Tak kiedyś mieszkali Polacy, czyli fotografia socjologiczna Zofii Rydet 

Adoracja chałupy 
Czy suma banalnych zdjęć może tworzyć najbardziej niezwykły projekt ostatniego półwiecza? Zofia Rydet pokazała, że tak.
Biały Dunajec, lata 80.
Zofia Rydet

Biały Dunajec, lata 80.

Zofia Rydet
Zofia Rydet

Zofia Rydet

Gęsice, Kielecczyzna, 1979 r.
Zofia Rydet

Gęsice, Kielecczyzna, 1979 r.

Wilcze Gardło, Śląsk, 1979 r.
Zofia Rydet

Wilcze Gardło, Śląsk, 1979 r.

Chochołów, Podhale, 1982 r.
Zofia Rydet

Chochołów, Podhale, 1982 r.

Klikuszowa, Podhale, lata 80.
Zofia Rydet

Klikuszowa, Podhale, lata 80.

Gliwice, lata 80.
Zofia Rydet

Gliwice, lata 80.

Szczecińskie, lata 80.
Zofia Rydet

Szczecińskie, lata 80.

Suwalszczyzna, lata 80.
Zofia Rydet

Suwalszczyzna, lata 80.

Suwalszczyzna, lata 80.
Zofia Rydet

Suwalszczyzna, lata 80.

Nad cyklem „Zapis socjologiczny” Rydet zaczęła pracować w 1978 r., gdy miała blisko 70 lat. Kontynuowała tę pracę niemal do swej śmierci w 1997 r. Przez te niecałe dwie dekady powstało ponad 20 tys. zdjęć, robionych początkowo na Podhalu, a z czasem w całej Polsce, w ponad stu wsiach i miasteczkach. A nawet za granicą: w USA, Niemczech, Czechosłowacji czy na Litwie.

Zatrzymywanie odchodzącego

Pomysł pozornie był prosty jak budowa cepa: posadzić gospodarzy chałupy (rzadziej mieszkania) pośrodku głównej izby (pokoju) i zrobić im zdjęcie. Ważne było, by nie stroili min i się nie uśmiechali, patrzyli prosto w obiektyw. Autorka stosowała obiektyw szerokokątny, by objąć jak największą powierzchnię i lampę błyskową, by utrwalić jak najwięcej szczegółów. Coś jak zdjęcie legitymacyjne, tyle że w naturalnym otoczeniu.

Miała swoje metody, by ludzie jej nie wyrzucali. Umiejętnie mieszała taktykę miłej, starszej pani i terrorystki, bezwzględnie dążącej do celu. Na przykład metoda na tupet i komplement. Anna Bohdziewicz, też fotograficzka, która towarzyszyła jej w niektórych wyjazdach, wspominała: „Puka, nie czeka, naciska klamkę, staje od razu pośrodku. Podaje rękę: Dzień dobry, my tu do pani idziemy fotografować. Jak tu pięknie!”.

Albo na Jana Pawła II – gdy ktoś się szczególnie opierał: „Ja te zdjęcia robię dla papieża”. Socjotechnika doskonała. Zresztą, kto by wyrzucił z domu mocno zgarbioną staruszkę, która czy deszcz, czy śnieg, czy skwar, zachodziła do najdalszych chałup. Miesiąc po miesiącu, rok po roku.

Ciekawe, że pierwsze kilkadziesiąt lat życia Zofii Rydet nie zwiastowało tak imponujących efektów fotograficznych. A nawet jakichkolwiek efektów. Wprawdzie pochodziła z zamożnej rodziny (ojciec prowadził kancelarię adwokacką w Stanisławowie) i miała ochotę na studia malarskie, lecz ostatecznie – pod naciskiem pragmatycznej rodziny – ukończyła szkołę gospodarstwa wiejskiego w Snopkowie pod Lwowem. Przed wojną zdążyła jeszcze popracować w agencji Orbisu, po wojnie zaś zajęła się prowadzeniem w Bytomiu własnego sklepu z przyborami do pisania. Pierwsze zdjęcia zaczęła robić dopiero ok. 40. roku życia; były to dość sentymentalne portrety dzieci. Do Związku Polskich Artystów Fotografików przyjęto ją w 1962 r., miała wówczas 51 lat. Od tego momentu jej kariera gwałtownie przyspieszyła, jakby Rydet chciała nadrobić utracony czas. Dużo podróżowała, zachłannie fotografowała, wystawiała, wykładała nawet na uczelni. U schyłku życia była już powszechnie szanowaną fotograficzką.

Tytuł „Zapis socjologiczny” wymyśliła nie autorka, ale historyczka sztuki Urszula Czartoryska, która zajęła się pogłębioną analizą tego projektu i przygotowała pierwszą jego wystawę. Trop był dość oczywisty, zważywszy na zawartość. Choć równie dobrze można by mówić o zapisie etnograficznym, antropologiczno-kulturowym. Najmniej o psychologicznym, choć sama Rydet wierzyła, że aranżując w ten sposób zdjęcia, „zatrzymuje jaźń” portretowanego. Dziś najlepiej by mówić o zapisie historycznym, bo zarejestrowany został świat, który praktycznie już nie istnieje.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną