Egzorcystka na telefon

Wanda czyścicielka
Rzesze opętanych Polaków, oczyszczonych odpłatnie przez Wandę P., nie mogą się nachwalić profesjonalizmu usług egzorcystki.
Meshaphoto/Getty Images

Egzorcysta wypędza złego ducha z kobiety, drzeworyt z końca XVI w.
Wikipedia

Egzorcysta wypędza złego ducha z kobiety, drzeworyt z końca XVI w.

Zakładka aktualności strony www.egzorcysta.pl informuje o intensywnych tournée. Jesienią 2015 r. Wanda P. uświadamiała demonologicznie w Ameryce, wcześniej w Australii, Niemczech i innych lokacjach. Usługa odbywa się w przestrzeni astralnej. Wanda P. łączy się z duchem myślowo, sięgając z kanapy w salonie nawet na odległość Księżyca. Terapia ma uświadomić duchowi jego aktualne położenie, czyli że już nie żyje.

Od 40 lat „dezynfekuje” rocznie kilka tysięcy opętanych ze wszystkich kontynentów. Abonament za standardową kurację trzymiesięczną wynosi w przybliżeniu 300 zł. W przypadku duchów głuchych na wszelkie argumenty niestety drożej.

Powinniśmy – donoszą wdzięczni oczyszczeni – dziękować Bogu, iż zgodził się, by osoba tak wysoko rozwinięta duchowo przyszła na ten świat. I do tego w Polsce. Jakie to szczęście i wyróżnienie spotkało nasz naród.

O niej

Życie codzienne Wandy P. przypomina klimatami kultowy horror psychologiczny „Szósty zmysł”, pisze w książce „Opętani przez duchy. Egzorcyzmy w XXI stuleciu”. Wizjonerka od niemowlęctwa, karcona za dziwaczność przez niedowierzających dorosłych. Urodzona – czytamy – w powojennych ruinach, spowitych chmarą zabłąkanych dusz, które z różnych powodów nie odeszły w zaświaty. Niektóre – czytamy – przegapiły, iż nie żyją, umierając nagle lub w psychotycznym zamroczeniu. Inne trzymają się tej strony w obawie przed surową karą za grzechy, na przykład za to, że jadły mięso w piątek. Z kolei ateiści nie orientują się, dokąd pójść. Ignorują śmierć materialiści, przywiązani do doczesnego statusu, a także nałogowcy. Tymczasem energia z nich ucieka, więc żeby przetrwać, podczepiają się pod nas, żywych, najczęściej swoich powinowatych.

Przy – czytamy – ilości duchów odprowadzonych przez Wandę P., idącej w dziesiątki tysięcy (dla porównania Jan Paweł II egzorcyzmował dosłownie trzykrotnie), autorka może pokusić się o prawidłowości naukowe. Zatem – czytamy – opętaniem spowodowane są prawie wszystkie choroby psychiczne, również te wymagające odizolowania, alergie (głównie na metal), guzy (w tym odbytu), autyzm, fobie, alzheimer, onanizm, transseksualizm, epilepsja, kleptomania, anoreksja, bulimia, histeria, melancholia, idiotyzmy, amnezja. Duchy wnikają w żywych, siejąc w społeczeństwach homoseksualizm, pedofilię, zboczenie, z morderstwami włącznie. Zdarza się, że nas gwałcą dzień w dzień, nawet w miejscach publicznych, a my – zażenowani – wpadamy wtedy w pierwsze lepsze krzaki, uchodząc przed ludzkim spojrzeniem.

Czytamy też, że raka piersi wywołuje wtargnięcie w ciało ducha powinowatego zmarłego na raka; lesbijstwo – wtargnięcie amatora kobiet, chcącego sobie po śmierci jeszcze poużywać (w tym przypadku prawidłowością jest podczepienie się pod wnuczkę lubieżnego dziadka); alzheimer to nic innego jak zapisywanie na dysku twardym danych ducha, nie człowieka, i tak dalej.

Więc – czytamy dalej – niech do biura Wandy P. zgłaszają się listownie, faksem, mailem lub telefonicznie próbujący już wszystkiego, żeby sobie ulżyć. Należy podać symptomy choroby, imię, nazwisko oraz dokładny adres przebywania na stałe, konieczny do precyzyjnej lokalizacji ducha. Asystentki, czynne pod telefonem od poniedziałku do piątku w godz. 10–18, zdiagnozują opętanie lub brak w czasie rzeczywistym. Żadnych kolejek. Wanda P. rozpoczyna kurację od dzisiaj, zaraz po otrzymaniu notatek.

Niestety – Wanda P. tłumaczyła w prasie wielokrotnie – musiała zrezygnować z przyjęć bezpośrednich, gdyż dniem i nocą koczowały pod jej domem w gminie Przywidz pod Gdańskiem całe kolejki opętanych, czym rujnowały jej życie prywatne. Poza tym – tłumaczyła – kuracja na odległość jest skuteczniejsza, gdyż duch nie wie, skąd nadchodzi atak.

Największa polska astrocelebrytka, zwana wybitnym żyjącym Polakiem, od lat trafia pod strzechy czytelniczek „Naj”, „Pani domu”, „Rewii”, „Wróżki”, „Twojego Imperium”. W programach telewizyjnych typu „Rozmowy w toku”, „Pytanie na śniadanie” zawsze z tajemniczym półuśmieszkiem, odbierana przez oglądających jako widząca więcej niż redaktorzy. Nawet zaproszeni do programu lekarze wyglądają przy niej blado.

O nas

Ponad dekadę od pierwszego wydania 350-stronicowy utwór Wandy P., oparty na empirii, nie schodzi z listy bestsellerów, wyprzedzając klasykę światową, w tym „Tajemniczy ogród”, a nawet „Opowieści z Narnii”. Zaś klienci bezdusznych NFZ, diagnozujący u siebie opisane anomalie, okupują infolinię asystentek, dziękując opatrzności za zesłaną pomoc, o którą rozpaczliwie prosili. Choć utwór, dodrukowywany już kilkanaście razy, dostępny jest w większości bibliotek publicznych, do czytania tworzą się listy kolejkowe. Sam Salomon – recenzują klienci bezdusznych NFZ – nie miał takiej wiedzy co pani Wandzia. Powinni przeczytać to dzieło wszyscy żyjący.

Czytają. Przetłumaczone na angielski, hiszpański, niemiecki, rosyjski, japoński, a w kolejce ustawiają się inne języki.

Anna i Jerzy z Czeladzi informują na forum biura Wandy P., że już podali dalej; Zbyszek W. widzi teraz swoje życie jak w jakimś szerokoekranowym filmie; klientowi z Niemiec też wszystko ułożyło się w całość. Może sobie wreszcie odpowiedzieć, dlaczego ojciec zachowuje się dziwnie. Zresztą – podejrzewa – podkradanie energii zachodzi również w jego przypadku; klientka z Żukowa, zdiagnozowana jako żer licznych duchów, rozpłakała się z radości, że wreszcie ktoś jej pomoże. Po tylu latach i tylu tabletkach; Asia spojrzała na rozpoznaną schizofrenię z innej perspektywy (też widuje, czego inni nie widzą); Ryszard otrzymał książkę od współosadzonych. Ma wieloletni wyrok oraz HIV. Lektura zwaliła go z nóg. Już zgłosił się na leczenie odwykowe, będzie też dzwonił do Kościoła dyskutować o podejściu do wiary.

Elwira rozdystrybuowała książkę wśród 50 znajomych w Norwegii; Renifer ze Szczecina (lat 53, po operacji oponiaka na rdzeniu kręgowym) potwierdziła swoje przypuszczenie. Mało tego, mąż Renifer jest alkoholikiem. Teraz ma pewność, że siedzi w nim duch jego zazdrosnej matki. Utrata trzeźwości zbiegła się u męża z jej śmiercią; Jarosław Kamil od dłuższego czasu miał wrażenie, że coś z nim nie w porządku, sprawy stały się jasne; Andrzej sądzi, że musi być w nim bardzo zły duch, skoro zdemolował mieszkanie po wypiciu ledwie 150 gramów; Colette myślałaby, że zwariowała, gdyby nie ten nowy powiew wiedzy. Od dłuższego czasu czuła się obserwowana.

W Basi – według książki – prawdopodobnie od dwóch lat siedzi jej babcia, chorująca na to samo; Sin nigdy wcześniej nie myślał, że niedowagę powoduje opętanie; Emols ma połowę wymienionych w książce dolegliwości; Kasiek prawie wszystkie; klientce z Gdyni też rzeczy układają się w całość. Zapewne przyczyną torbieli jest wniknięcie w nią zmarłej na raka piersi matki. Czy to nie opatrzność, że w trakcie lektury wyczuła pod pachą guza wielkości mandarynki? Gdy zaczęła mamę po amatorsku odpędzać, guz zmniejszył się do rozmiarów śliwki.

O sobie

Bestseller Wandy P. sieje niepokój u rzesz niewidzących dla siebie ratunku w państwowej opiece zdrowotnej, traktującej pacjentów niczym gorszy sort. Forum biura korkuje się od pytań. Podpisywane pseudonimami, często – by nie narażać się na szyderstwo – trzymane w ścisłej tajemnicy przed najbliższą rodziną. Niby mieszkają pod tym samym adresem, ale usytuowani światopoglądowo o mile od siebie. Zresztą kto wie – dyskutują – czy za chwilę naukowcy nie potwierdzą teorii pani Wandzi. Podobnie jak wieki temu w Egipcie, gdy obnażono przyziemność zaćmienia Słońca.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną