Dobra bibliotekarka w „złej dzielnicy”

Maria Praskobramska
Gdyby Maria poznała tytuł tego artykułu przed drukiem, powiedziałaby, że to straszna głupota, przesada i żart, bo to przecież takie normalne, co oni robią dla ludzi w tych bramach na Pradze; według Marii to wszystko dzieje się niechcący.
Maria Dąbrowska‑Majewska z córką Weroniką i Magdą Majewską z zarządu fundacji oraz psem Kobim
Tadeusz Późniak/Polityka

Maria Dąbrowska‑Majewska z córką Weroniką i Magdą Majewską z zarządu fundacji oraz psem Kobim

Według Marii wszystko się samo rozpędziło i teraz leci samo, bez jej udziału. Cztery lata temu dostała tytuł sąsiadki aktywnej, czy też może był to tytuł inicjatorki działań społecznych, zresztą może jeszcze inaczej to brzmiało – nie przywiązuje się do nazw – i przyjechała telewizja robić z Marią wywiad. Uruchomienie kapitału oddolnego, przywrócenie sprawczości – wiało redaktorskim, słownym marmurem. A Maria tylko poszła do bramy przy Targowej 62, porozmawiała z ludźmi i zrobili sobie sąsiedzki klub-nieklub, czyli sąsiedzi się polubili, odnowili bramę, podwórko pomalowali w koty.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną