Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kiełbasa kielecka

Conchita Wurst na Sabacie Czarownic w Kielcach

Conchita wydawała się mieć w sobie potencjał liftingujący, co pomogłoby wypchnąć Świętokrzyskie na rynek zagraniczny. Conchita wydawała się mieć w sobie potencjał liftingujący, co pomogłoby wypchnąć Świętokrzyskie na rynek zagraniczny. Łukasz Kalinowski / EAST NEWS
Management Thomasa Neuwirtha, znanego pod pseudonimem scenicznym Conchita Wurst, nadspodziewanie szybko i przychylnie zareagował na zaproszenie do Kielc. Prawdopodobnie zadziałała magia miejsca.
Wurst i Jean-Paul Gaultier podczas gali Life Ball w 2014 r.Manfred Werner/Wikipedia Wurst i Jean-Paul Gaultier podczas gali Life Ball w 2014 r.

Gwiazdą transmitowanego w TVP2 Sabatu Czarownic, dorocznego (od 6 lat) koncertu promującego Świętokrzyskie, miał być Lordi. Fiński zespół hardrockowy w demonicznych, lateksowych maskach i strojach z horrorów. Zwycięzca Eurowizji z 2006 r. – Ale doszliśmy do wniosku, że jego czar przywiądł, a siła przyciągania osłabła – mówi Małgorzata Wilk-Grzywna, dyrektor organizującego Sabat biura zarządu Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego (ROT).

Potrzebowaliśmy czegoś nowego, odświeżającego nasz produkt, czyli koncert promujący markę Świętokrzyskie – dodaje Jarosław Panek, rzecznik ROT. Conchita Wurst, zwyciężczyni ubiegłorocznej Eurowizji, wydawała się idealna. Z niezłym sloganem: „Love. Respect. Conchita”, wykorzystywanym podczas parad równości w Londynie, Dublinie czy Amsterdamie. Ewidentnie wyższa półka: zamykała pokaz mody haute couture Jeana Paula Gaultiera, zaprosili ją do ONZ, występowała przed Parlamentem Europejskim. A przede wszystkim Conchita wydawała się mieć w sobie potencjał liftingujący, co pomogłoby wypchnąć Świętokrzyskie na rynek zagraniczny. – Jako markę przyjazną, kojarzącą się z nowoczesnością, ale też dającą szansę na udział w zapoczątkowanej przez Conchitę rewolucji obyczajowej – wylicza Małgorzata Wilk-Grzywna.

Conchita Wurst, a raczej jej management, szybko zareagował na zaproszenie do Kielc. Prawdopodobnie zadziałała – oprócz gaży (kilkadziesiąt tysięcy złotych) – magia miejsca. Czyli trochę haute couture, bo to jednak Polska, a trochę vintage i country.

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Społeczeństwo; s. 30
Oryginalny tytuł tekstu: "Kiełbasa kielecka"
Reklama