej połowie. Ta figura retoryczna często pojawiała się podczas konferencji – ma ilustrować przyspieszający nieustannie w tempie geometrycznym postęp techniczny.

Mieszkańcy współczesności są w podobnej sytuacji jak wezyr, obiecujący spełnienie każdego życzenia geniuszowi, który wymyśli rozrywkę zdolną wyrwać władcę z objęć nudy. Okazała się nią gra w szachy. Wędrowiec, który ją pokazał wezyrowi, poprosił o pozornie skromną nagrodę – ziarnko pszenicy na pierwszym polu szachownicy, podwójną ilość na kolejnym. Początkowo nic się nie dzieje, kolejne podwojenia nie robią wrażenia ani na władcy, ani na jego magazynierze. Problem się zaczyna, gdy gra zbliży się do połowy – na 32 polu trzeba już położyć ponad 4 mld ziaren, jak łatwo policzyć, na kolejnym ponad 8 mld. Podobnie dzieje się w elektronice – najnowsze mikroprocesory komputerów są systemami złożonymi z ok. 5 mld tranzystorów, ich liczba podwaja się co kilkanaście miesięcy, a wraz z nią w podobnym tempie rośnie moc obliczeniowa. W efekcie przenośny tablet iPad z 2011 r., kosztujący mniej niż tysiąc dolarów, miał taką samą moc obliczeniową jak superkomputer Cray-2 z 1985 r. za 35 mln dol. Na dodatek iPad był wyposażony w dwie kamery, stereofoniczne głośniki, wysokiej jakości grafikę, mikrofon.

Automatyzacja ponad wszystko

Ludzkość doszła więc do połowy szachownicy, za kilkanaście miesięcy mikroprocesory będą miały 10 mld tranzystorów, już niebawem zwykła elektryczna szczoteczka do zębów będzie sterowana systemem elektronicznym potężniejszym od komputerów, jakie pomagały w kontroli księżycowej misji Apollo-11. Po co?

Jak to, po co? Odpowiada pytaniem na pytanie Greg Harper kierujący firmą doradczą HarpersVision, uznawany za jednego z największych gadżeciarzy na świecie – inteligentna szczoteczka może np. informować na bieżąco rodziców, czy ich pociechy odpowiednio długo myją zęby. Inteligentna opaska na rękę może nieustannie mierzyć różne parametry zdrowotne i raportować do dyżurnego lekarza. Inteligentne okulary, jakie opracował m.in. Google, umożliwiają ciągłe zanurzenie w tzw. poszerzonej rzeczywistości – wystarczy spojrzeć na osobę lub przedmiot, by dyskretnie wyświetliła się dodatkowa informacja. Większość gadżetów, o jakich scenarzyści „Star Treka” nawet nie fantazjowali, Harper nosi dziś na sobie lub przy sobie. Po co?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną