Z życia sfer

Zlecenie na wicepremiera
Całej prawdy o mediach publicznych za czasów koalicji PO-PSL nigdy dość, dlatego dobrze, że wicepremier Gliński chętnie ją ujawnia.

Niektórzy mu zarzucają, że może posuwa się przy tym trochę za daleko i niepotrzebnie przekracza granice śmieszności, ale moim zdaniem na korzyść wicepremiera przemawia fakt, że jest to śmieszność zupełnie niezamierzona. Poza tym ta śmieszność nie może nam przesłaniać powagi tematu, dlatego uważam, że minister słusznie się nie waha, tylko wali z grubej rury. Na wahania przyjdzie ewentualnie czas potem, kiedy publiczne media będą już w sposób nieodwracalny uratowane, a cała prawda o nich – wyświetlona.

W niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Piotr Gliński najpierw naświetla przygnębiającą sytuację polityczną w latach 2008–15, kiedy to funkcjonariusze koalicji PO-PSL panowali nad państwem, „mając wszelkie zasoby i klimat zewnętrzny, bo realizowali interesy polityczne innych krajów”. Następnie przywołuje pamięć bohaterskich dziennikarzy telewizyjnych, „którzy byli zsyłani i upokarzani, bo nie chcieli być propagatorami władzy PO-PSL”. Przypomina np., że red. Holecka przez lata musiała prowadzić program skazany na niszowość i słabą oglądalność.

Dopiero dojście PiS i Glińskiego do władzy spowodowało, że Holecka mogła wyjść z programowej niszy, w której była siłą przetrzymywana, i zaprezentować się szerokiej widowni w „Wiadomościach”. Przy okazji możliwe stało się uwolnienie TVP od ludzi pokroju red. Kraśki, co do którego Gliński ma wyrobione zdanie, bo jak przyznaje, „miałem z panem Kraśką do czynienia i wiem, jakie miał zlecenia”.

Uważam, że do tak ostrych słów pod adresem mediów publicznych Gliński ma pełne prawo, bo w czasach, gdy był kandydatem PiS na premiera technicznego, te właśnie media brutalnie niszczyły go w ten sposób, że – jak mówi – do niektórych programów TVP nigdy nie został zaproszony. Wszyscy rozumiemy, jak bardzo musiał być rozżalony, dlatego uważam, że byłoby dobrze, gdyby o tym mrocznym epizodzie powstał w Hollywood jakiś patriotyczny film. Dla nas, Polaków, najważniejsze jest, że nękanie wicepremiera Glińskiego brakiem należnych mu zaproszeń do telewizyjnych programów się nie powiodło.

Piotr Gliński wymierzony w niego atak przetrwał na uruchomionym przez prezesa Kaczyńskiego tablecie, z którego mógł swobodnie i bez żadnych ograniczeń mówić to, co chciał. A dziś jest chętnie zapraszany do wszystkich programów w TVP, co dowodzi, że te programy powoli osiągają poziom, jakiego minister Gliński od nich oczekuje.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną