Społeczeństwo

Nadchodzą drony

Bezzałogowce na polskim niebie: szansa czy ryzyko?

Amatorów dronów powinno zadowalać latanie poniżej 50 m. i nie dalej niż w zasięgu 300 m. Amatorów dronów powinno zadowalać latanie poniżej 50 m. i nie dalej niż w zasięgu 300 m. John Lund / Getty Images
Im więcej bezzałogowców na polskim niebie, tym większy bałagan i ryzyko katastrofy lotniczej. Ale najgorszym pomysłem byłoby ich po prostu zakazać.
Piloci samolotów boją się nawet zderzenia z pojedynczym ptakiem, a co dopiero z dronem.Aerosonde Ltd/Wikipedia Piloci samolotów boją się nawet zderzenia z pojedynczym ptakiem, a co dopiero z dronem.

Mamy prawdopodobnie drona na wysokości 762 m – informowali kontrolerów ruchu lotniczego piloci rejsowego samolotu Lufthansy, lecącego z Monachium do Warszawy, gdy 20 lipca 2015 r. podchodzili do lądowania na lotnisku Chopina. Wieża odpowiedziała, że zawiadomią policję. Sprawcą kłopotów okazał się 39-latek spod Piaseczna, zatrzymany w swoim mieszkaniu. Grozi mu do 8 lat więzienia za spowodowanie zagrożenia katastrofą w ruchu powietrznym.

O sprawie zrobiło się głośno, bo nie trzeba wielkiej wyobraźni, by uświadomić sobie skalę zagrożenia.

Polityka 31.2015 (3020) z dnia 28.07.2015; Społeczeństwo; s. 30
Oryginalny tytuł tekstu: "Nadchodzą drony"

Czytaj także

Nauka

Dwie Polki na serio rozpracowują SARS-CoV-2. Czy im się uda?

Polskie badaczki próbują rozpracować wirusa CoV-2

Paweł Walewski
03.04.2020