Społeczeństwo

Na polskiej wyspie

Do Polski leci dron z pigułkami wczesnoporonnymi

EAST NEWS
„Abortion drone” jest symbolem otwartej Europy. I nie zmieni tego nawet groźba Tomasza Terlikowskiego, że drona zestrzeli.
PSFK PSFK/Flickr CC by 2.0

Z Frankfurtu nad Odrą do Słubic przylatuje dron zawierający paczki z pigułkami wczesnoporonnymi. Organizatorem akcji jest holenderska fundacja Women on Waves, ta sama, która w 2003 r. zorganizowała na Bałtyku wizytę statku Langenort z kliniką aborcyjną na pokładzie, gdzie Polki mogły uzyskać porady antykoncepcyjne lub poddać się farmakologicznej aborcji.

Akcja „Abortion drone”, podobnie jak wcześniejsza z Langenortem, ma wymiar głównie symboliczny. Ma unaocznić różnicę, jaka dzieli Polki od innych Europejek w dostępie do bezpiecznych zabiegów. Tak tłumaczą to organizatorki ze strony polskiej: fundacja Feminoteka i Porozumienie Kobiet 8 Marca.

Ale ten happening pokazuje coś jeszcze: mimo że Polska ma jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw aborcyjnych w Europie, nie jest izolowaną wyspą. Mamy otwarte granice, a otaczają nas kraje, które dają kobietom prawo wyboru. Czeskie, słowackie i niemieckie kliniki masowo przyjmują pacjentki z Polski. Holenderska fundacja Kobiety w Sieci (Women on Web), pomagając kobietom z Trzeciego Świata i Polkom, prowadzi na zamówienie wysyłkę tabletek wczesnoporonnych. Ma nawet specjalną stronę internetową w naszym języku. „Abortion drone” jest właśnie symbolem otwartej Europy. I nie zmieni tego nawet groźba Tomasza Terlikowskiego, że drona zestrzeli.

Czysto symboliczny wymiar ma w istocie rzeczy także organizowana przez środowiska katolickie akcja zbierania podpisów pod projektem zaostrzenia ustawy aborcyjnej, tak by zakazywała zabiegów również w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu i ciąży pochodzącej z gwałtu. Od przypadku pacjentki dr. Bogdana Chazana, który zmusił ją do donoszenia ciąży, mimo że płód był potwornie zdeformowany i nikt nie dawał mu szans na przeżycie, legalna aborcja w Polsce stała się całkowitą fikcją. Kobiety będą się po prostu bały ryzykować taką traumę, jaką jest spotkanie z lekarską klauzulą sumienia.

Od dawna nie ma już znaczenia, co jest zapisane w ustawie, bo prawdziwe życie toczy się całkiem gdzie indziej. Najbardziej przerażające jest w tej sytuacji to, że dotyka ona kobiet najbiedniejszych i najbardziej bezradnych. One nie pojadą na Słowację, ani nie kupią tabletek przez internet.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Demonstrancie, pokaż twarz!

Zakazy zakrywania twarzy podczas demonstracji mnożą się nie tylko w państwach autokratycznych, ale też na Zachodzie. Czy możliwa jest demokracja bez anonimowości?

Jędrzej Winiecki
15.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną