Z życia sfer

Sprzecznie z nauką Kościoła
Lektura prasy i portali internetowych uzmysławia, jak ciężkie jest życie osób wiernych nauczaniu polskich biskupów.

Osoby takie nie mogą być np. gejami, lesbijkami, feministkami, coraz trudniej jest im się także odnaleźć w roli aptekarza, ginekologa i dyrektora szpitala. Osoby takie napotykają poważne utrudnienia w dostępie do kultury, gdyż nie mogą oglądać spektakli teatralnych, filmów i wystaw, które je obrażają. Nie wolno im również dopuścić do tego, żeby obejrzeli je inni.

Skomplikowana jest sytuacja prokreacyjna takich osób, gdyż nie mogą mieć dzieci metodą in vitro, a z drugiej strony nie mogą ich nie mieć za pomocą środków antykoncepcyjnych. Jeżeli jakieś dziecko mają, nie mogą tego dziecka ani posyłać na lekcje edukacji seksualnej, ani nie posyłać na lekcje religii. Muszą za to cały czas pilnować, żeby dziecko nie wychodziło samo na ulicę, bo może się tam zetknąć z ideologią gender lub – jak przestrzega abp Michalik – „łatwo zagubić się samo i jeszcze jakiegoś księdza pogrążyć”.

Osobom wiernym nauczaniu polskich biskupów zaleca się korzystanie wyłącznie z placówek szpitalnych kierujących się wyznawanymi przez nich wartościami. Biskup Jan Wątroba z Rzeszowa radzi, żeby dany pacjent, zanim skorzysta z usługi jakiegoś szpitala, ustalił, czy „hołduje on zasadom moralnym odpowiadającym samemu pacjentowi”. Biskup nie przesądza, co pacjent ma zrobić, jeśli w pobliżu miejsca jego zamieszkania takiego szpitala nie ma, ale wydaje się, że dla pacjenta o wiele zdrowsze od położenia się w szpitalu niehołdującym jego zasadom moralnym będzie położenie się krzyżem w kościele i oczekiwanie w tej pozycji na nadejście pomocy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj