Chateaubriand

Wars wita was!
Restauracje dworcowe nie cieszą się w naszym kraju dobrą opinią. I to od dawna. Teraz dostały szansę na zmianę wizerunku.
Chateaubriand
Mascarucci/Corbis

Chateaubriand

Przyznać trzeba, że tłok w dworcowych restauracjach bywał wielki zarówno w czasach PRL, gdy czynne były w godzinach nocnych, po zamknięciu wszystkich innych przybytków rozpusty, jak i jeszcze dawniej, czyli na początku XX w. – choć wtedy z innych przyczyn. W latach 60. minionego stulecia słynna była „dojrzewalnia” na Dworcu Głównym, w której kończyli nocne eskapady artyści, dziennikarze i studenci, utrwalając zgromadzony w organizmie alkohol.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj