Dwa województwa, w których PO pokonała PiS: jakie będą ich losy?

Desant na pomarańczową wyspę
Co czeka pomorskie i zachodniopomorskie – jedyne województwa, w których w ostatnich wyborach Platforma, choć słabo, ale jeszcze raz wygrała z PiS?
Budowa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, transport jednego z eksponatów – czołgu Sherman.
Łukasz Głowala/Agencja Gazeta

Budowa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, transport jednego z eksponatów – czołgu Sherman.

W Szczecinie na tereny postoczniowe wróciło już życie (50 firm, ok. 2,5 tys. pracujących), ale w stopniu niezaspokajającym oczekiwań.
Cezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta

W Szczecinie na tereny postoczniowe wróciło już życie (50 firm, ok. 2,5 tys. pracujących), ale w stopniu niezaspokajającym oczekiwań.

Kiedy Państwowa Komisja Wyborcza, ogłaszając wyniki, pokazała mapę administracyjną, te dwa województwa oznaczone na pomarańczowo wyraźnie odcinały się od chabrowej reszty. – Obszar rozsądku nad Bałtykiem – powie pół żartem, pół serio Marek Tałasiewicz, jeszcze urzędujący, ale wkrótce były wojewoda zachodniopomorski. Gdyby nie ten nadmorski pas pomarańczu, zwycięstwo PiS byłoby bardziej efektowne. No i jakże miłe dla partii, której wspólnota narodowa jest bliższa niż zróżnicowane społeczeństwo obywatelskie. – To jest jak sól w oku – ocenia Mieczysław Struk, marszałek pomorski.

Pomorskie archipelagi

Komentatorzy polityczni, wcześniej chętnie interpretujący geografię wyborczą, tym razem zamilkli. Województwu pomorskiemu łatwo przypisać „efekt matecznika”, kolebki PO, a zarazem wyzwania dla PiS. Ale co z zachodniopomorskim? – Myślę, że zaważyły niekoniecznie te same czynniki – uważa prof. Aleksander Hall, historyk, który kawał życia oddał działalności najpierw opozycyjnej, potem politycznej. – Pomorze samorządowe jest w dużej mierze konserwatywne, ale niepisowskie. I ono cały czas gra pierwsze skrzypce. Zachodniopomorskie z kolei ma taki profil, że tam mimo wszystko nie ma wzięcia ten typ prawicowości, który reprezentuje PiS. Chodzi mi o słabsze przywiązanie do Kościoła, słabsze struktury społeczne, większą otwartość na Zachód.

Na Pomorzu PO rekordowe poparcie otrzymała w malutkiej Krynicy Morskiej (44,12 proc.). Może także dlatego, że popularnemu kurortowi grozi zostanie wyspą w sensie dosłownym. Chodzi o kanał przez Mierzeję Wiślaną, którą PiS wielokrotnie obiecywał przekopać, także w ostatniej kampanii. PO nie mówiła kanałowi nie, ale się nie śpieszyła. To projekt polityczny – uniezależnia elbląski port od będącej we władaniu Rosji Cieśniny Pilawskiej. Wątpliwy gospodarczo i silnie ingerujący w środowisko naturalne (z tego powodu wymaga akceptacji Komisji Europejskiej). Elbląskie elity wierzą (ponad podziałami), że przekop da kopa rozwojowego ich miastu. Do polityków PiS hasło „suwerenna droga wodna” przemawia bardziej niż rachunek ekonomiczny i straty w przyrodzie. Krynica boi się jednak, że wskutek inwestycji straci plaże i turystów. Ostatnio kryniczanie wpadli na pomysł, że jeśli rząd chce kopać, to niech najpierw wysoko ubezpieczy ich majątki na wypadek negatywnych skutków.

Prawdę mówiąc, pomarańczowa wyspa to wytwór zgeneralizowanych statystyk. Jeśli z poziomu województw i okręgów zejdziemy niżej, na szczebel powiatów i gmin, nie mówiąc o obwodach, to odsłoni się mozaika plam o różnym stopniu nasycenia pomarańczem i chabrem. Archipelagi. I często trudno tu o wyraźny klucz. Na przykład ten, że na PiS głosują ofiary transformacji, a na PO jej beneficjenci. Weźmy Sierakowice, gminę mlekiem i miodem płynącą, gdzie regularnie wygrywa PiS (ostatnio 54,68 proc. głosów, PO – 19,43), i głosujące na PO Trzebielino, które może Sierakowicom zazdrościć i dobrobytu, i przedsiębiorczości.

Na Kaszubach inaczej niż na Pomorzu Zachodnim – struktury społeczne są zwarte, okrzepłe, ale ludzie też podzieleni. Północ bardziej popiera PO, południe sprzyja PiS. I to pomimo, że PiS do „kaszubskości” podchodzi nieufnie – przez dziadków w Wehrmachcie, przez kultywowaną językową i kulturową odrębność. Mieszkaniec Bytowa, Kaszuba z dziada pradziada, prof. Cezary Obracht-Prondzyński, historyk, socjolog i antropolog, skłonny jest postawić tezę, że siła więzi wyznaniowych (te podkreśla) – czy też szerzej, ideologicznych – jest większa niż siła więzi etnicznych. Te ostatnie PiS wystawił w tych wyborach na próbę, obiecując stworzenie województwa środkowopomorskiego. Niektórzy działacze PiS o kaszubskim rodowodzie odważyli się zdystansować od tego projektu, oznaczającego rozbiór Kaszub i obu województw nadmorskich. A Kaszubi od 1945 r. zabiegali o to, by być w jednym województwie. Dała im to dopiero reforma Buzka.

Zamieszanie rozbiorowe

Właściwie mało kto się spodziewał, że PiS obieca to środkowopomorskie. Wszak w październiku 2007 r. prezydent Lech Kaczyński opowiedział się przeciwko projektowi. Jego brat odkurzył go w 2012 r. I potem przypominał, prezentując to jako remedium na słabości rozwojowe tej części Wybrzeża. Środkowopomorskie pachniało kiełbasą wyborczą. Jednak Pomorski Sejmik Wojewódzki postanowił dać mu odpór – 19 października br. zwołał nadzwyczajną sesję i przyjął rezolucję przeciwrozbiorową. Nie obyło się bez awantury. Radni PiS byli sesji przeciwni. Poseł Andrzej Jaworski (PiS) wkroczył na mównicę, nie czekając na zgodę przewodniczącego sejmiku. Ten chciał mu udzielić głosu później w dyskusji przewidzianej w programie sesji. A że poseł z mównicy zejść nie chciał, to wyłączono mu mikrofon. Więc i on, i radni PiS opuścili salę. Jaworski złożył potem w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez uniemożliwienie mu wypowiedzenia się jako posłowi. No i teraz prokuratura ma zajęcie.

Profesor Obracht-Prondzyński był na tej sesji, bo wraz z innymi osobami z tzw. terenu chciał usłyszeć argumenty zwolenników rozbioru. Ale jak przyszła na nie pora, PiS nie było na sali. – Liczę na to – mówi profesor – że jeśli do czegoś dojdzie, to te konsultacje społeczne będą prawdziwe, a nie w postaci politycznych mityngów i awantur. To jest gra naszą, Kaszubów, przyszłością. Nie chcemy być zakładnikami jakiegoś projektu politycznego.

Prócz środkowopomorskiego PiS obiecywał jeszcze wydzielenie warszawskiego i częstochowskiego. Obietnice wywołały w terenie dyskusję o rzeczywistych, nie administracyjnych mechanizmach wzrostu. Że szansą są lepsze drogi, szybkie połączenia kolejowe. Że można stymulować rozwój bez ingerencji w układ terytorialny.

– To by oznaczało gigantyczne turbulencje, renegocjacje z Unią Europejską – argumentuje Olgierd Geblewicz, marszałek zachodniopomorski. – Prócz przeprowadzenia nowych wyborów trzeba by napisać dla poszczególnych obszarów nowe strategie rozwoju. Lekko licząc, wstrzymalibyśmy możliwość implementacji funduszy unijnych na ok. trzy lata. Obudzilibyśmy się w 2018 r., zaprzepaszczając ten ostatni dobry dla nas okres.

Dlatego Robert Biedroń, prezydent Słupska, choć wcześniej był za środkowopomorskim, teraz zdeklarował się przeciw. Samorządowcy zaczęli się zastanawiać, czy nowe województwa nie są pretekstem do przeprowadzenia przyśpieszonych wyborów do sejmików, które w większości trzyma koalicja PO-PSL. Marszałek Struk obawia się jednak, że może chodzić o coś więcej – inny sposób myślenia o organizacji państwa, niechęć PiS do silnych samorządów, z którymi trzeba się dzielić władzą.

Minister od dorszy

Dla całego Wybrzeża PiS miał marchewkę w postaci Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Wiadomo, że powołanie odrębnego resortu cudu gospodarczego nie uczyni, ale mile łaskocze aspiracje. Wybrzeże za komuny żyło w aurze wyjątkowości jako okno na wolny świat. W 1989 r. tę wyjątkowość straciło. Pozostała tęsknota. Własne ministerstwo poniekąd czyni jej zadość.

– Czy pobożni, czy ateiści, prawi czy lewi mają nadzieję, że wreszcie nas zauważą, wreszcie nas docenią – oddaje nastroje szczecińskie wojewoda Tałasiewicz. – Tu cały czas ludzie mają wrażenie, że to, co związane z morzem, jest niedostrzegane, niedoceniane, traktowane jako coś dalekiego, abstrakcyjnego.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną