Mizerski na bis

Zupełny brak słów

Wielu wątpiło, czy Janusz Korwin-Mikke może wnieść coś nowego do języka politycznej debaty. Tymczasem on pokazał, że może, waląc „z liścia” eurodeputowanego Michała Boniego na spotkaniu w pałacyku MSZ w Warszawie. Jego krótkie wystąpienie zszokowało zebranych, a przy okazji dowiodło, że w polskiej polityce słowa coraz częściej nie są już w stanie jasno oddać tego, co jeden polityk chciałby powiedzieć drugiemu. Nie oszukujmy się, słowa, zwłaszcza niektóre, mocno się zdewaluowały i na nikim nie robią wrażenia. Nic dziwnego, że wzajemne obrzucanie się tymi słowami nie przynosi już ulgi ani satysfakcji i trzeba sięgać po nowe, bardziej ekspresyjne środki wyrazu.

Za pomocą działań słownych trudno dziś także zażegnać poważne konflikty społeczno-polityczne. Wyraźnie brakuje słów mogących doprowadzić do porozumienia, np. w sprawie dopuszczalności aborcji, stosowania metody in vitro czy obrażania uczuć religijnych katolików przez rozmaite sztuki, rzeźby czy instalacje.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj