Podopieczna siostry Bernadetty

Wychowanka
Jak Marta od boromeuszek, pięć lat kąpana za grzechy w zimnej wodzie, rzuciła rękawicę dorosłym.
Marta codziennie rano wkłada czarny uniform (na plecach logo „Szkoła Policyjna”). Na nogach – z ciągle podkurczonym dużym palcem – glany.
Rafał Klimkiewicz/Reporter

Marta codziennie rano wkłada czarny uniform (na plecach logo „Szkoła Policyjna”). Na nogach – z ciągle podkurczonym dużym palcem – glany.

Na parkowej ławce w Psarach Śląskich siedzi Marta, lat 18. Przyprowadziła do parku młodsze sieroty, niech wybiegają się, jest przecież sobota. Ławkę obok ojciec targa synkiem, zasmarkanym od szlochu. Marta bardzo tego pana przeprasza, ale przemocą nic nie załatwi. On każe się gówniarze nie wtrącać, jeśli nie chce mieć do czynienia z jego bicepsem. Marta znów grzecznie przeprasza, ale te groźby są karalne. Poza tym widzi u dzieciaka siniaki. Tato odpluwa flegmę, łapie za miniaturową rączkę, a synek przebiera stopami prawie w powietrzu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną