Kulisy afery „Olin”

Operacja „Olin”
Szpiegowska afera, która u schyłku prezydentury Lecha Wałęsy wstrząsnęła Polską, uderzyła w lewicę, prawicę i centrum. Każdy oberwał, ale nikt nie przyznał się, że jest czemukolwiek winny.
„Spełniłem swoją urzędniczą powinność” – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Andrzej Milczanowski, kończąc w Sejmie oskarżenie premiera Oleksego.
Stein/PAP

„Spełniłem swoją urzędniczą powinność” – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Andrzej Milczanowski, kończąc w Sejmie oskarżenie premiera Oleksego.

Wieczór, 21 grudnia 1995 r., Polska siedzi przed telewizorami, bo w Sejmie ma wystąpić minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski. Wiadomo, że ujawni informacje o zdradzie stanu premiera.

Tego dnia wystąpienie ministra było siódmym punktem porządku dziennego. Milczanowskiemu z trudem przychodziło ukrycie zdenerwowania. Przemawiał na pozór pewnie i zdecydowanie, ale momentami łamał mu się głos. „Jedna z zagranicznych służb wywiadowczych posiada stałego informatora w polskich kręgach politycznych, wywodzącego się z byłej PZPR.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj