Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Rząd urządza dzieciom świat

Mizerski na bis

Rząd zaprezentował pierwszą ćwiartkę nowego elementarza. Niestety, ćwiartka ta nie wprawiła fachowców w euforię. Pojawiły się opinie, że w nowym elementarzu rząd popełnił wobec dzieci błędy podobne do tych, jakie od lat popełnia wobec dorosłych. Podstawowy jest taki, że w elementarzu nie traktuje dzieci serio i serwuje im teksty nudne i ckliwe, licząc na to, że dzieci to łykną.

Poważnym zarzutem ekspertów „Gazety Wyborczej” jest to, że ukazany w elementarzu świat nie istnieje, bo to „sztuczny świat dziecięcej szczęśliwości, między luksusowo wyposażoną szkołą i domem, w którym Tola ma tablet, dziadek podlewa kwiatki, a siwa babusia odpoczywa, głaszcząc kotka”. Cóż, nawet dziecko wie, że rzeczywistość tak nie wygląda. Nasuwa się podejrzenie, że ten sztucznie spreparowany świat jest po prostu światem wymyślonym przez premiera Tuska i jego sztab na potrzeby zbliżających się kampanii wyborczych.

Eksperci podkreślają, że w elementarzu wyraźnie brakuje elementów przykrych, smutnych, skłaniających do zadumy. Są to elementy bardzo charakterystyczne dla naszej rzeczywistości, dlatego ich brak wygląda na szytą grubymi nićmi rządową manipulację. „W całej książce znaleźliśmy tylko trzy przykre wydarzenia: upadek ślimaka, wywrotka dziecka na WF-ie oraz spalony ogon złego wilka” – narzekają eksperci. Uważają, że to za mało i trudno się z nimi nie zgodzić. Moim zdaniem nawet w sztucznym świecie dziecięcej szczęśliwości, zaproponowanym przez rząd, przykrych wydarzeń powinno być więcej.

Dodatkowym mankamentem jest to, że ukazane wydarzenia są kontrowersyjne. Wiadomo np., że ślimak to zwierzę miłe, z trudem dźwigające swój domek na grzbiecie, dlatego trudno zaakceptować nam jego upadek.

Polityka 19.2014 (2957) z dnia 06.05.2014; Felietony; s. 114
Oryginalny tytuł tekstu: "Rząd urządza dzieciom świat"
Reklama